Po nijakim poniedziałku, we wtorek obserwowaliśmy nie tylko w Warszawie tąpnięcie — efekt rozczarowania wynikami niektórych gigantów w USA. Później było już znacznie lepiej. Indeksy pięły się dziarsko do góry, nie zważając nawet na gorsze od oczekiwań istotne dane makroekonomiczne. Polscy inwestorzy musieli spróbować wyprzedzić zachowanie się światowych giełd w piątkowe Święto Pracy, kiedy GPW nie pracowała. W rezultacie od wtorkowego dołka WIG20 skoczył ponad 7 proc. (doszedł do bariery 1800 pkt).
W ostatnich latach pozbywanie się akcji przed długim weekendem majowym nie było najlepszym pomysłem. Ta statystyka mogła podświadomie wpływać na decyzje inwestorów. Ponadto polskimi akcjami wciąż interesują się zagraniczni gracze (potwierdzają to raporty o globalnych przepływach kapitału). To znak, że komparatywnie jest u nas całkiem tanio, a perspektywy giełdowych wzrostów i umocnienia złotego są zachęcające.
Lokomotywą wzrostów na warszawskiej giełdzie były banki. Znacznie lepsze, niż oczekiwano wyniki kwartalne BRE i Noble Banku wyniosły ich kursy o około 11,5 proc. Na fali wznoszącej znalazł się praktycznie cały sektor, a najbardziej zadowoleni mogą być akcjonariusze Millennium (+18,6 proc.). Ten optymizm jest jednak nie do końca uzasadniony. Poznaliśmy dopiero pierwsze rezultaty banków, podczas gdy znane są ich łączne wyniki. Im więcej będzie pozytywnych zaskoczeń teraz, tym więcej negatywnych czeka nas później. Tymczasem za skok efektywności operacyjnej został nagrodzony cukierniczy Mieszko (+23 proc.).
Nie wszyscy mieli jednak powody do radości. Ci, którzy obstawiali przychylenie się sądu do zażalenia na decyzję o likwidacji Krosna, musieli pogodzić się z przegraną. Majątek firmy jest do tego raczej mniejszy niż zobowiązania. Dlatego akcje huty mogą okazać się bezwartościowe. Przykrą niespodziankę sprawiły akcjonariuszom TP (zaskakujący spadek zysku o połowę) oraz Oponeo.pl. Druga z firm zaraportowała kwartalną stratę, wobec zysku przed rokiem, a jej kurs spadał w czwartek nawet o 12,5 proc. przy wysokich obrotach. Warto jednak pamiętać, że spółka poniosła koszty uruchamiania sklepów internetowych za granicą, a największe zyski tradycyjnie generuje w IV kwartale.
Adrian Boczkowski