Kryzys wysyła firmy na bruk

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 06-11-2012, 00:00

Na wokandy trafia coraz więcej bankructw. Czystkę przechodzi zwłaszcza branża budowlana.

Rośnie liczba firm, które wywracają się na spowolnieniu gospodarczym. Październik był pod względem bankructw jednym z najgorszych miesięcy od wielu lat. Decyzją sądów gospodarczych działalność zakończyły 93 przedsiębiorstwa, czyli o 66 proc. więcej niż w analogicznym miesiącu ubiegłego roku — wynika z danych zebranych przez Euler Hermes (EH).

— Firmy, które upadły w październiku, zatrudniały łącznie 5,5 tys. osób, a ich obrót wynosił 1,4 mld zł rocznie — zaznacza Grzegorz Hylewicz, dyrektor windykacji w EH.

Podwyższona liczba upadłości firm to zjawisko, które występujejuż od kilku kwartałów. Od początku roku zbankrutowały łącznie 774 firmy, a więc o 23 proc. więcej niż przez pierwsze dziesięć miesięcy 2011 r. Nawet w kryzysowym 2009 r. zbankrutowało jedynie 548 przedsiębiorstw. Prawdziwa plaga bankructw dotyka sektor budowlany. W październiku upadły 33 przedsiębiorstwa — najwięcej od marca 2003 r. Spośród dziesięciu największych upadłości aż sześć dotyczyło właśnie firm budowlanych.

— Zaskakujący jest fakt, że problem bankructw nie dotyczy już tylko firm budownictwa drogowego. Jeszcze częściej upadały w październiku firmy budownictwa ogólnego i mieszkaniowego — podkreśla Grzegorz Hylewicz. Tomasz Kaczor, główny ekonomista BGK, twierdzi, że budownictwo przeżywa obecnie post, który nastał po długich latach karnawału.

— Przez ostatnie lata w Polsce popyt na firmy budowlane był bardzo silny. Budowało się bardzo dużo, zwłaszcza w sektorze publicznym. Na tej fali powstało wiele nowych firm, które dopiero nabierają doświadczenia. Po raz pierwszy zmagają się z kryzysem. To właśnie z tych firm przede wszystkim czyści się teraz rynek — mówi Tomasz Kaczor. Według niego, podwyższona liczba upadłości firm będzie się utrzymywać jeszcze przez kilka kwartałów.

— Dno kryzysu dopiero przed nami. Najniższa dynamika PKB zostanie odnotowana w I kw. 2013 r., kiedy spadnie do 0,7-0,9 proc. Wyraźne odbicie zobaczymy dopiero w drugim półroczu 2013 r. lub nawet w 2014 r. Do tego czasu upadłości może być sporo — mówi Tomasz Kaczor.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu