Kościuszko broni tradycji

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2017-07-30 22:00
zaktualizowano: 2017-07-30 15:19

Grupa Kościuszko M2B chce pokazać się polskim konsumentom na sklepowych półkach. Jednak od budowy sieci restauracji trzyma się z daleka

Nazwisko Kościuszko nie znika z krajobrazu gastronomii i... internetu. Niedawno użytkownicy Twittera żywo komentowali kolejne ogłoszenie sprzedawanego przez syndyka Polskiego Jadła, stworzonego przez Jana Kościuszkę, w tym takie szyldy jak Baba Ryba i W starej kuchni. Jan Kościuszko odcina się od tego etapu biznesowego życia i nie chce wracać do sieci restauracji. Doradza jednak Grupie Kościuszko M2B, współtworzonej przez swojego syna — Michała Kościuszkę, znanego rajdowca, a ta przybiera na wadze, wchodząc w kolejne spożywcze kategorie.

I WYSTARCZY: Grupa Kościuszko M2B rozwija dwie restauracje w centrum Krakowa, ale na tym poprzestanie. Doskonale wiem, jak trudno jest zbudować dobrze funkcjonującą sieć restauracji. Odradzam zarządowi taki krok — mówi Jan Kościuszko, doradca M2B.
Fot. Borys Skrzyński

Znaków nie odkupią

Po trzech latach prób sprzedaży majątku po upadłym Polskim Jadle do wzięcia pozostały znaki towarowe. Sprzedawane są z wolnej ręki. — Do tej pory nie było poważnych zainteresowanych, więc co jakiś czas odświeżamy ogłoszenie. Przy tej formie sprzedaży nie ma ceny wywoławczej. Są to negocjacje ofertowe, a do wyboru oferty wymagana jest akceptacja ze strony rady wierzycieli — mówi Dariusz Sitek, syndyk Polskiego Jadła. Jan Kościuszko pytany, czy nie warto, by grupa M2B odkupiła znaki po Polskim Jadle i odbudowała znaną sieć, zastrzega, że ani on, ani jego rodzina nie mają prawa tego zrobić.

— To zamknięty rozdział, a wchodzenie dwa razy do dokładnie tej samej rzeki nie ma sensu. Do tego obecna sytuacja skarbowa — z bardzo długim oczekiwaniem na zwrot VAT-u i niestabilnymi przepisami — zniechęca do inwestycji w sieć restauracji — twierdzi Jan Kościuszko.

Sklep dla testerów

Zniechęca też do większych wydatków na zakład produkcyjny Grupy Kościuszko M2B, znajdujący się w Bystrej w okolicach Bielska-Białej. Grupa dokłada jednak kolejne linie technologiczne, choć Jan Kościuszko jako jej doradca mówi o zachowawczym podejściu do inwestycji.

— Poszerzamy portfolio o kolejne dania gotowe — pełne dania obiadowe i chcemy wejść z nimi do sieci handlowych. Rozmowy trwają. Oprócz ryżu z warzywami czy kaszy z wieprzowiną mamy opracowane również bardziej wyrafinowane posiłki — mówi Jan Kościuszko. Grupa była do tej pory mało widoczna dla konsumentów, bo otrzymywali jej produkty już podane na ciepło — dostarcza m.in. hot dogi i bułki z nadzieniem dla stacji benzynowych czy pierogi i zupy dla lokali gastronomicznych. Natomiast markę Kościuszko w Obronie Tradycji widać już na słodzonych alternatywami dla białego cukru konfiturach i dżemach. Do słodkiej części oferty dojdą wkrótce ciastka.

— To pomysł na całą linię bez laktozy i cukru. Zaczynamy od słodyczy, ale będziemy kolejno dołączać do niej pierogi i inne dania gotowe — dodaje Jan Kościuszko. Tej części oferty będzie można też skosztować w firmowym sklepie w centrum Krakowa, który ma ruszyć po wakacjach.

— Na razie to pierwszy punkt, który traktujemy również jako miejsce testów nowych produktów. Czy zbudujemy z tego sieć? Za wcześnie na takie decyzje — twierdzi Jan Kościuszko. Grupa produkuje w Bystrej w okolicach Bielska-Białej. Eksportuje do Niemiec i Wielkiej Brytanii.

 

OKIEM EKSPERTA
Nowe życie dań gotowych

ANDRZEJ GANTNER, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności

Przez lata mówiło się, że w Polsce zacznie się rozwijać kategoria dań gotowych, a na rynku niewiele się działo, choć oczywiście zawsze istniały dania gotowe w słoikach. Od jakiegoś czasu widać prawdziwy boom — mówimy i o produktach do natychmiastowego spożycia po lekkim odgrzaniu, i produktach częściowo przygotowanych. Konsumenci rzeczywiście zaczynają sięgać po tego typu żywność na co dzień. Kiedyś dania gotowe były traktowane jako żywność zastępcza, np. zabierana pod namiot, i kojarzyła się z produktem nie najlepszej jakości. To się zmieniło — znacząco poszerzył się asortyment, doszło wiele nowych form opakowań, które zagwarantowały m.in. łatwość użycia, poprawiła się jakość tych produktów i ich dostępność. Tworzą się tu już różne mniejsze kategorie, jak np. produkty sous vide (czyli gotowane wolno w niskiej temperaturze).