Koniec wojny cenowej, konkurencja się wypala

Katarzyna Latek
opublikowano: 18-02-2008, 07:56

Prezes Tepsy wieszczy koniec internetu za  półdarmo. Siły konkurencji się wyczerpują, a on nie zamierza walczyć cenami.

Internet nie będzie już taniał w tak szybkim tempie, jak w 2007 r. Tak przynajmniej uważa Maciej Witucki, prezes Telekomunikacji Polskiej (TP). Jego zdaniem, nawet konkurenci wyczerpali możliwości totalnych obniżek — na przełomie lat 2007/2008 zeszli poniżej progu opłacalności. Możliwym efektem takiej polityki jest ruch Netii, być może „zmuszonej” do sprzedaży udziałów w Play na skutek kosztów finansowych swoich promocji.

— My nigdy nie mieliśmy i nie będziemy mieli promocji „internet za zero złotych”. To desperacja. Nawet fantastyczne rabaty na BSA, które zafundował naszym konkurentom Urząd Komunikacji Elektronicznej, nie sprawią, by takie obniżki stały się opłacalne — mówi Maciej Witucki.

BSA (bistream access) pozwala konkurencji świadczyć usługi szerokopasmowe na bazie infrastruktury TP.

Pecety na komunię

Jak więc operator zamierza walczyć z konkurencją, skoro nie cenami?

— Nigdy nie będziemy najtańszym operatorem. Stawiamy na wartość dodaną i jakość usługi, np. pakiety bezpieczeństwa, programy antywirusowe czy oferty z notebookami — mówi Maciej Witucki. Wspólna oferta z Dellem (neostrada z laptopem) cieszyła się podobno sporym powodzeniem, jednak dla wielu klientów nadal była zbyt droga. TP przygotowała więc nową propozycję.

— To będą tanie pecety dla początkujących użytkowników, których główną funkcją będzie dostęp do internetu i poczty elektronicznej — zapowiada prezes.

Promocja pojawi się przed sezonem komunijnym.

Maciej Witucki często wspomina, że polski rynek w ubiegłym roku zwolnił, choć nasyce- nie internetem jest wciąż znacznie niższe niż winnych krajach. Jego zdaniem, władzom brakuje wizji, jak ma wyglądać polski rynek i infrastruktura nie tylko w kilku najbliższych latach, ale długoterminowo. Co prawda, jeśli chodzi o brak infrastruktury, można częściowo nadrobić ją dzięki CDMA, czyli technologii bezprzewodowej. — To ersatz, łącze o prędkości najwyżej 1 Mb/s. Można je jednak zastosować tam, gdzie doprowadzenie światłowodu jest zupełnie nieopłacalne — mówi prezes TP. Pierwsi klienci będą mogli korzystać z tej technologii jeszcze w tym roku. Prezes dodaje, że nie widzi impulsów, które mogłyby przyspieszyć w tym roku rozwój rynku internetowego. Nie powinno to jednak bardzo zaszkodzić przychodom TP. — Proszę pamiętać, że napędzają nas przede wszystkim komórki — podkreśla Maciej Witucki.

Orange z głosem

Jednak rynek telefonii komórkowej osiągnął (przynajmniej statystycznie) pełne nasycenie. Co dalej?

— Na Litwie nasycenie komórkami wynosi 150 proc. Ale oczywiście to się kiedyś skończy, choć jeszcze na pewno nie w tym roku. Coraz szybciej jednak rośnie znaczenie transmisji danych w przychodach z telefonii komórkowej i ten trend będzie się utrzymywał. Jest także miejsce na obniżanie cen transmisji — mówi prezes TP.

Grupa TP ma także pomysł na inne wykorzystanie dodatniej dynamiki swojej komórkowej marki — Orange. Sprzedaje już pod nią dzięki BSA stacjonarny, szerokopasmowy internet — Orange Freedom. Okazuje się, że użytkownicy tej marki są z usługi zadowoleni znacznie bardziej niż z bliźniaczej neostrady, o identycznych parametrach, świadczonej na tej samej infrastrukturze. Orange chce pójść za ciosem i jeszcze w tym roku zacząć sprzedawać pod swoją marką także usługi stacjonarnej telefonii głosowej.

Od dłuższego czasu TP zapowiada przejęcia, jednak na razie nic z tego nie wyszło. Czy gigantowi faktycznie potrzebne jest zwiększanie udziału w rynku przez akwizycje?

— Oczywiście, przede wszystkim na rynku biznesowym. Jesteśmy zdecydowani kupić firmę zajmującą się wdrażaniem systemów teleinformatycznych. Firmy sprzętowe odbierają nam część tego rynku — mówi Maciej Witucki.

OKIEM EKSPERTA

Paweł Olszynka, analityk firmy konsultingowej PMR

Rywale nie złożą broni

W ubiegłym roku skala spadku cen internetu mogła zaskakiwać. W 2008 r. spadki mogą być mniejsze, ale nie sądzę, żeby konkurencja zrezygnowała z walki. Przykład ostatniej promocji Netii pokazuje, że walczyć można nie tylko cenami, lecz także elastycznością (chodzi o umowę kilkuletnią, w której trakcie można zmieniać promocje na korzystniejsze). Poprawiać będzie się również wskaźnik ceny do jakości, czyli za tę samą cenę operatorzy będą udostępniali większą przepustowość. Spodziewam się również zaostrzenia konkurencji na rynku bezprzewodowego szerokopasmowego internetu, gdzie marże są wciąż wysokie.

Katarzyna Latek, k.latek@pb.pl

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Latek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Koniec wojny cenowej, konkurencja się wypala