Kurierzy do zadań specjalnych

Marta Bellon
opublikowano: 2016-02-15 22:00

POMYSŁ NA BIZNES: PickPack spróbuje udowodnić, że kurierzy-amatorzy dowożą paczki równie sprawnie jak profesjonaliści. A nawet szybciej niż oni

Sharing economy, czyli ekonomia współdzielenia, zmienia rynek usług. Zwyczajni kierowcy w roli taksówkarzy i przewoźników realizujący kursy międzymiastowe, prywatne osoby w roli hotelarzy przestają dziwić, a irytują co najwyżej konkurencję. Pojawia się więc coraz więcej pomysłów, by wykorzystać otwartość ludzi na usługi oferowane w tym modelu. O swoje miejsce na rynku chce powalczyć Filip Kot — twórca platformy PickPack — alternatywy dla poczty i kurierów. To serwis dla osób, które podróżują samochodem, przy okazji takiej podróży mają możliwość przewiezienia przesyłki i chcieliby na tym zarobić. Mogą z niego korzystać zarówno osoby przemieszczające się lub potrzebujące przekazać przesyłkę na terenie kraju, jak i poza jego granicami.

CEL NAMIERZONY:
CEL NAMIERZONY:
Filip Kot, pomysłodawca PickPacka, widzi na rynku sporą niszę. Klientów szuka wśród osób chcących nadać paczkę niestandardową, emigrantów i tych, którzy walczą z czasem.
Marek Wiśniewski

Zaloguj i wyślij

Przewoźnikiem może zostać każdy, kto zarejestruje się w serwisie. Nie tylko kierowcy, ale również osoby udające się w podróż pociągiem lub samolotem, które mają trochę wolnego miejsca w swoim bagażu. Ich klientami są ci, którzy muszą nadać przesyłkę, ale nie chcą lub nie mogą skorzystać z tradycyjnych przewoźników. Aby wysłać paczkę, należy zalogować się do serwisu i wpisać w wyszukiwarkę kluczowe informacje: dokąd ma dotrzeć przesyłka, skąd będzie nadana i kiedy powinna trafić do odbiorcy. System wyświetli, który przewoźnik w okolicy jest gotowy przyjąć zlecenie. Jeśli akurat w bazie ogłoszeń nie znajdzie się nikt odpowiedni, można dodać własną ofertę, dzięki której kierowca będzie mógł zgłosić się do zleceniodawcy indywidualnie i przedstawić swoją ofertę. PickPack wchodzi na rynek, na którym obecna jest już podobna usługa dla kurierów-amatorów. Jest nią JadeZabiore.pl, które zadebiutowało w 2014 r. Filip Kot jest gotowy powalczyć o klientów. Nie tylko polskich. A jego główną bronią ma być zapewnienie maksymalnego bezpieczeństwa transakcji.

— Zdajemy sobie sprawę, że w tym temacie od zawsze kluczową kwestią była ta związana z bezpieczeństwem — mówi pomysłodawca platformy. Użytkownik PickPacka może skorzystać z usługi o nazwie „Bezpieczna Płatność”. Portal przejmuje w takim przypadku rolę powiernika — pieniądze nadawcy paczki pobierane są automatycznie z konta, a następnie przechowywane w chmurze.

— Gdy kurier dowiezie paczkę na miejsce, pieniądze zostają uwolnione. Wymaga to od obu stron częściowego porzucenia anonimowości. Żeby korzystać z naszego narzędzia, trzeba zweryfikować swój numer telefonu i rachunek bankowy — tłumaczy Filip Kot. Serwis pobiera 10 proc. od kosztu realizacji usługi. Nie jest ona obowiązkowa — można wybrać inną formę rozliczeń, także gotówkową. PickPack umożliwia też wystawienie opinii o kurierze przez nadawcę oraz o nadawcy przez kuriera.

— Ale by to zrobić, też należy korzystać z opcji „Bezpieczna Płatność”. Mamy zatem pewność, że pod profilem kuriera nie będą pojawiać się fałszywe opinie. Z biegiem czasu pozycja najlepszych kurierów będzie się umacniać. Prowadzimy też zaawansowane rozmowy z ubezpieczycielem. Chcemy, żeby przesyłki były odgórnie zabezpieczone — mówi właściciel platformy. Użytkownicy korzystający z opcji „Bezpiecznej Płatności” po przelaniu pieniędzy mogą też wydrukować list przewozowy.

Problematyczne przesyłki

W 1,5 miesiąca w serwisie zarejestrowało się około 700 użytkowników, którzy dodali łącznie 5 tys. tras kurierskich. Wśród nich są też trasy łączące mniejsze miasta.

— Nie chcemy być konkurencją dla Paczkomatów, ale raczej wykorzystać ich potencjał i stworzyć usługę komplementarną. Rafał Brzoska stworzył świetne narzędzie, ale my widzimy niszę dla przesyłek niegabarytowych. Są nimi np. opony. Według firm kurierskich są one przesyłką gabarytową, ze względu na kształt — mówi Filip Kot.

PickPack chce więc ułatwić przesyłanie tego typu paczek. Potencjalnych klientów upatruje też w emigrantach. Zamierza powalczyć z firmami obecnymi na rynku przesyłek międzynarodowych niższymi cenami i szybkością realizacji zlecenia. Czas odgrywa często kluczową rolę dla klientów. Np. takich, którzy jak najszybciej chcą dostarczyć w konkretne miejsce ważne dokumenty. PickPack zamierza postarać się i o tę grupę.

— Z naszych usług korzystają w tej chwili polscy przedsiębiorcy działający w Anglii. Chcielibyśmy, żeby w gronie naszych kurierów były nie tylko osoby indywidualne, ale również firmy. W przyszłości użytkownikom prowadzącym działalność damy możliwość zarejestrowania się w systemie jako firma przewozowa. Tak jak kierowcy jeżdżący dla Ubera zakładają działalność, tak i nasi użytkownicy będą mogli stać się firmami kurierskimi jeżdżącymi dla PickPacka — mówi Filip Kot.

Konkurencja przyklaskuje

Amatorską usługę kurierską znają już i Amerykanie, i Skandynawowie. Za oceanem oferuje ją Roadie. Na początku ubiegłego roku UPS zainwestował w nią 10 mln USD. Na północy Europy (a od niedawna także w Wielkiej Brytanii) działa norweski Nimber. Na początku ubiegłego roku udało mu się przekroczyć liczbę 30 tys. użytkowników. Dlatego PickPack zerka w kierunku Afryki. Filip Kot uważa, że jest to rynek z wielkim potencjałem, w którym brakuje firm logistycznych.

— Zachodnie firmy obawiają się tego kontynentu. To dopiero wizja przyszłości, na razie chcemy się organicznie rozwijać. W Polsce i u naszych sąsiadów — mówi twórca platformy.

 

Możesz zainteresować się również: