Zdaje się, że przy obecnym stanie rynku i emocji, które targają akcjonariuszami, najbardziej pożądane byłyby 2-3 sesje o małej zmienności indeksów. To może dać graczom czas na nabranie większego dystansu.
Dzisiejsze dodatnie otwarcie notowań na warszawskiej giełdzie było zgodne z prognozami większości inwestorów i wpisało się w klimat panujący w całej Europie. Praktycznie wszystkie blue chipy rozpoczęły sesję od zwyżek. Co prawda, wzrosty na GPW były mniejsze niż na wielu innych giełdach, ale trzeba pamiętać o środowym lepszym zachowaniu się warszawskiego rynku. Początkowo zarysowała się szansa dla KGHM — wyraźnie dominował popyt. Niestety z czasem do głosu doszli sprzedający, spychając cenę akcji miedziowego koncernu poniżej 37 zł. Było to na tyle dziwne, że kursy koncernów górniczych na londyńskiej giełdzie LSE tym razem wyraźnie rosły. Wydaje się, że obecne zachowanie notowań lubińskiego kombinatu zaczyna bardziej zależeć od odporności psychicznej akcjonariuszy niż od przyczyn w samym sektorze górniczym na świecie.
Trudne chwile przeżywa nadal branża deweloperska. JW Construction, Immoeast i wiele innych (chlubnym wyjątkiem był mocno drożejący GTC) ciągle bezskutecznie szukają dna. Szum medialny wokół kryzysu i jego przyczyn, bez wątpienia, nie jest w stanie przysłużyć się temu sektorowi. Żadna inna branża nie oddaliła się tak znacznie od swych poziomów ze szczytów hossy, ale też była ona wyjątkowo przewartościowana wcześniej.
Handel w Europie przebiegał stosunkowo leniwie, z wyjątkiem mocno zwyżkujących indeksów w Moskwie i Rydze. Wydaje się, że obecnie inwestorom nie może przytrafić się nic lepszego niż wyciszenie emocji. Mniejsza zmienność stwarza szansę na bardziej trzeźwą analizę sytuacji. Parkiety ożywiły się po południu. Na rynki zaczęły docierać ciekawe informacje. IBM pochwalił się wynikami III kwartału. Wcześniej analitycy twierdzili, że to branża IT jako pierwsza odczuje recesję w Ameryce. Z kolei Initial Claims (wnioski o zasiłek dla bezrobotnych) okazał się zgodny z przewidywaniami.
Dzięki wzrostom na nowojorskich giełdach także na GPW zaktywizował się popyt, starając się przejąć inicjatywę. Niestety, niedźwiedzie nie zamierzały tanio sprzedać skóry i ostatecznie WIG20 zakończył niewielkim wzrostem o 0,39 proc. W ujęciu dwudniowym na tle Europy wygląda to nieco lepiej, ale siła podaży jest nadal ogromna.