Koniec wyścigu

Jacek Zalewski
opublikowano: 20-08-2007, 00:00

Po szczycie urlopowym z pierwszej połowy sierpnia, klasa polityczna wraca do roboty. Jej tegoroczne urlopy były wyjątkowe, bo przerywane — co wywołuje stresy i nerwice. Upadli koalicjanci z PiS, Samoobrony i LPR masakrowali się wzajemnie ciężkimi ciosami za pośrednictwem mediów, lżejsze kuksańce zaś dokładała opozycja. Pojutrze na posiedzeniu Sejmu wszyscy stęsknieni za sobą wreszcie bezpośrednio się wezmą za polityczne łby.

Upowszechniony przez Centrum Informacyjne Rządu kalendarz spotkań ministrów na ten tydzień jest niemal pusty. We wtorek odbędzie się planowe posiedzenie rządu, a potem już wielkie oczekiwanie — co to będzie, co to będzie… Spośród nielicznych wydarzeń wpisanych do kalendarza, a ważnych dla kraju, wypada odnotować czwartkowe spotkanie ministra rolnictwa Wojciecha Mojzesowicza ze składającym w Polsce wizytę Vitalem Kamerhe, przewodniczącym Zgromadzenia Narodowego Konga.

Oczyszczony z wrogów ustroju mniejszościowy gabinet Jarosława Kaczyńskiego miał mówić jednym głosem, ale okazało się to mrzonką. Mniejsza o spór o wliczanie stopnia z religii do średniej, bardziej zdumiewający jest dualizm planów legislacyjnych. Wicepremier i minister finansów Zyta Gilowska zminimalizowała listę ustaw do uchwalenia przed wyborami. Widzi możliwość zdążenia jedynie z tymi dotyczącymi VAT: definicją budownictwa społecznego oraz zwrotem podatku za samochody. Realnie, choć jeszcze nie formalnie, postawiła krzyżyk na własnej ustawie o finansach publicznych oraz na ustawach emerytalnych. Tymczasem jej kolega, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro tryska optymizmem i zapowiada uchwalenie zmian prawa karnego, które miałyby przeciwdziałać patologiom. Oczywiście trzeba tu uwzględnić, iż Ziobro dzień bez zaabsorbowania mediów swoją osobą uznaje za stracony.

Okoliczność, że to nie premier Kaczyński, lecz poszczególni jego ministrowie planują działania legislacyjne parlamentu, dowodzi postępującego rozkładu władzy. Z drugiej jednak strony — tkwi w tym polityczna logika, ponieważ trudne ustawy z obszaru Gilowskiej na pewno nie przysporzą Prawu i Sprawiedliwości punktów, te zaś firmowane przez Ziobrę — owszem. PiS już prowadzi intensywną telewizyjną kampanię wyborczą i zarezerwowało czas antenowy na najbliższe tygodnie. Decyzja o uruchomieniu na ten cel rezerw partyjnej kasy — której zagroziła uchwała Państwowej Komisji Wyborczej o odrzuceniu sprawozdania finansowego — wskazuje, że bracia Kaczyńscy jednak zdecydowali się na wybory. Ścisła współpraca konstytucyjna prezydenta, premiera i marszałka Sejmu pozwoli im skrócić kadencję parlamentu i bez szukania łaski 307 posłów.

Podtrzymujemy tezę postawioną kilka tygodni temu, że agonia rządzącej ekipy jeszcze potrwa, ale to proces już nieuchronny. Peleton IV Rzeczypospolitej pedałuje po równi pochyłej pod górę i słabnie z każdym dniem, a coraz więcej maruderów zbiera autobus z napisem przywołanym w tytule komentarza.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu