Trwa czwarty rok hossy na GPW. Każda dobra passa kiedyś się kończy, ale akcje nadal pozostaną atrakcyjną alternatywą dla mniej rentownych inwestycji.
Trwający już ponad pół roku okres niepewności politycznej, rosnące stopy procentowe w USA ani fakt, że jeszcze nigdy rodzime indeksy nie rosły cztery lata z rzędu, nie zniechęcają inwestorów do zakupu akcji na warszawskiej giełdzie. Wskaźnik WIG zakończył I kwartał pobiciem kolejnego historycznego rekordu. Na wizerunku hossy pojawiły się już jednak pierwsze rysy. Indeks WIG20, grupujący największe spółki GPW, zachowuje się gorzej od szerokiego rynku. To dowód na to, że zagranica z większym sceptycyzmem przygląda się wydarzeniom w Polsce. Jednocześnie sugestia, że warto przyjrzeć się mniejszym spółkom.
Obiecujące budownictwo
Długo oczekiwane ożywienie w inwestycjach sprzyjać będzie spółkom budowlanym. Polimex Mostostal, Budimex i PBG nie należą do tanich papierów, ale ożywienie w branży już przekłada się na wzrost marż, dlatego wyniki budowlanej czołówki będą się poprawiać. Perełek warto jednak szukać wśród mniejszych spółek, zwłaszcza tych specjalizujących się w dziedzinach, gdzie zapowiada się prawdziwy wysyp inwestycji: energetyce, ochronie środowiska czy drogach. O bankach od lat mówi się, że są drogie, co nie przeszkadza ich kursom we wzroście. Największe z nich wyceniane są już jednak blisko czterokrotnie wyżej niż ich wartość księgowa, dlatego inwestorów bardziej skuszą średniacy: dynamiczny Getin czy odzyskujący zaufanie rynku Kredyt Bank. W mediach trwa umacnianie się TVN i słabość Agory. Ta tendencja może się odwrócić.
Silni eksporterzy
W 2005 r. polskie indeksy ciągnęły spółki surowcowe. Opinie na temat notowań metali i ropy są sprzeczne, a właśnie od nich zależą kursy KGHM, Orlenu, Lotosu czy PGNiG. Wycena eksporterów, na czele z Kętami, Świeciem, Barlinkiem czy Dębicą, zależy natomiast od notowań euro i dolara. Zawirowania polityczne mogą wreszcie zakończyć erę drogiego złotego, dlatego warto się przyjrzeć tym papierom.
Dyktatorzy mody
GPW, jak każda giełda, często kieruje się modą. W ostatnich kwartałach popularne były spółki zapowiadające inwestycje w biopaliwa, działalność deweloperską, internet lub po prostu kontrolowane przez Romana Karkosika. Mody pozwalają na kolosalne zyski, ale trwają krótko, dlatego w tym roku poznamy zapewne nowe „przełomowe” branże i cenione nazwiska.
Dobra spółka to nie to samo co dobra akcja, a nawet najlepszy papier może przynieść straty w momencie osłabienia giełdowej koniunktury. Dlatego warto uważniej obserwować decyzję amerykańskiego banku centralnego dotyczące stóp procentowych. Ich dalsze podwyższanie musi doprowadzić do ucieczki kapitału z emerging markets, w tym Polski. Obserwujmy też dane z krajowego podwórka, tym bardziej że 4-procentowy wzrost PKB i 10-procentowy inwestycji jest już raczej wliczony w ceny akcji. Jeśli wzrost gospodarczy będzie niższy niż prognozy, kapitał może uciekać z Polski, a wówczas zaskórniaki drobnych inwestorów nie wystarczą do uratowania rodzimych indeksów.