Kosmiczna dynamika polskiego drobiarstwa

Przetwórcy drobiu przestali się martwić o dostępność surowca i produkcja wystrzeliła. Tylko co z rentownością?

Miała być podobna do ubiegłorocznej, a na razie jest znacznie wyższa. Mowa o dynamice produkcji drobiu. Jest imponująca, zadziwiająca, ale też niepokojąca — przyznaje branża, która od stycznia do kwietnia tego roku zdołała wyprodukować o 17,4 proc. więcej mięsa niż rok wcześniej — wynika z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego.

Jacek Lewicki, prezes Drosedu, i Magdalena Panasiuk-Krasińska, wiceprezes SuperDrobu, nie są zgodni, czy ogromny wzrost produkcji drobiu w ciągu czterech pierwszych miesięcy jest do utrzymania w całym roku. Branża od lat boi się produkcyjnej bańki, która w końcu pęknie. Ale od lat to tylko obawy.
Zobacz więcej

OBAWY I RZECZYWISTOŚĆ:

Jacek Lewicki, prezes Drosedu, i Magdalena Panasiuk-Krasińska, wiceprezes SuperDrobu, nie są zgodni, czy ogromny wzrost produkcji drobiu w ciągu czterech pierwszych miesięcy jest do utrzymania w całym roku. Branża od lat boi się produkcyjnej bańki, która w końcu pęknie. Ale od lat to tylko obawy. TP, ARC

Efekt zmiany lidera

— Tak wysoki wynik jest zaskoczeniem. Choć od dawna boimy się bańki w postaci nadprodukcji, to widać, że krajowy i europejski rynek na razie wchłania tę zwiększoną produkcję. Przetwórcy mają pewien zapas mocy przerobowych, ale ograniczała ich dostępność surowca. Obecne statystyki to efekt realizacji wielu inwestycji przez hodowców, którzy inwestowali w rozbudowę kurników, oraz nowych producentów drobiu, którzy zajęli się też hodowlą — mówi Jacek Lewicki, prezes Drosedu.

Zaktualizowane pod koniec marca tego roku prognozy przygotowywane przez Agencję Rynku Rolnego mówiły o całorocznym tempie wzrostu zbliżonym do 10 proc., czyli nieco niższym niż w 2014 r. (12 proc.). — 17-procentowa dynamika wzrostu produkcji po pierwszych czterech miesiącach może zostać utrzymana. Popyt na polski drób to wynik m.in. rosnącej jakości i efektywności, zwłaszcza w stosunku do innych dużych producentów, którzy nieco wycofują się z walki, jak Brytyjczycy i Francuzi.

Dodatkowo Francję ograniczają konsekwencje związane z ptasią grypą, przez którą zniknęła z części rynków. Polska została liderem produkcji drobiu dwa lata temu i ta informacja rozeszła się po świecie. Obecne wyniki są tego efektem — uważa Magdalena Panasiuk-Krasińska, wiceprezes SuperDrobu.

Rentowność hamulcem

Jacek Lewicki nie jest przekonany, że takie tempo utrzymamy. — Przez kilka miesięcy ten przyrost raczej nie wyhamuje. W całym pierwszym półroczu spodziewałbym się podobnej dynamiki, być może nieco osłabnie jesienią. Wiele będzie zależeć od tego, kiedy zostanie otwarty chiński rynek [ma zostać poszerzona lista zakładów dopuszczonych na tamtejszy rynek — red.] i do ilu krajów afrykańskich będziemy mogli rozpocząć eksport — tłumaczy szef Drosedu. Nieco zniechęceni mogą być hodowcy drobiu.

— Spadające ceny zbóż, a więc pasz, poprawiały rentowność tego biznesu i zachęcały do kolejnych inwestycji. Spadek cen żywca nastąpił w ostatnim kwartale zeszłego roku, teraz jego ceny też utrzymują się na niższym poziomie niż w podobnym okresie zeszłego roku, co może wpłynąć hamująco na dalszy rozwój hodowli — dodaje Jacek Lewicki. Mówi też o pewnych zapasach mrożonego mięsa.

— Na razie nie są one jednak duże. Polski eksport drobiu to rynek surowca do przetwórstwa, a nie produktu markowego, więc polskie ceny, ciąglebardzo atrakcyjne, mogą czynić cuda. Sprzedaż towaru w niskiej cenie nie jest zatem problemem, może nim być rentowność producentów pod koniec roku — twierdzi prezes Drosedu. Przedstawiciele SuperDrobu są przekonani, że mają patent nawet na rosnący wolumen surowca.

— Rośniemy w takim tempie jak rynek. W przeciwieństwie do większości polskich producentów drobiu postawiliśmy jednak na produkt bardziej przetworzony. Zainwestowaliśmy w produkcję towaru typu convenience, a nawet jeśli sprzedajemy surowiec, to specjalnie docięty pod wymagania klientów i pakowany w specjalny sposób, a więc z wartością dodaną. To jest więc nasza przewaga na rynku, na którym jest coraz więcej surowca — mówi Magdalena Panasiuk-Krasińska. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Jedni w górę, drudzy w dół

JAKUB OLIPRA

ekonomista Credit Agricole

Tegoroczny wzrost produkcji drobiu jest imponujący. W latach 2000-15 współczynnik samowystarczalności na krajowym rynku drobiu zwiększył się ze 103 do 147 proc. Biorąc pod uwagę tempo wzrostu od stycznia do kwietnia tego roku, prawdopodobnie przekroczy on w 2016 r. 150 proc. Utrzymujący się silny wzrost produkcji wynika głównie z wysokiego popytu zagranicznego, który jest konsekwencją wysokiej konkurencyjności cenowej polskiego mięsa. W ciągu czterech pierwszych miesięcy tego roku drób był średnio o 33 proc. tańszy od unijnej średniej. W efekcie ekspansja polskiej branży odbywa się często kosztem spadku produkcji w innych krajach. W zeszłym roku zmniejszyła się m.in. w Niemczech i Danii. Ponadto nieprzerwanie od 2011 r. przybywa nam partnerów handlowych. W zeszłym roku drób eksportowaliśmy do 91 krajów, a rok wcześniej do 87. Pozytywnym czynnikiem było również przywrócenie legalności uboju rytualnego. Największymi odbiorcami naszego mięsa są bowiem Niemcy, Wielka Brytania i Francja, czyli kraje o dużym odsetku ludności muzułmańskiej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu