Ksiądz dla ludzi

Rafał Kerger
04-04-2008, 00:00

Piotr Banach z Kutna naraża się biskupom. Bo uparcie rozwiązuje problemy zapracowanych narzeczonych, doradza też biznesowi. W mig. A że bierze za to pieniądze — takie życie.

Jeśli mówi się o przedsiębiorczości w Kościele, padają przede wszystkim dwa nazwiska: prałat Jankowski i ojciec Rydzyk. Pewnie nadal tak będzie. Pierwszy ma przecież swoje wino, chciał mieć wódkę, drugi ma radio i telewizję. Ksiądz Piotr Banach z Kutna organizuje tylko nauki przedmałżeńskie oraz prowadzi doradztwo do spraw rozwoju organizacji, zarządzania, liderowania i innych przydatnych w biznesie dziedzin. Myśląc o Radiu Maryja oraz prałacie Jankowskim, może jednak warto czasami przeczytać o przedsiębiorczości innego księdza. Bo ona jakaś taka bardziej normalna.

Strona katechez przedmałżeńskich parafii pod wezwaniem Matki Bożej Wspomożenia Wiernych w Kutnie na Dybowie, www.dybow.net/katechezy. htm.

Pisze proboszcz ks. Piotr Banach, konsultor Komisji Duszpasterstwa Konferencji Episkopatu Polski, a po godzinach szkoleniowiec i doradca.

„Wszystkich, którzy zapisywali się na katechezy przedmałżeńskie, prosimy o cierpliwość (…). Zdaję sobie sprawę z tego, iż forma dziesięciu katechez w ciągu jednego dnia jest bardzo wygodna. Mobilizujcie więc waszych proboszczów i naszych biskupów, by aktualizowali tę formę prowadzenia katechez przedmałżeńskich również w innych miejscach.

Nasze katechezy są próbą wyjścia naprzeciw tym wszystkim, którzy są w sytuacji »podbramkowej«. Nie jesteśmy jednak w stanie obsłużyć całej Warszawy, dużej części Polski i jeszcze kawałka świata. Moi parafianie nie mają problemów z odbyciem katechez przedmałżeńskich. Przyczyńcie się do tego, by i w Waszych parafiach było podobnie! (…)

Nie zarzucajcie nam, że Was okłamujemy, zwodzimy, »robimy w kulki«... Uwierzcie, że formularz był aktywny, a miejsca zapełniły się w przeciągu 4 minut (sic!). A jeśli mówicie, że w ten sposób Kościół odpycha Was od wiary, to zastanówcie się nad swoją wiarą (…).

Aktualnie: Brak wolnych miejsc! Nowe terminy pojawią się po świętach wielkanocnych”.

Parafia proboszcza Banacha — dla zapracowanych — organizuje w Warszawie jednodniowe, sobotnie, katechezy przedmałżeńskie za 75 złotych od osoby. W tym jest obiad i zaliczona jedna wizyta w poradni przedmałżeńskiej. Zapisuje się przez internet. Tradycyjne katechezy trwają 90 razy dłużej. Trzy miesiące.

Byliśmy w szoku

Konstancin–Jeziorna. Południowe rubieże stolicy, wille — często zacne i luksusowe. Centrum Animacji Misyjnej Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego Księży Pallotynów (ksiądz Banach jest pallotynem) nie odbiega standardem od okolicy. Przestronna sala konferencyjna. Patio z pokaźną fontanną pośrodku. Spora kaplica. To tu właśnie parafia z Kutna zaprasza na ekspresowe przygotowanie przedmałżeńskie. Gdy grupy są mniejsze, za miejsce wykładów służy dom księży pallotynów w Warszawie przy ul. Skaryszewskiej, blisko Dworca Wschodniego.

Klara Mościcka, PR-owiec, pracująca dla znanej firmy medialnej, żeby zapisać siebie i narzeczonego Karola na katechezy w Konstancinie, została po godzinach w pracy. Czekała, aż pallotyni uruchomią aplikację na swojej stronie. Zapisy rozpoczynały się o 18.00.

