Zdaniem Tricheta strefa euro znajduje się w samym epicentrum wydarzeń. Liderzy bloku starają się zmontować pakiet ratunkowy, który w końcu przywróci stabilność w trzynastoletniej unii monetarnej. Szef EBC uważa, że kryzys dotyczy jednak całego Zachodu.
- Wszystkie rozwinięte gospodarki zostały prześwietlone przez obecny kryzys, który ukazał ich szkielety i ich słabości. Dotyczy to wszystkich – Japonii, Stanów Zjednoczonych i Europy - powiedział.
Jednak zdaniem Tricheta “prześwietlenie przez kryzys” obnażyło nie słabość euro jako waluty lecz zarządzania eurolandu.
Trichet uważa, że politycy strefy euro muszą przerwać błędne koło, w którym zadłużenie rządów potęguje niepokój inwestorów w związku z sytuacją banków posiadających obligacje rządowe. Ich odpowiedzialność jest dwojaka. Po pierwsze w ostatnich dniach skupiono uwagę na konieczność wzmocnienia bilansów baków. Ale zdaniem szefa EBC „konieczne jest również przywrócenie, a tyle ile jest to możliwe, wiarygodności” długu publicznego.
Prezes podkreśla, że w oczach EBC politycy przyczynili się deeskalacji kryzysu podważając w oczach inwestorów wiarygodność obligacji eurolandu jako bezpiecznych aktywów. Niemcy głosili tezę, że wykupienie takich krajów jak Grecja mocno uderzy w prywatnych inwestorów.