Kryzys po polsku, czyli biedne państwo

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 31-12-2009, 00:00

W 2009 r. weszliśmy na drogę Węgier — galopujący dług i brak reform. Obyśmy nie skończyli podobnie.

Finanse publiczne nigdy nie były w tak złej formie — ostrzegają ekonomiści

W 2009 r. weszliśmy na drogę Węgier — galopujący dług i brak reform. Obyśmy nie skończyli podobnie.

O ile światowy kryzys łagodnie obchodzi się z polską gospodarką, o tyle w finanse publiczne uderzył bez pardonu. Ani firmy, ani gospodarstwa domowe, ani rynki finansowe nie ucierpiały tak mocno jak kasa państwa. To był zdecydowanie najtrudniejszy rok pod względem zarządzania finansami od czasu tzw. dziury Bauca w 2001 r.

I znowu nic

Jacek Rostowski, minister finansów, nie tylko — wbrew zapowiedziom — nie ograniczył deficytu budżetowego, ale wręcz musiał go zwiększyć (o 3 mld zł w stosunku do wykonania z 2008 r.). A i tak wyrzucił część zadłużenia poza budżet. Deficyt w całym sektorze finansów publicznych (a więc w budżecie, funduszach rządowych i budżetach samorządów) wyniesie w 2009 r. około 70 mld zł, czyli 6 proc. PKB (za co Polska została ukarana przez Komisję Europejską wszczęciem procedury nadmiernego deficytu).

— Choć rząd od początku kryzysu deklaruje, że jego strategią jest unikanie poluzowania polityki fiskalnej (jak robi to większość innych państw), to tak naprawdę bardzo istotnie przez ostatni rok popuścił pasa. Niższe stawki PIT i utrzymanie niskiej stawki rentowej to to samo, co zachodnie pakiety wspierania gospodarki pieniędzmi budżetowymi. To pomogło uniknąć recesji, ale dla finansów publicznych skutki są opłakane — uważa Michał Dybuła, główny ekonomista BNP Paribas Polska.

Skutek jest taki, że polski dług publiczny wzrósł przez rok o około 60 mld zł, przez co najprawdopodobniej (dokładne dane poznamy za kilka miesięcy) przebijemy pierwszy próg ostrożnościowy — 50 proc. długu w relacji do PKB.

— Po raz kolejny nie doczekaliśmy się reformy finansów publicznych. Nasz budżet nadal jest bardzo sztywny [wiele wydatków zapisanych jest w ustawach, więc w razie kryzysu minister finansów ma związane ręce — red.]. Zamiast tego proponowano nam substytut reformy, czyli zmiany w zasadach funkcjonowania otwartych funduszy emerytalnych — ubolewa Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Centre Club, były wiceminister finansów.

Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
×
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Na garnuszku banków

A przyszły rok będzie jeszcze gorszy. Rząd nie przewiduje żadnych istotnych zmian w wydatkach ani dochodach państwa, co — według ekonomistów — spowoduje, że państwo będzie musiało w przyszłym roku pożyczyć od instytucji finansowych około 100 mld zł. Dług publiczny sięgnie około 750 mld zł (prawie 20 tys. zł na jednego obywatela), a samych odsetek od niego zapłacimy 35-40 mld zł.

— To będzie rok największego zadłużenia państwa polskiego w historii. Takiej dziury między dochodami a wydatkami nie było nawet w 2001 r. I rząd nie ma pomysłów ani chęci, by ten pędzący dług publiczny zahamować. Przez to o kilka lat oddaliła się perspektywa wejścia do strefy euro, za to przybliżyła się konieczność podnoszenia podatków — twierdzi Stanisław Gomułka.

Ekonomiści ostrzegają, że niedługo możemy powtórzyć scenariusz węgierski. Brak reformy finansów publicznych doprowadził państwo na skraj bankructwa, a następnie jego gospodarkę do recesji i to w momencie, gdy świat cieszył się jeszcze silną koniunkturą.

— Polska dzisiaj przypomina Węgry z 2002 r. Gospodarka miała się nieźle, ale dług szybko rósł, a rząd w obawie o utratę popularności bał się zareagować. Dobre wyniki usypiają — ostrzega Michał Dybuła.

Właśnie samozadowolenie rządu najbardziej martwi ekonomistów.

— Jarosław Bauc obejmował tekę ministra finansów jako ekonomista, dlatego mówił wprost o zagrożeniach i szukał merytorycznych sposobów ratowania sytuacji. Obecnie finansami publicznymi zarządzają politycy, którzy starają się ukryć skalę problemu. A manipulowanie informacjami przed rynkami to igranie z ogniem — mówi Stanisław Gomułka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane