Torpol coraz mocniej rozpycha się na skandynawskim rynku.
— Realizujemy kilka kontraktów dotyczących m.in. modernizacji linii tramwajowych na głównych, prestiżowych ulicach Oslo, a w połowie maja spodziewamy się rozstrzygnięcia kontraktu na budowę linii kolejowej. Obecnie nasze norweskie kontrakty są warte około 140 mln zł, co stanowi kilka procent portfela — mówi Michał Ulatowski, wiceprezes ds. finansowych Torpolu. Giełdowa spółka liczy na więcej. Nadzieje wiąże nie tylko z Norwegią — zamierza także ubiegać się o kontrakty w Szwecji.
— Szwedzi, podobnie jak Norwegowie, rozpoczynają realizację programu kolejowego, wartości około 80 mld zł. Obserwujemy ten rynek — skoro już jesteśmy w Norwegii, powinno nam być łatwiej zdobyć zlecenia w Szwecji — uważa Michał Ulatowski.
Test na budowie
Firma nauczyła się skandynawskich standardów.
— Zanim zdobyliśmy pierwszy norweski kontrakt, do Polski przyjechało kilku Norwegów, którzy odwiedzili nasze budowy i w praktyce sprawdzili referencje. W norweskiej ofercie nie wystarczy napisać, że ma się kadrę z wymaganymi kwalifikacjami. W przypadku pracowników szczebla kierowniczego konieczne jest podanie nazwisk osób, które faktycznie będą realizowały budowę. Nie możemy napisać, że inwestycją będzie zarządzał Kowalski, i wysłać Nowaka — tłumaczy Michał Ulatowski.
Wiceszef Torpolu chciałby, żeby podobne standardy były stosowane w polskich przetargach. Realizacja zleceń byłaby sprawniejsza, a doświadczeni wykonawcy nie musieliby konkurować z firmami teczkami. Podkreśla też, że kontrakty skandynawskie są bardziej rentowne niż polskie, bo cena nie jest jedynym kryterium wyboru. Ponadto umowy dotyczą tylko świadczenia usług budowlanych. O zakup materiałów martwi się zamawiający.
Opóźnienie, przyśpieszenie
W Polsce Torpol realizuje dwa największe kontrakty kolejowe: budowę dworca Nowa Łódź Fabryczna oraz odcinka E75 Rail Baltica z Rembertowa do Sadownego. W pierwszym, wartym 1,43 mld zł, udział Torpolu sięga 580,7 mln zł, w drugim, wycenianym na 1,3 mld zł, wynosi 1,1 mld zł. Z powodu formalności poprzedzających realizację obie inwestycje są mocno spóźnione. Branża spekuluje, że może to negatywnie odbić się na sytuacji Torpolu.
— W projekcie Łódź Fabryczna Torpolowi grozi naliczanie kary wynoszącej 1 mln zł dziennie za opóźnienia w realizacji, której spółka nie będzie w stanie zapłacić — twierdzi źródło „PB”. Michał Ulatowski zapewnia, że o karach nie ma mowy.
— W Łodzi zaawansowanie prac sięga 75 proc. Wykonamy je w terminie uzgodnionym z PKP, Polskimi Liniami Kolejowymi i władzami miasta. Jedyny problem dotyczy działki, na której ma zostać zbudowana ulica Nowotargowa. Właściciel nie chce jej udostępnić, na co ani my, ani zamawiający nie mamy wpływu — tłumaczy Michał Ulatowski.
Jak twierdzi, trwa analiza możliwych wariantów rozwiązania problemu. Prowadzona jest również uproszczona procedura uzyskania zezwolenia na inwestycję (ZRiD). Torpolu nie niepokoi także Rail Baltika. Michał Ulatowski zapewnia, że modernizacja przebiega sprawniej, niż planowano.
— Zaawansowanie prac sięga 30 proc. Spodziewamy się, że w tym sezonie budowlanym znacznie wzrośnie, bo mamy już niemal wszystkie pozwolenia na budowę — do zdobycia pozostało nam ostatnie — mówi Michał Ulatowski. © Ⓟ