Krótka lista sukcesów

Adam Sofuł
23-10-2006, 00:00

Sto dni to niewiele, więc podsumowanie działalności rządu wygłoszone przez Jarosława Kaczyńskiego było stosunkowo krótkie. Premier nie wymienił wielu sukcesów, nie wymienił nawet największego — że ten rząd w ogóle jest. Jeszcze kilkanaście dni temu nie było to takie oczywiste. Co więcej, ten sukces kosztował rząd chyba najwięcej wysiłku.

Na czele listy sukcesów od wielu tygodni niezmiennie utrzymuje się likwidacja Wojskowych Służb Informacyjnych i utworzenie Centralnego Biura Antykorupcyjnego. W piątek premier dodał do tej listy aktywną politykę zagraniczną i przygotowanie projektu przyszłorocznego budżetu. Wątpliwe to jednak osiągnięcia, bo o jakości polityki zagranicznej nie świadczy liczba spotkań z zagranicznymi głowami państw, ale ich wyniki. Tych na razie nie widać. Projekt budżetu to też wątły powód do chwały, biorąc pod uwagę, że taki obowiązek nakłada na Radę Ministrów konstytucja. Takich jednak doczekaliśmy się czasów, że wypełnianie obowiązków może być sukcesem.

Premier najwyraźniej nie lubi się chwalić. W okolicznościowym wywiadzie dla „Faktu” Jarosław Kaczyński do sukcesów zaliczył uratowanie sektora elektroenergetycznego przed chaotyczną prywatyzacją. To nadmiar skromności. Powiedzmy otwarcie: obecny rząd zdołał ocalić przed prywatyzacją w zasadzie wszystkie państwowe firmy, jakie kon- troluje. Wszystko wskazuje na to, że — niestety — takich sukcesów mu nie zabraknie także w dalszej działalności.

Ciągle żywy jest mit przyspieszenia — kolejna jego zapowiedź pojawiła się w piątkowym wystąpieniu premiera. Można się tylko obawiać, czy o takie przyspieszenie chodzi przedsiębiorcom. W minionym tygodniu w sejmowych kuluarach znów głośno zaczęło się mówić o powołaniu komisji śledczej, która miałaby zbadać prywatyzację, o reaktywacji komisji bankowej, o ujawnianiu agentów służb wszelakich już nawet nie wspominając. Nie mamy nic przeciwko przyspieszeniu, ale wolelibyśmy, by dotyczyło ono obniżania podatków i kosztów pracy, reformy finansów publicznych, budowy autostrad i ułatwień dla budownictwa.

W ciągu roku dwukrotnie podsumowywaliśmy pierwsze sto dni dwóch kolejnych rządów. Kto wie, ile jeszcze takich podsumowań nas czeka w tej kadencji parlamentu. A najsmutniejsze, że oba podsumowania w zasadzie niewiele się od siebie różniły.

ZDANIEM OPTYMISTY

Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej

Sto dni rządu Jarosława Kaczyńskiego nie upłynęło w sielankowej atmosferze. Histeryczna opozycja i niepewni koalicjanci utrudniali podejmowanie ważnych spraw. A jednak wiele się udało i jeszcze więcej się uda wraz z nową większością parlamentarną. Rząd zaproponował racjonalny budżet ze stabilną kotwicą. Przewidziane w nim są znaczące środki na współfinansowanie projektów unijnych. W perspektywie 2007-13 będą one wydawane dzięki przyjętej ustawie o zasadach polityki rozwoju. Nastąpił przełom w pracach nad podatkiem dochodowym od osób fizycznych. Zostanie zwiększona kwota wolna od podatku, odmrożone progi podatkowe i wprowadzona powszechna ulga prorodzinna. Zasadniczo ograniczono podatek spadkowy. Łącznie da to duży efekt popytowy i wzmocni optymizm konsumencki. Impuls inwestycyjny będzie osiągnięty dzięki dalszemu uwalnianiu i decentralizacji procesu zamówień publicznych oraz zwiększającym swobodę inwestycyjną planowanym nowelizacjom ustaw.

Artur Zawisza

Prawo i Sprawiedliwość

ZDANIEM PESYMISTY

Mistrzowie straconych szans

Dla gospodarki było to straconych sto dni. Rząd skoncentrował się na CBA, lustracji, becikowym, otwieraniu szaf oraz politycznych rozgrywkach z Lepperem i Giertychem, a zupełnie zaniedbał sferę gospodarczą, a przecież „gospodarka, głupcze!”. Dlatego nie ma obniżki podatków, reformy finansów publicznych, likwidacji funduszy i agencji (zapowiedzianych w exposé i programie wyborczym), dlatego przejadamy wzrost gospodarczy i dobrą koniunkturę i nie wykorzystujemy tak dobrego okresu na zmiany i reformy w gospodarce. Do tego dochodzi ustawa o swobodzie działalności gospodarczej, która jest nietknięta, nie wprowadzono zapowiadanych ulg dla przedsiębiorców tworzących nowe miejsca pracy, nie uproszczono procedur związanych z uzyskiwaniem środków UE. To wszystko odłożono ad acta. Szaf w Polsce jest pewnie kilka tysięcy, ale jeśli to na nich będziemy się skupiać, daleko nie zajdziemy. Na historię zawsze jest czas. A tak dobra szansa na naprawę finansów publicznych, dzięki której moglibyśmy gonić Europę, może się szybko nie powtórzyć.

Anita Błochowiak

Sojusz Lewicy Demokratycznej

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Krótka lista sukcesów