Trudno jednoznacznie ocenić, czy konsumenci już stają się optymistyczni, czy tylko przestali być ekstremalnie pesymistyczni, ale kierunek zmian jest jednoznaczny. Może to mieć potencjalnie wpływ na popyt na towary i usługi dyskrecjonalne, czyli kupowane w warunkach poprawy sytuacji finansowej.
Badania nastrojów publikuje kilka instytucji, publicznych i prywatnych, na podstawie wystandaryzowanych ankiet. Indeksy pokazują zagregowaną miarę optymizmu lub pesymizmu. Na wykresie pokazałem indeks GUS i Komisji Europejskiej, oba oczywiście dla Polski.
Indeksy bardzo wyraźnie rosną. Indeks Komisji Europejskiej zwiększył się w maju o 7,9 pkt, co było największym przyrostem od czerwca 2020 roku (moment wyjścia z pierwszej fali pandemii COVID-19). Indeks GUS rośnie nieco wolniej, ale jego zmiana półroczna jest najmocniejsza od maja 2021 r. (przemijanie drugiej fali COVID-19). Oba indeksy są w pobliżu poziomów sprzed inwazji Rosji na Ukrainę – indeks KE jest nawet trochę wyżej niż w momencie rozpoczęcia wojny.

Poprawa nastrojów współgra z innymi danymi, o których pisałem ostatnio. W ostatnich miesiącach nastąpiła widoczna zmiana trendu w realnych wynagrodzeniach, a jednocześnie pierwszy raz w tym roku zaczęła z miesiąca na miesiąc rosnąć sprzedaż detaliczna. Ewidentnie coś się w świecie konsumentów ruszyło, lody zaczęły się topić.
Powody tych zmian mogą być dwa. Po pierwsze, inflacja zaczyna lekko odpuszczać. Nie wraca jeszcze do normy (2-3 proc.), a nawet nie ma za bardzo perspektyw jej szybkiego powrotu na niski poziom, ale największa fala przyrostu cen jest prawdopodobnie za nami. Jest to głównie zasługa spadku cen energii, a ponieważ ceny energii były jednym z głównych aktorów w inflacyjnym spektaklu, to ich zejście ze sceny wywołuje odruch ulgi.
Po drugie, zmniejsza się strach przed kryzysem i bezrobociem. W drugiej połowie 2022 roku te obawy rosły wraz z powszechnym przekonaniem, że wzrost cen energii zdusi popyt i tym samym zatrudnienie. Jednak rynek pracy okazał się bardziej odporny na recesję w gospodarce. Bezrobocie jest na historycznie niskich poziomach i nie widać na razie sygnałów masowych zwolnień.
Poprawa nastrojów konsumentów jest widoczna w branży usługowej. Pisaliśmy ostatnio kilka razy o tym, że w widoczny sposób zwiększa się popyt na usługi rozrywkowe i rekreacyjne, a szczególnie turystyczne. Tego typu sygnały dobiegają też z banków śledzących transakcje konsumentów.
Poprawa nastrojów konsumentów na razie słabo odczuwana jest w przemyśle, a szczególnie wśród producentów trwałych dóbr konsumpcyjnych. Na przykład Amica (producent AGD) informowała ostatnio, że notuje ożywienie sprzedaży na rynkach Europy Zachodniej, ale nie w Polsce. Indeksy PMI dla przetwórstwa wskazują, że brak popytu krajowego jest powszechnie odczuwany wśród przedsiębiorstw wytwórczych. Ale jeżeli poprawa nastrojów klientów końcowych się utrzyma, to w końcu i firmy przemysłowe powinny to odczuć. Przy czym nie mówimy tutaj o powrocie do koniunktury z lat 2021-22, raczej o normalizacji po recesji konsumpcji z przełomu 2022-23.
