Konsolidacja w branży medycznej nieuchronna

Maciej Jacenko, Dyrektor Departamentu Rynków Kapitałowych, Espirito Santo Investment Bank
opublikowano: 2013-05-16 16:30

Rynek usług medycznych jest reprezentowany na GPW już przez kilka podmiotów, które prowadza działalność w obszarze szpitalnictwa, przychodni specjalistycznych i diagnostyki obrazowej. Obecne duże rozdrobnienie na rynku usług medycznych, przy coraz wyższych koniecznych nakładach inwestycyjnych, będzie w naturalny sposób prowadziło do procesów konsolidacyjnych w poszczególnych segmentach.

None
None

Ostatnie lata pokazują, że stopniowo zwiększa się udział usług finansowanych prywatnie w całości usług medycznych (obecnie ok. 35 proc.). Finansowanie publiczne jest skierowane przede wszystkim w stronę szpitalnictwa, a także diagnostyki medycznej, chociaż wydłużający się okres oczekiwania na świadczenie usług finansowanych przez NFZ rokrocznie zwiększa wielkość usług medycznych opłacanych prywatnie. Widać to szczególnie w obszarach konsultacji specjalistycznych, diagnostyki obrazowej, czy też tzw. zabiegów jednego dnia.

Obecne duże rozdrobnienie na rynku usług medycznych, przy coraz wyższych koniecznych nakładach inwestycyjnych, będzie w naturalny sposób prowadziło do procesów konsolidacyjnych w poszczególnych segmentach. Równolegle, coraz wyraźniej będzie zaznaczał się trend konsolidacji w zakresie skupiania składek abonamentowych od sektora prywatnego. W tym obszarze dotychczas prym wiodły sieci prywatnych placówek specjalistycznych, podczas gdy coraz wyraźniej widać wolę i działania firm ubezpieczeniowych, które zaczynają aktywnie penetrować ten rynek. Konsekwencje tego trendu będą dla rynku wielorakie.

Po pierwsze, główni gracze rynkowi, czyli firmy ubezpieczeniowe i kilku czołowych operatorów medycznych, będą kontrolowali strumień prywatnego pieniądza, kierując go albo do własnych placówek, albo do podmiotów, którym takie usługi będą kontraktowali. Z kolei firmy ze „środka” rynku staną przed dylematem dalszej ekspansji związanej z walką o kontrakty z NFZ i własnych klientów abonamentowych, bądź wyspecjalizowaniu się w roli podwykonawców dla podmiotów, które będą kontrolowały strumień składek ze strony klientów.

Sytuację tę dodatkowo skomplikuje i utrudni moment, kiedy czołowe firmy ubezpieczeniowe zdecydują się na otwieranie własnych sieci klinik specjalistycznych, szpitali, czy usług diagnostycznych, co spowoduje zwielokrotnioną presję na mniejszych graczy na tym rynku.

Widzimy już pierwsze symptomy takiego rozwoju sytuacji – BUPA, czołowy brytyjski ubezpieczyciel medyczny, kupiła największą w Polsce sieć prywatnych usług medycznych, Lux Med, co prawda zapowiadając, że na razie nie planuje dystrybucji produktów ubezpieczeniowych, ale tej sytuacji nie można wykluczyć w średnim terminie. Ponadto, można usłyszeć pogłoski, że czołowi polscy ubezpieczyciele, w tym PZU, od dłuższego czasu przymierzają się do aktywnego wejścia na rynek ubezpieczeń medycznych, a także do wejścia w obszar bezpośredniego świadczenia usług medycznych. W kontraście do dużych i średnich graczy rynkowych, operatorzy pojedynczych placówek medycznych będą zmuszeni albo do wysokiej specjalizacji, albo do poddania się trendowi konsolidacji.

Inwestorzy giełdowi zainteresowani inwestycjami w branżę medyczną w zasadzie są zmuszeni, poza nielicznymi wyjątkami, do obstawiania trendu rynkowego, nie mając możliwości kupowania udziału w dojrzałych spółkach charakteryzujących się znaczącym udziałem rynkowym i wysokimi marżami. Na GPW brakuje dużych spółek z obszaru medycyny, które byłyby liderami w swoich segmentach, a jednocześnie miały skalę działalności i powtarzalność wyników, zapewniające im wysoką kapitalizację przy dużym „free float”.

Większość naszych spółek funkcjonuje w kilku obszarach usług jednocześnie: diagnostyka i laboratoria (Voxel, Enel-Med., Polmed, PCZ, Scanmed), przychodnie specjalistyczne (Enel Med, Polmed, PCZ, Scanmed, Dom Lekarski), szpitale (ECM, Swissmed, PCZ, Scanmed) czy sanatoria (PCZ), jednak należy pamiętać, że są to znacząco różne modele biznesowe, które mogą, ale nie muszą dawać efektów synergii. Dodatkowo medyczne spółki giełdowe są w dużej części relatywnie małe i nadal pozostają w fazie rozwoju, charakteryzującego się ekspansją w zakresie otwierania nowych placówek, czy inwestycji w sprzęt medyczny. Stąd większość z nich pokazuje dziś niskie, bądź wręcz ujemne marże. Duże obciążenie długiem, a także czas potrzebny na dochodzenie nowo otwieranych placówek do pełnej rentowności skutkują niskimi wynikami finansowymi raportowanymi przez wybrane spółki.

Dopiero odpowiednio duża skala działalności pozwoli na zmniejszenie wpływu kosztów nowych inwestycji na bieżące wyniki finansowe. Wraz ze wzrostem skali działalności spółek czołowi inwestorzy instytucjonalni (przede wszystkim OFE) byliby bardzo zainteresowani inwestycjami w takie spółki medyczne.