Rynki Dalekiego Wschodu podążyły w piątek śladem amerykańskich giełd i zakończyły sesje bez większych zmian. Wyjątkiem był parkiet w Seulu, który od kilku miesięcy jest najsilniejszym rynkiem na kontynencie.
W Japonii inwestorzy nie przejęli się informacją o PKB. Jego spadek o 0,5 proc. w III kw. potwierdza wprawdzie recesję, ale właśnie takich danych oczekiwał rynek, nie było więc zaskoczenia. Spadały akcje banków. Największy z nich — Mizuho Holdings — stracił 7 proc., gdyż rośnie ryzyko kredytowe podmiotów finansowych. Potwierdza to upadek budowlanej firmy Aoki, która jest trzynastą bankrutującą spółką giełdową w 2001 r.
W Hongkongu zwyżkowały akcje deweloperów. Kursy Henderson Land i Sun Hung Kai rosną, bo zdaniem analityków, ceny ziemi osiągnęły już swoje minimum. Indeks Hang Seng zyskałby więcej, ale przecena zbiła kursy spółek high-tech.
Żadna korekta nie ima się za to parkietu w Seulu. Nadal rosną tam producenci półprzewodników. Samsung Electronics, wytwórca pamięci komputerowych, w ciągu 6 ostatnich sesji zyskał 35 proc. Spółka ta ma największy, 16-proc. udział w indeksie Kospi.