Nie bez powodu mówią: przyzwyczajenie drugą naturą. Poprzednia ekipa rządowa przyzwyczaiła nas, i przy okazji prokuraturę, do spektakularnych akcji i zatrzymań. Obecnie niewiele się zmieniło. Mogłoby to być gorzkim dowodem na niezależność prokuratury, ale nie popadajmy w przesadny optymizm.
Przeszukanie w domach członków komisji weryfikacyjnej WSI było spektakularną akcją i wzbudziło sporo emocji. Tym razem to jednak politycy Prawa i Sprawiedliwości grzmieli o zagrożonej demokracji i państwie policyjnym, a Platforma Obywatelska twardo stała na gruncie praworządności i braku litości dla łamania prawa. Ich głosy brzmiały jednak fałszywie, może dlatego że niedawno w tym samym teatrze polityczni aktorzy odgrywali zupełnie inne role.
Dla polityków prokuratura jest sprawna i niezależna, kiedy realizuje ich polityczne cele (skądinąd identyczne kryteria obowiązują przy ocenie telewizji publicznej). Być może ta nieoczekiwana zamiana ról powinna być dla świata polityki nauczką, by zachować nieco wstrzemięźliwości i w sądach. Nie każde zatrzymanie musi być pierwszym akordem do państwa policyjnego, a z drugiej strony prokurator nie zawsze wie wszystko najlepiej. Im mniej emocji, tym lepiej.