Wałbrzyska fabryka Toyoty przyciągnie do kraju od trzech do pięciu firm zagranicznych, współpracujących z koncernem, które mogą zainwestować w Polsce nawet 400 mln zł. To wreszcie dobra wiadomość dla nękanej kryzysem polskiej motoryzacji.
Japoński koncern Toyota otworzył niedawno fabrykę podzespołów samochodowych w Wałbrzychu. Zdaniem Makoto Seki, prezesa Toyota Motor Poland (TMP), w ślad za tą inwestycją w Polsce powinno pojawić się od trzech do pięciu firm zagranicznych, które na stałe z nią współpracują.
— Inwestycje tych firm w Polsce powinny wynieść przynajmniej połowę wartości naszego przedsięwzięcia, czyli około 200 mln zł Niewykluczone jednak, że suma ta zostanie podwojona — informuje Makoto Seki.
Nie ujawnia jednak, kto konkretnie pojawi się w Polsce.
Zdaniem analityków, w grę mogą wchodzić firmy produkujące wałki, koła zębate oraz odlewy.
— Trzeba pamiętać, że wałbrzyska fabryka w istocie będzie zajmowała się nie tyle produkcją, ile składaniem skrzyń biegów. Udział kooperantów będzie więc niezbędny. Giganci świata motoryzacyjnego niechętnie mówią jednak o swoich kooperantach, bowiem w oczach klienta to na przykład marka Toyota ma być jako jedyna kojarzona z wyrobem finalnym — wyjaśnia Stefan Bieliński, prezydent Polskiej Izby Motoryzacji.
— To informacja na otarcie łez po przegranym z Czechami wyścigu o budowę fabryki aut Toyoty i PSA — dodaje jeden z analityków motoryzacyjnego rynku.
Zdaniem szefa TMP, otwarcie fabryki podzespołów w Polsce, a montowni samochodów w czeskim Kolinie nie jest przypadkowe.
— Nasza firma nie chciała koncentrować całej produkcji na jednym terenie. Części samochodowe produkowane w Wałbrzychu będą dostarczane do montowni w Czechach oraz do innych zakładów w Europie, na przykład w Anglii — tłumaczy Makoto Seki.
Jego zdaniem, ulokowanie montowni samochodów w Czechach, a nie w Polsce — bo ta lokalizacja również była rozważana — jest spowodowane zbyt słabo rozwiniętą infrastrukturą w naszym kraju.
— Taka fabryka potrzebuje dobrych terenów i dobrze rozwiniętej sieci dróg. W Czechach dostaliśmy to od razu, w Polsce musielibyśmy na to czekać dość długo — podsumowuje prezes.
Ostatnio głośno jest o planach inwestycyjnych związanych z Polską innego dużego gracza z branży motoryzacyjnej — francuskiego koncernu PSA (Peugeot-Citroen), który również nosi się z zamiarem uruchomienia fabryki podzespołów. Przedstawiciele koncernu na razie odbyli w Polsce kilka wizyt w poszukiwaniu odpowiedniej lokalizacji dla przyszłego zakładu. Choć decyzje jeszcze nie zapadły, to szefostwo Toyoty już deklaruje chęć kupowania od francuskich partnerów niektórych części do swoich samochodów.
— Francuzi mają też montownię w Czechach, dlatego wydaje się bardzo prawdopodobne, że tak jak my wybiorą Polskę na uruchomienie fabryki części. Wielu zagranicznych inwestorów, nie tylko z branży motoryzacyjnej, czeka z decyzją rozpoczęcia interesów na moment wejścia Polski do Unii Europejskiej, licząc na jeszcze lepsze możliwości rozwoju — komentuje Makoto Seki.
Polski rynek motoryzacyjny tkwi po uszy w zapaści. Wiele wskazuje na to, że Toyota tego nie odczuwa. Model Toyota Corolla 9. generacji bije rekordy sprzedaży. Władze TMP mają nadzieję, że w 2002 r. marka zdobędzie około 8 proc. polskiego rynku samochodowego.
— Toyota nie odczuwa kryzysu. Oczywiście w kilku firmach, takich jak FIAT czy Daewoo, sprzedaż samochodów spadła, i to dramatycznie. My natomiast nie nadążamy z produkcją. Montownie planują zwiększenie obrotów właśnie z uwagi na ogromne zamówienia napływające z całej Europy — mówi Makoto Seki.
Zdaniem szefa TMP, obecnie polscy kierowcy decydując się na zakup wolą wydać więcej i dostać lepsze auto. O zmianie zapatrywań klientów świadczą z roku na rok rosnące wyniki sprzedaży samochodów marki Lexus, która reprezentuje koncern w segmencie najdroższych samochodów luksusowych.
— Najchętniej klienci kupują samochody z segmentu średniego i wyższego. Samochody najmniejsze odzyskają popularność w momencie, kiedy dorównają osiągami i wyposażeniem autom z wyższych półek — prognozuje Makoto Seki.
Okiem eksperta
Dzisiejszy sukces Toyoty to przede wszystkim nowe modele samochodów. Auta koncernu zawsze należały do segmentu aut droższych, które kupowali ludzie o dość stabilnej sytuacji ekonomicznej. Dzisiaj ci klienci nie odczuwają ogólnego kryzysu lub odczuwają go znacznie słabiej. Ostatni najważniejszy element to jakość. Pod tym względem Toyota zawsze należała do marek dobrze kojarzących się kierowcom. Sytuacja koncernu na polskim rynku nie powinna ulec pogorszeniu, a raczej się poprawić.
Wojciech Drzewiecki szef Samaru, firmy monitorującej rynek samochodowy