— Niemal od razu — po tym jak się pojawił — zaczęłam wypełniać formularz. A i tak na końcu okazało się, że byłam w ostatniej dwudziestce przyjętych. Termin wyszedł 23 lutego. Czemu to ja musiałam ślęczeć przed komputerem? Karol jest pośrednikiem nieruchomości, często pracuje na mieście, tym bardziej po południu. A poza tym on by na pewno zapomniał — uśmiecha się Klara.

Klara i Karol na sobotnie katechezy trochę zaspali, więc pędzili na złamanie karku. Spóźnili się jednak tylko piętnaście minut, nie było zatem problemu. Weszli na salę. Tłum.

— Byliśmy w szoku. Siedziała chyba z setka osób — wspomina Klara.

I opowiada dalej.

Katechezy prowadzili na przemian ks. Andrzej Narwojsz, wikariusz parafii w Kutnie i katecheta, oraz Małgorzata Skofisz, parafialna doradczyni życia rodzinnego, pielęgniarka. Obydwoje, często dowcipnie, w ciągu niemal dwunastogodzinnych wykładów poruszyli w skondensowanej formie wszystkie obowiązujące nowożeńców, według prawa kanonicznego, tematy. Od odpowiedzi na pytanie, kim jest dla mnie Chrystus, poprzez rozważania na temat charakterologicznego dopasowania przyszłych małżonków, wychowywania dzieci, sakramenty, do omówienia naturalnych metod planowania rodziny metodą objawowo termiczną prof. Rotzera.

— Najśmieszniejsze było to, że najbardziej zainteresowani słuchaniem o termometrze i lepkości śluzu byli panowie — puszcza oko Klara.

W przerwie organizatorzy poczęstowali młodych obiadem. Spotkanie zakończyło się zaś wspólną mszą recytowaną. Rezydujący w Konstancinie ksiądz, były wojskowy, tłumaczył, co po kolei robi, odprawiając nabożeństwo. Wygłosił też kazanie, podczas którego obydwoje z Karolem usłyszeli, że ślubu kościelnego nie warto brać tylko dla białej sukienki i przyjęcia. Bo takich par jest już za dużo (przytoczył, że w Hiszpanii w pierwszym roku rozpada się 75 proc. kościelnych małżeństw). Klara usłyszała też od księdza, że — gdy brakuje iskry, jest gorzej — czasami warto kupić na przykład nowe stringi i sprawić sobie przyjemność, ponieważ łóżko musi łączyć małżeństwo. Nie powinna go natomiast podzielić zdrada.

— Wprawił nas wszystkich w osłupienie, bo zasugerował nawet, że nie jest pewne, czy powinniśmy się dzielić ze współmałżonkiem prawdą o naszej chwili słabości. A już na pewno nie powinniśmy tego robić, gdy mamy pewność, że nasze małżeństwo zapłaci za to najwyższą cenę, czyli dojdzie do rozwodu — opowiada Klara.

Po 20.00. Po mszy, po wyrywkowym odpytaniu, co zapamiętali, pary otrzymują od ks. Narwojsza i pani Małgosi upragniony dokument. 10 katechez zaliczonych, do tego jedna wizyta w poradni rodzinnej (zostają jeszcze dwie).

Kierujemy się ekonomią

Ksiądz Piotr Banach, słuchając tego, co opowiedziała Klara Mościcka, kiwa potakująco głową.

— To taka forma feedbacku, która zawsze jest przydatna, by jeszcze poprawić to, co robimy — rzuca.

Z drugiej strony w pewnym stopniu się kryguje. Zastanawia się, czy aby wyświetlenie jego działań w biznesowej prasie może nie być źle odebrane.

— Nasza postępowość nie wszystkim w Kościele się podoba. Trzeba pamiętać, że de facto w prawie kanonicznym stoi, że przygotowanie przedmałżeńskie — choć normalnie w parafiach trwa trzy miesiące — powinno trwać dwa lata. Poza tym pada też zarzut, że zbijamy na tych katechezach kokosy. Zatem trzeba zrozumieć moje obawy — mówi zakonnik.

Przełamuje się jednak dość szybko. Potwierdzając, że ma w sobie kilka niezwykle rzadko spotykanych u księży „żyłek”. Ksiądz Piotr Banach to przecież przedsiębiorczy postępowiec. Przy okazji organizowania jednodniowych katechez piecze dwie pieczenie przy jednym ogniu.

— Na pomysł organizowania krótkich nauk przedmałżeńskich wpadłem, kiedy studiowałem w Austrii i przebywałem w Niemczech. Tam taka forma przygotowania przed ślubem jest praktykowana od lat. Przez ostatnie cztery lata organizujemy w Kutnie weekendowe trzydniowe nauki. Na jednodniowe zdecydowaliśmy się niedawno. Oczywiste, że w naszej działalności kierujemy też się ekonomią. Księża nie pobierają honorariów za swoją pracę. Niemniej płacimy pani Małgorzacie, mamy też inne koszta. Z zysków robimy inwestycje w parafii — witraże, nowe ogrzewanie i wiele innych podobnych spraw — wspomagamy nasz Caritas — opowiada proboszcz Banach, który wybiera się właśnie do Nowego Tomyśla. W pobliskim ośrodku ma zaplanowane szkolenie dla pracowników koncernu Amica.

Alter ego

— Prowadzę też inną działalność. Mamy taką organizację doradczą Open Space Polska, w której organizujemy warsztaty i seminaria dla ludzi Kościoła, ale także dla świeckich organizacji. To doradztwo w organizacji, zarządzaniu, liderowaniu. Przed Amicą robiliśmy je m.in. dla Hypernowej, ale także na przykład dla urzędu marszałkowskiego w Szczecinie — opowiada Piotr Banach.

Celowo należy tu wykreślić „ks.”, ponieważ pallotyn kurs dla Amiki — tak jak inne dla świeckich — przeprowadza incognito.

— Nie chcę krępować uczestników swoją koloratką. Tym bardziej że na przykład menedżerowie czy dyrektorzy mogliby mnie nie traktować poważnie, zadając sobie pytanie: jak to ksiądz będzie się wymądrzał, a co on może wiedzieć o zarządzaniu, organizacji przedsiębiorstwa — wyjaśnia ks. Banach.

Metoda open space, którą promuje ks. Piotr Banach i której jest w Polsce prekursorem, opiera się na założeniu, że największa motywacja do działania rodzi się podczas samodzielnie organizowanej pracy i wzmacniana jest przez współdziałanie w grupie, które również rodzi się naturalnie. Uczestnicy spotkań grupują się samodzielnie w kręgi jak przy stołach na kawę podczas konferencji. I w tych kręgach pracują, podejmują decyzje i wybierają firmowe strategie.

Open space technology wymyślił w 1983 roku Amerykanin Harrison Owen, po tym, jak zorganizował międzynarodową konferencję, na którą miało przybyć 250 uczestników. Cały rok ciężko pracował, aby jak najlepiej tę konferencję przygotować. Kiedy wszystko się skończyło, postanowił, że już nigdy więcej nie będzie robił czegoś podobnego. Wszyscy uczestnicy konferencji mówili na zakończenie, że najlepszą i najbardziej przydatną częścią spotkania były przerwy na kawę.

Open space sprawdza się wtedy, kiedy poszukujemy nowych i bardziej skutecznych sposobów, aby zająć się kompleksowymi tematami, kiedy tematy te niosą możliwość wywołania jakiegoś konfliktu, kiedy nikt nie zna odpowiedzi na stawiane pytania i kiedy podjęcie pojawiającego się problemu wymaga zaangażowania się w dyskusję coraz większej grupy osób.

Piotr Banach zapałał sympatią do open space w tym samym czasie, gdy zaczął myśleć o krótkich naukach przedmałżeńskich. Znów zaważył pobyt w Austrii i Niemczech. A szczególnie jego pierwsza styczność z treningami metody w Berlinie i Vlotho. Potem? Potem ks. Banach wykorzystał swoje kontakty i zaczął działać. I znów dowiódł, że jest przedsiębiorczym księdzem dla przedsiębiorczych ludzi. n

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Kerger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

/ Ksiądz dla ludzi