Kosztuje i ratuje

Alina Treptow
opublikowano: 10-09-2010, 00:00

Należności eksportowe można ubezpieczyć zarówno od ryzyka handlowego, jak i politycznego.

Polisa może dotyczyć konkretnej transakcji lub być składnikiem większego pakietu

Należności eksportowe można ubezpieczyć zarówno od ryzyka handlowego, jak i politycznego.

Podpisując umowę z zagranicznym kontrahentem, ryzykuje się utratę pieniędzy, a czasami nawet płynności finansowej. Niekiedy poszkodowani przedsiębiorcy są sami sobie winni, bo nie sprawdzają należycie kontrahenta. Czasami jednak samo sprawdzenie, nawet szczegółowe, nie wystarcza. Gdy robi się interesy z firmami z zagranicy, warto się więc ubezpieczyć. Dosłownie.

Jak to zrobić?

— Oprócz typowych ubezpieczeń, czyli cargo w przewozie międzynarodowym, istotne są ubezpieczenia kontraktów eksportowych (tzw. ubezpieczenie należności w obrocie zagranicznym) i gwarancje ubezpieczeniowe — wylicza dr Renata Pajewska z Katedry Ubezpieczeń Gospodarczych Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

W handlu zagranicznym najpopularniejsze są właśnie ubezpieczenia należności eksportowych.

— Ten rodzaj ubezpieczeń dotyczy z reguły należności krótkoterminowych, z okresem spłaty do jednego roku, maksymalnie dwóch. Eksporterzy mogą skorzystać z oferty takich ubezpieczycieli, jak m.in. Euler Hermes, KUKE, Coface czy Atradius. Polisy ubezpieczeniowe chronią ich przed brakiem płatności w ramach przyznanych im limitów odnawialnych. To rozwiązanie jest adresowane m.in. do eksporterów, którzy chcą ubezpieczyć swój obrót zagraniczny wobec braku zabezpieczeń ze strony importera, takich jak akredytywa lub gwarancja — tłumaczy Waldemar Wrona z biura produktów finansowania handlu w Banku Pekao.

Ubezpieczyć należności można, korzystając z wyspecjalizowanych produktów bądź w ramach uniwersalnej usługi.

— Mamy w ofercie ubezpieczenie kredytu kupieckiego obejmujące również należności eksportowe. Przewiduje ono wypłatę odszkodowania z tytułu niezapłaconych należności z odroczonym, maksymalnie o 120 dni, terminem płatności. Klient otrzyma je w momencie ogłoszenia sądowej upadłości dłużnika, oddalenia wniosku o jego upadłość lub zatwierdzenia układu między dłużnikiem a wierzycielami. Odszkodowanie przysługuje także, gdy umorzone zostało postępowanie egzekucyjne oraz gdy nastąpiła przewlekła zwłoka w zapłacie należności (co najmniej 180 dni) — informuje Adam Kosiński, dyrektor biura ubezpieczeń finansowych w Ergo Hestii.

Od ryzyka politycznego

Dla bardziej wymagających są ubezpieczenia długoterminowych należności z okresem spłaty przekraczającym dwa lata. W tym przypadku nie ma dużego wyboru, ponieważ monopolistą jest Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE), która jest w stanie przejąć długoterminowe ryzyko dzięki wsparciu Skarbu Państwa.

— Z tego ubezpieczenia może skorzystać eksporter lub jego bank, który sfinansuje kontrakt eksportowy w ramach tzw. kredytu dla nabywcy. Ważnym składnikiem ochrony ubezpieczeniowej, obok ryzyka handlowego, jest przejęcie przez KUKE ryzyka politycznego kraju dłużnika. Eksport ubezpieczany w ten sposób jest często kierowany do krajów o zwiększonym ryzyku, jak Białoruś lub Rosja — zaznacza Waldemar Wrona

Dodaje, że skala ubezpieczeń kredytów jest różna i zależy od kilku czynników. Należy do nich wielkość kontraktu, apetyt banków na tego typu projekty oraz możliwości ubezpieczenia przez KUKE. A jak to wygląda w praktyce?

— Rynek tego rodzaju ubezpieczeń rósł w Polsce w ciągu ostatnich lat. Jednostkowe kontrakty sięgały nawet kilkudziesięciu milionów euro. Mimo że w 2009 r. nastąpiło wyhamowanie, to rok bieżący powinien przynieść powrót na ścieżkę wzrostu — mówi Waldemar Wrona.

Ile to kosztuje

Za spokojny sen trzeba jednak zapłacić. Ile? Widełki są szerokie, a czynników, które zmniejszają bądź zwiększają koszty jest wiele. Renata Pajewska wymienia: wielkość ubezpieczonego obrotu, kraj przeznaczenia, branżę, obecną koniunkturę gospodarczą i pozycję konkurencyjną produktu i przedsiębiorstwa.

— Koszt ubezpieczeń długoterminowych zależy głównie od kraju importu oraz czasu wykonania kontraktu. Ryzyko oceniane jest głównie na podstawie ratingu kraju importera. Na przykład koszt ubezpieczenia 7-letniego kredytu dla nabywcy udzielanego stronie białoruskiej może wynieść nawet 10 proc. wartości kredytu, czyli około 1,4 proc. rocznie. Co ważne, koszt takiego ubezpieczenia ponosi zazwyczaj importer — podkreśla Waldemar Wrona.

Branża ma wpływ na koszt, przede wszystkim przy ubezpieczeniach należności krótkoterminowych. W tym wypadku sprawdza się kondycję konkretnego importera oraz koniunkturę całej branży.

Przedsiębiorcy, którzy eksportują swoje produkty, powinni rozważyć opłacalność tego typu ubezpieczeń indywidualnie. Z jednej strony, nikt nie chce płacić za coś, czego być może nigdy nie dostanie. Z drugiej strony, być może jest to lepsze rozwiązanie, niż powtarzanie po raz kolejny słynnego powiedzenia: "mądry Polak po szkodzie".

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu