KPWiG odkrywa karty

Kamil Zatoński
opublikowano: 2005-06-30 00:00

Koniec niepewności emitentów — komisja przedstawiła zasady, według których będzie zatwierdzać oferty publiczne po 1 lipca.

Trochę z lewa, trochę z prawa —tak można podsumować stan prawny dotyczący nowych ofert publicznych po 1 lipca. Ponieważ posłowie nie zdążyli przegłosować trzech ustaw regulujących rynek kapitałowy i dostosowujących polskie przepisy do europejskich, Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (KPWiG) przedstawiła wczoraj zasady, jakie będzie stosować przy rozpatrywaniu i zatwierdzaniu prospektów emisyjnych do momentu wejścia w życie nowych regulacji.

Urząd częściowo będzie opierał się na rozwiązaniach, które wprowadza dyrektywa i rozporządzenie o prospekcie emisyjnym, a częściowo — na przepisach obowiązującego prawa o publicznym obrocie papierami wartościowymi.

Po europejsku...

Prospekt emisyjny trzeba będzie przygotować już według rozporządzenia i dyrektywy unijnej. Nowinką jest to, że będzie on mógł zostać sporządzony albo jako jednolity dokument, albo w trzech oddzielnych częściach. Trójdzielny składałby się z części rejestracyjnej z informacjami o emitencie, opisu papierów wartościowych objętych publiczną ofertą (lub które mają być dopuszczone do obrotu na rynku regulowanym) oraz z podsumowania, w sposób zwięzły przedstawiającego właściwości i ryzyko związane z emitentem. Po zatwierdzeniu pierwszego z nich przez KPWiG przy kolejnej emisji spółka nie będzie musiała pisać prospektu od nowa. Będzie on ważny 12 miesięcy od momentu publikacji.

Dyrektywa jasno określa także czas, jaki KPWiG ma na zatwierdzenie prospektu: to 10 dni w przypadku spółek publicznych i 20 dla nowych emitentów. Jeśli jednak komisja będzie miała zastrzeżenia, terminy będą każdorazowo liczone od momentu naniesienia poprawek.

Pojawia się też ułatwienie dla spółek, które chcą wejść na giełdy w innych krajach UE: wystarczy, że prospekt zostanie zatwierdzony w jednym z nich, a w kolejnych — powiadomiony odpowiednik KPWiG.

...ale z ryzykiem

Komisja zastrzega jednak, że jej wnioski dotyczące stanu prawnego w okresie przejściowym mogą nie być „jedynie słuszne”. Inne organy nadzorcze w krajach Unii Europejskiej, a nawet sądy, mogą bowiem inaczej interpretować obowiązujący stan prawny. Posłowie, nie śpiesząc się z uchwaleniem ustaw, zaserwowali więc emitentom i inwestorom dodatkową porcję ryzyka.