Kredyt Bank rozda karty przy prywatyzacji PMB

Dawid Tokarz
opublikowano: 2002-02-21 00:00

Na krótkiej liście prywatyzacyjnej Przemysłu Mięsnego Białystok znalazły się trzy podmioty — ZM Duda, BOS i spółka pracownicza. Dużą rolę w prywatyzacji największej państwowej spółki z branży mięsnej może jednak odegrać jej główny wierzyciel — Kredyt Bank.

25 lutego minie termin składania ostatecznych ofert przez inwestorów, którzy znaleźli się na krótkiej liście prywatyzacyjnej Przemysłu Mięsnego Białystok, największej państwowej firmy z branży mięsnej.

Z pięciu podmiotów, które złożyły wstępne oferty, z wyścigu o PMB odpadł Kredyt Bank oraz Bydmeat.

— Kredyt Bank jest największym wierzycielem spółki i nadal uczestniczy w procesie prywatyzacji jako nasz doradca. Będziemy się konsultować z nim w sprawie wyboru inwestora — mówi Antoni Stokowski, dyrektor wydziału przekształceń Podlaskiego Urzędu Wojewódzkiego.

Według nieoficjalnych informacji, Kredyt Bank ma wierzytelności PMB wartości około 30 mln zł. Bank obawia się, że z powodu trudnej sytuacji finansowej białostockiej spółki może tych pieniędzy nie odzyskać. Dlatego KB chce, by prywatyzacji PMB towarzyszyło jego porozumienie z wybranym inwestorem. W grę ma wchodzić m.in. konwersja części wierzytelności na akcje białostockiej spółki. Kredyt Bank będzie optować za wyborem BOS, białostockiej firmy, będącej jednym z większych dystrybutorów artykułów spożywczych w Polsce.

— Nie jestem upoważniony, by to komentować. Mogę jedynie powiedzieć, że współpracujemy z Kredyt Bankiem w naszej bieżącej działalności — mówi Piotr Laskowski, prezes BOS.

Nieoficjalnie wiadomo, że oferty BOS i ZM Duda oscylują wokół 20-30 mln zł za pakiet 70--80 proc. akcji spółki, do której aportem ma zostać wniesiony majątek PMB.

Powodem stosunkowo niskich ofert jest kiepska kondycja białostockiej firmy, która tylko po 10 miesiącach 2001 r. wykazała stratę netto na poziomie 13 mln zł.

— Zadłużenie i strata PMB cały czas rośnie. Ubiegłoroczna decyzja wojewody podlaskiego o unieważnieniu przetargu i ogłoszeniu nowego była błędem — mówi Maciej Duda, właściciel ZM Duda, które we współpracy z nie ujawnionym z nazwy inwestorem finansowym mają ambicje zbudowania silnej grupy branżowej, zdolnej zagrozić liderom rynku — Animexowi czy Sokołowowi.

W 2001 r. podczas poprzedniej próby prywatyzacji PMB ZM Duda uzgodniły już warunki umowy z Podlaskim Urzędem Wojewódzkim. Kością niezgody okazał się wtedy pakiet socjalny.

Większe szanse na porozumienie z pracownikami zdaje się mieć drugi z potencjalnych inwestorów — BOS. Firma prowadzi ze spółką pracowniczą rozmowy, które mają doprowadzić do połączenia obu ofert. Takiego rozwiązania nie wyklucza Piotr Laskowski, prezes BOS.

— Jedno jest pewne — prywatyzacja dla PMB jest koniecznością. Do przywrócenia rentowności firmie potrzebna jest rozbudowa sieci sprzedaży, którą my możemy zapewnić — twierdzi Piotr Laskowski.