Kto zostanie łącznikiem z Brukseli?

Kazimierz Krupa
opublikowano: 2003-11-19 00:00

Wielu milionerów, którzy swój majątek pomnożyli na giełdzie, czy jakimkolwiek rynku finansowym, na pytanie, jakie są źródła ich powodzenia, odpowiadają niezwykle prosto: wiedziałem chwilę wcześniej niż inni. BRE Bank, korzystając z doświadczeń starszego brata, Commerzbanku, który na terenie Niemiec obsługuje przepływy środków finansowych z Komisji Europejskiej, jako jedyny złożył w Brukseli stosowne dokumenty, w odpowiedzi na przetarg, i — co oczywiste — wygrał.

Pieniądze to taki dziwny towar, że nawet tylko przepuszczone przez jakieś konto, dzięki bardzo prostej inżynierii finansowej, zostawiają wcale pokaźną „resztówkę”. Nikomu nie ubywa, ponieważ nie jest to gra o sumie zerowej, a zarobek jest godziwy. W BRE zdają sobie z tego sprawę. Zaradność bankowców zdenerwowała przedstawicieli polskiego rządu, który w tej sprawie jest reprezentowany przez Ministerstwo Finansów. Pretensje kierowane są przede wszystkim do Komisji Europejskiej, z którą ponoć było ustalone, że rachunki te będzie obsługiwał Narodowy Bank Polski.

Jeżeli rzeczywiście tak było, to sprawę trzeba szybko wyjaśnić, bo to wyjątkowo niefortunny pomysł. Po pierwsze, wymagający łamańców technicznych i prawnych, po drugie, NBP nie oferuje — co zrozumiałe, bo jego zadania są inne — atrakcyjnych warunków obsługi. To nie musi być BRE, ale lepiej mieć więcej, i się podzielić, niż mieć niewiele lub nic. Nieprawdaż?