Prezydent Leonid Kuczma w czwartek po raz trzeci zwrócił się do parlamentu z prośbą o wyrażenie zgody na dymisję Wołodymyra Stelmacha, szefa Narodowego Banku Ukrainy (NBU). Głosowanie w tej sprawie może odbyć się po południu. 28 listopada deputowani już głosowali w tej sprawie, jednak wniosek prezydenta nie uzyskał wymaganej liczby głosów. Kuczma złożył więc ponownie wniosek w tej sprawie i głosowanie miało się odbyć w czwartek rano. Jednak natychmiast po rozpoczęciu obrad praca parlamentu została zablokowana przez opozycję.
Około 40 opozycyjnych deputowanych zablokowało mównicę i stół prezydialny. Doszło do przepychanek. Wołodymyr Łytwyn, przewodniczący Rady Najwyższej Ukrainy, kilkakrotnie zmuszony być przerywać obrady. W tym samym czasie w loży prasowej pojawiły się plakaty, informujące, że Kuczma powinien być sądzony za popełnione przestępstwa, a członkowie proprezydenckiej większości, to „polityczni outsiderzy i zdrajcy”.
Opozycja twierdzi, że powtórne głosowanie w sprawie Stelmacha jest sprzeczne z prawem, albowiem podczas jednej sesji nie można głosować dwa razy tego samego wniosku. Prezydent Kuczma znalazł jednak wyjście. Ołeksandr Zadorożny, jego przedstawiciel w parlamencie, poinformował, że Stelmach w czwartek napisał podanie o zwolnienie z funkcji prezesa NBU, co — według Zadorożnego — stawia całą sprawę w nowym świetle.