Kryzys rozruszałrynek obligacji

Kamil Koprowicz
opublikowano: 13-04-2012, 00:00

Nerwowa sytuacja na światowych parkietach przyciągnęła inwestorów na Catalyst. Przyszłość rynku jest w rękach banków

Rynek obligacji na świecie największy rozwój zanotował po 2009 r. Nieprzypadkowo. Rafał Lis, doradca inwestycyjny i jeden z uczestników Forum Obligacji Korporacyjnych, które wczoraj odbyło się w Warszawie, wiąże rosnące obroty na rynku papierów dłużnych z kryzysem finansowym. Ekspert nie ma wątpliwości, że uruchomienie Catalyst we wrześniu 2009 r. odmieniło rynek obligacji w Polsce, ale to gorsza sytuacja w świecie finansów skierowała uwagę inwestorów i emitentów na tę klasę aktywów.

— Kryzys zaostrzył kryteria przyznawania kredytów korporacyjnych przez banki, a dodatkowo instytucje finansowe niechętnie rolowały dotychczasowe zadłużenie. Przedsiębiorstwa stanęły przed wysoką barierą. W tej sytuacji wśród emitentów zwiększyło się zainteresowanie pozyskaniem kapitału poprzez emisje obligacji — mówi Rafał Lis, doradca inwestycyjny Open Life UFK.

Według specjalisty Open Life UFK, inwestorów na rynek obligacji korporacyjnych przyciągnęła większa premia za ryzyko. Przeciętne oprocentowanie obligacji rośnie od 3 lat. W niektórych przypadkach jest nawet dwa razy większe niż oprocentowanie lokat. W czasach przed wybuchem kryzysu finansowego premie za ryzyko były symboliczne, co kończyłosię mniejszą popularnością obligacji korporacyjnych.

Nawet mimo większego zainteresowania inwestorów rynek Catalyst rozwija się nie bez przeszkód. Największym problem dla Catalyst jest niska płynność, która utrudnia swobodne i efektywne zawieranie transakcji.

— Z czasem Catalyst stanie się płynnym rynkiem. Istnieje duża szansa rozwoju poprzez zmianę struktury nabywców. Obecnie prawie 50 proc. obligacji, które są w obrocie, znajduje się w portfelach banków. Te nimi nie handlują i koło się zamyka. Ze względu na nowe wymogi kapitałowe instytucje finansowe będą jednak topniowo odchodzić od zamrażania kapitału w obligacjach, co powinno zwiększyć płynność papierów — mówi Jan Fotek, prezes spółki BondSpot.

Jak podkreśla Jan Fotek, niska płynność to problem, z którym borykają się także rynki obligacji przedsiębiorstw w krajach rozwiniętych.

Zdaniem specjalistów, nie ma potrzeby mnożenia kolejnych bytów i tworzenia platformy obrotu obligacjami konkurencyjnej dla Catalyst.

— Obecna forma handlu na Catalyst jest wystarczająca, zarówno dla emitentów, jak i inwestorów. Nie widzę możliwości pojawienia się kolejnej platformy handlu obligacjami w Polsce — mówi Teresa Rogalska, wiceprezes BodSpot.

Według uczestników debaty w przyszłości największy udział w rynku Catalyst nadal będą mieli inwestorzy instytucjonalni, szczególnie fundusze inwestycyjne. Mimo to udział drobnych inwestorów z roku na rok ma być coraz większy.

Małe emisje w cenie

Cztery na pięć spółek, które emitują obligacje korporacyjne o wartości poniżej 10 mln zł, muszą zapłacić co najmniej 11 proc. odsetek rocznie. Emisje poniżej 3-3,5 mln zł przeciętnie dają zarobić inwestorom powyżej 12,7 proc. — wynika z obliczeń Michała Sadraka, analityka Open Finance. Specjalista podkreśla, że w bieżącym okresie odsetkowym średnie oprocentowanie obligacji korporacyjnych notowanych na detalicznej części rynku Catalyst wynosi 10,94 proc. (bez uwzględnienia BGK). — W rzeczywistości jednak trudno o takie odsetki, bowiem zwykle oferują je spółki, które organizują niewielkie emisje, na kwoty nieprzekraczające 10 mln zł. A to z kolei hamuje obrót na rynku wtórnym. Inwestorzy, którzy pozbywają się wysokooprocentowanychpapierów, żądają za nie ceny znacznie przekraczającej wartość nominalną. Tym samym rentowność zakupu spada do poziomu, który stawia sens transakcji pod znakiem zapytania — ocenia Michał Sadrak. Żeby więc poznać faktyczny poziom odsetek od papierów z Catalyst, trzeba skorygować ich przeciętne oprocentowanie o wartość nominalną emisji. Wówczas średnia spada z 10,94 do 9,04 proc. rocznie. Inwestorzy, którzy chcieliby otrzymywać wysokie odsetki, powinni szukać wśród emisji nieprzekraczających 10 mln zł — ponad 80 proc. z nich daje zarobić więcej niż 11 proc. rocznie, a tylko w trzech przypadkach spółki wypłacają jednocyfrowy kupon.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Koprowicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu