Krajowa Spółka Cukrowa zasmakuje w skrobi

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2014-06-25 00:00

Polski Cukier jest zainteresowany spółką z Trzemeszna, której prywatyzacja właśnie została odblokowana.

Cukrowy koncern na dobre rozkręcił się z zakupami. W ubiegłym roku Krajowa Spółka Cukrowa (KSC) kupiła zakład przetwórstwa owoców i warzyw od Agros-Novy, wcześniej sfinalizowała przejęcie od skarbu państwa młynów w Stoisławiu.

W poniedziałek ogłosiła wartą 80 mln zł budowę zakładu dla zależnej Pszczółki, producenta cukierków z Lublina, który dzięki tej inwestycji rozpocznie produkcję wyrobów czekoladowych. Na tym nie koniec. Z opublikowanego właśnie programu walnego Polskiego Cukru wynika, że akcjonariusze będą głosować nad objęciem udziałów w Przedsiębiorstwie Przemysłu Ziemniaczanego Trzemeszno. Decyzja, którą właściciele KSC (skarb państwa ma prawie 80 proc.) mają podjąć 16 lipca, to kolejny krok w budowie holdingu rolno-spożywczego.

Jak ma wyglądać połączenie skrobi i cukru? Do czasu zamknięcia wydania biuro prasowe Ministerstwa Skarbu Państwa nie odpowiedziało na nasze pytania. Wiadomo jednak, że latem zeszłego roku resort skarbu analizowałmożliwość podwyższenia kapitału zakładowego KSC poprzez wniesienie udziałów skarbu w Trzemesznie. Polski Cukier wyrażał zainteresowanie takim rozwiązaniem.

— Byłoby pożyteczne, gdyby taki zakład znalazł się w grupie KSC. Jest to zgodne z naszą strategią dywersyfikacji, a ponadto to firma z dużym potencjałem — wieloletnim doświadczeniem, wykwalifikowaną załogą i mocną pozycją na rynku — mówi Bogusław Mazur, rzecznik KSC. PZZ Trzemeszno to jeden z największych producentów skrobi ziemniaczanej. W 2012 r. spółka zarobiła na czysto 11,1 mln zł przy przychodach sięgających 95,9 mln zł. W ubiegłym roku bez rozstrzygnięcia zakończono prywatyzację spółki.

W procesie brały udział: spółka plantatorsko-pracownicza i Pepees, który miał wizję stworzenia skrobiowego holdingu na bazie Trzemeszna i dwóch spółek z grupy. Wówczas przeszkodą w sprzedaży miał być m.in. trwający od dekady spór między Krzysztofem Borkowskim, szefem rady nadzorczej Pepeesu, a skarbem państwa. Działając w ramach Lubelskiej Korporacji Finansowej, zawarł on umowę wstępną na zakup udziałów Trzemeszna, ale resort skarbu się z niej wycofał.

— Na przełomie maja i czerwca tego roku podpisaliśmy ugodę. Daliśmy sobie trzy miesiące na jej realizację — mówi Krzysztof Borkowski. W niekończącym się procesie sprzedaży jest też sama KSC. Dwa podejścia zakończyły się niepowodzeniem.

Próba wypracowania kolejnej koncepcji prywatyzacji, która odpowiadałaby pracownikom i plantatorom (czyli jedynym uprawnionym do nabycia akcji), również spełzła na niczym. Przynajmniej na razie. Obecny i przyszli właściciele nie potrafią dojść do porozumienia w zakresie wyceny spółki. Pracownicy i plantatorzy przekonują, że ceny proponowane przez MSP są zbyt wysokie, zwłaszcza w kontekście liberalizacji unijnego rynku cukru. Do 2017 r. działa on w systemie kwot, co — zdaniem wielu ekspertów — winduje ceny cukru, którego jest na rynku za mało.

Dzięki temu jednak KSC przez ostatnie lata notowała imponujące zyski, niespotkane w innych sektorach branży spożywczej. W ostatnim roku obrotowym (zakończonym we wrześniu) było to 381 mln zysku netto przy przychodach równych 2,34 mld zł. Rok wcześniej — odpowiednio 561 mln zł i 2,3 mld zł.