Kurs Czerwonej Torebki leci na łeb na szyję

opublikowano: 27-11-2014, 11:49

Notowania akcji sieci sklepów dyskontowych w trzy sesje spadły o ponad 40 proc.

Kurs Czerwonej Torebki dołuje od wielu miesięcy, ale trend spadkowy przyspieszył w tym tygodniu, a impulsem do wyprzedaży był najprawdopodobniej artykuł w "Gazecie Wyborczej" o kolejnym zatrzymaniu w sprawie morderstwa poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętary. Zatrzymanym jest były pracownik spółek, których właścicielem jest Mariusz Świtalski, główny akcjonariusz Czerwonej Torebki.

Cytowany w artykule adwokat Wiesław Michalski podkreśla, że nazwiska biznesmena nie należy wiązać ze sprawą, bo "pan Świtalski nie może odpowiadać za działania osób, które kiedyś w jego firmach pracowały. Elektromis (w tej spółce także pracował zatrzymany) miał 12 tys. pracowników, z czego samych ochroniarzy było 600-800". Inwestorzy giełdowi wolą jednak dmuchać na zimne i pozbywają się walorów firmy, zwłaszcza że jej wyniki po trzech kwartałach tego roku są dalekie od zadowalających. Strata netto sięga prawie 104 mln zł, głównie za sprawą kosztów rozwoju sieci i przejęcia Małpki i Merlina.

Wartość rynkowa Czerwonej Torebki stopniała do 240 mln zł. To jedna trzecia wartości księgowej.

Mocno  tanieją też obligacje spółki. Na rynku Catalyst ich rentowność sięgnęła już 24 proc. 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane