Znana spożywcza marka z Krakowa po gruntownej restrukturyzacji pochwaliła się 1 mln zł zysku przy 10 mln zł przychodów w ubiegłym roku (wobec ponad 2 mln zł straty rok wcześniej).
Teraz, jak wynika z planów Polskiego Jadła, należącego do rajdowej rodziny Jana i Michała Kościuszków, zyski przyspieszą szybciej niż Citroen Sebastiena Loeba. Spółka dopina właśnie transakcję przejęcia podkrakowskiego zakładu produkującego przetwory w słoikach (kompoty i sałatki warzywne).
— Rozmowy są zaawansowane. Chcielibyśmy tam przenieść produkcję konfitur z fabryki w Czechowicach-Dziedzicach, gdzie w związku z planowanymi i posiadanymi kontraktami, zwiększylibyśmy produkcję produktów mącznych — mówi Jan Kościuszko, prezes Polskiego Jadła.
Moc pomysłów
Produkcja konfitur w przejętej wytwórni mogłaby miesięcznie sięgnąć miliona sztuk. — Zwiększoną produkcję chcemy przeznaczać na eksport — prowadzimy rozmowy z siecią Aldi — realny termin wprowadzenia do niej naszych produktów to jednak przyszły rok — deklaruje Jan Kościuszko.
W tym roku mają się pojawić przychody z produkcji konfitur czekoladowych produkowanych pod marką Wawel & Polskie Jadło i dystrybuowanych przez Wawel.
— Po sukcesie pilotażu rozpoczynamy produkcję 100-150 tys. sztuk miesięcznie. Oznacza to zwiększenie przychodów o 300-500 tys. zł co miesiąc — deklaruje prezes Polskiego Jadła. Lada moment okaże się, czy do wyników dołoży się współpraca z halami Makro w Polsce.
— W tym tygodniu przeprowadzony zostanie ostatni z audytów dotyczących sprzedaży naszych mącznych wyrobów (pierogów) w systemie HoReCa w sieci Metro (Makro). Już w maju zatem mają szansę pojawić się pierwsze dostawy. Będzie to miało bardzo istotny wpływ na zwiększenie przychodów,ale czekają nas jeszcze negocjacje cenowe — opowiada Jan Kościuszko. Pierogami już zajadają się kierowcy na stacjach Lotos w tzw. pierogowym kubku, który ma być alternatywą dla hot-doga. Wkrótce będą mieli okazję spróbować innych wyrobów Polskiego Jadła — na razie w dwóch miastach.
— Projektujemy kąciki gastronomiczne dla Lotosu z zestawami obiadowymi, kanapkami i kiełbaskami. Tę minigastronomię będziemy oferowali na stacjach paliw w Pszczynie i w Warszawie — twierdzi prezes Polskiego Jadła.
Zdaniem analityka, takie nowości były do tej pory dobrze odbierane przez rynek. — Rozszerzanie części produkcyjnej spółki i nowe miejsca sprzedaży są ciekawym pomysłem. Wytwarzając produkty z wyższej półki, spółka musi przyjąć mniej typową strategię sprzedaży. Polskie Jadło pokazało w zeszłym roku, że jako mała spółka po restrukturyzacji jest w stanie zarabiać, więc ich koncepcje biznesowe się sprawdziły — komentuje Adam Kaptur, analityk Millennium Domu Maklerskiego.
Strefa zysków
A kolejnych pomysłów na sprzedaż nie brakuje. Swoje dania Jan Kościuszko widziałby również w IKEA. Jego zdaniem, kolorowe, słodkie minipierożki uwielbiane wręcz przez dzieci byłyby idealnym produktem dla szwedzkiej sieci. To jednak kwestia przyszłości. Obecnie krakowski biznesmen szykuje się do zapełniania brzuchów kibicom EURO 2012.
— Posiadamy 12 restauracji oraz w fazie uruchomień pozostaje kolejnych siedem, które zarządzane będą częściowo w systemie franczyzy. Dwie z nich będą w samym centrum Krakowa z największymi ogródkami w mieście , co jest strzałem w dziesiątkę zwłaszcza w trakcie EURO 2012.
Podczas piłkarskich mistrzostw będziemy także obsługiwać największą strefę kibica w Krakowie — przy Galerii Krakowskiej — przygotowaną do obsługi 700 osób jednorazowo z możliwością sprzedaży alkoholu bez ograniczeń procentowych i strefę dla dziennikarzy na Małym Rynku. Sprzedaż tylko w tych dwóch miejscach przez miesiąc rozgrywek może dać nawet 1 mln zł zysku — wylicza Jan Kościuszko.