Kryzys zajrzał maklerom w oczy

Kamil Koprowicz
opublikowano: 2012-09-27 00:00

Niskie obroty na GPW i mała liczba ofert na rynku pierwotnym dają się we znaki biurom maklerskim. Wiele z nich tnie zatrudnienie.

W pierwszym półroczu zysk krajowych brokerów z działalności maklerskiej wyniósł ledwie 411 tys. zł, wobec 152 mln zł przed rokiem. Nie zanosi się, by rezultaty rychło miały się poprawić, bo obroty na GPW nadal są mizerne. W okresie od stycznia do sierpnia były o ponad jedną czwartą niższe, niż w analogicznym okresie 2011 r.

Lecą więc głowy zarabiających całkiem przyzwoicie analityków i maklerów. Espirito Santo Investment Bank pożegnał się wczoraj z trzema maklerami z zespołu w Warszawie, po tym jak załamały się obroty na największym rynku giełdowym w Europie Środkowej. Przedstawiciele brokera unikają jednak słów „redukcja etatów” i „zwolnienia”.

— Odejście trzech sprzedawców jest związane ze zmianami struktury działu sprzedaży. Ma ona być teraz lepiej dostosowana do aktualnych warunków panujących na rynku. Ten krok nie zmienia jednak naszego zaangażowania na polskim rynku — mówi Szymon Ożóg, szef BESI.

Szymon Ożóg podkreśla, że biuro nie przeprowadza dużej redukcji. Brokera opuścili Sebastian Kosakowski, Artur Zaręba i Wojciech Jóźwik, cenieni na rynku maklerzy, kiedyś „podkupieni” z DM BZ WBK. W zespole sprzedawców zamiast jak wcześniej sześciu będzie pracowało czterech maklerów.

— W czasie hossy, kiedy obroty na GPW były wysokie, a rynek pierwotny rozgrzany, wynagrodzenia dobrze wykwalifikowanych, skutecznych maklerów mocno wzrosły. Teraz brokerzy będą musieli dostosować koszty — dodaje Szymon Ożóg.

— To nie jest nowe zjawisko. Od czasu wybuchu kryzysu w biurach maklerskich zdarzają się fale zwolnień, potem przychodzi cisza i kolejna redukcja zatrudnienia. To nie jest tak, że pracownicy brokerów powinni bać się utraty pracy, ale taką możliwość trzeba brać pod uwagę — mówi zwolniony niedawno pracownik jednego z domów maklerskich. Oszczędności szuka również niemiecki Deutsche Bank, który zwolnił w tym miesiącu trzy osoby z biura w Warszawie. Ponad 20 osób straciło pracę w DM BZ WBK. — Skutki kryzysu wpłynęły negatywnie na wyniki biura. Już kilka miesięcy temu rozpoczęliśmy program redukcji kosztów, który obecnie jest finalizowany. W najbliższej przyszłości nie planujemy dalszego zmniejszania liczby etatów — mówi Mariusz Sadłocha, prezes DM BZ WBK. Takich planów nie ma też Ipopema Securities, choć jej przedstawiciele przyznają, że odczuwają skutki kryzysu gospodarczego.

— Spadek obrotów i marż odczuwa cała branża, my również. Mimo to nie planujemy w najbliższym czasie żadnych zwolnień, co więcej — miesiąc temu powiększyliśmy zespół o nową osobę — mówi Stanisław Waczkowski, wiceprezes Ipopema Securities.