Laboratorium wielkości smartfona

opublikowano: 30-08-2018, 22:00

Genomtec pracuje nad przenośnym urządzeniem, mogącym uratować miliony ludzkich istnień i… mieć miliardową wartość dla inwestorów.

Urządzenie Genomteca to nie logiczna zabawka, lecz bardzo logiczny plan. Wedle niego, świat medycyny wkroczy wkrótce nową fazę: czekanie na najtrudniejsze diagnozy potrwa tyle, co zakupy w Biedronce. W jaki sposób? Wrocławska spółka ma patent, by wielkie i kosztowne laboratoria, potrzebujące na badania godzin, a nieraz dni, zmieścić w szybkim, tanim i przenośnym urządzeniu.

Mentor i prezes. Prof. Tadeusz Dobosz, jeden z najwybitniejszych biologów molekularnych w Polsce (lewej), zaszczepił w Mironie Tokarskim, prezesie Genomteca, wiarę w przełomowe dokonania na polach nauki i biznesu.
Wyświetl galerię [1/4]

Mentor i prezes. Prof. Tadeusz Dobosz, jeden z najwybitniejszych biologów molekularnych w Polsce (lewej), zaszczepił w Mironie Tokarskim, prezesie Genomteca, wiarę w przełomowe dokonania na polach nauki i biznesu. FOT. MATERIAŁY PRASOWE

— Nowatorskie metody badań to moja pasja i naukowa specjalizacja. Tyle tylko, że początkowo, pod wodzą mojego mentora, rozwijałem umiejętności w kryminalistyce — wspomina 28-letni Miron Tokarski, doktorant na Uniwersytecie Medycznym (UM) we Wrocławiu i jednocześnie współzałożyciel i prezes Genomteca.

Pomysł na cito

Kim jest ów mentor? To prof. Tadeusz Dobosz, kierownik Zakładu Technik Molekularnych UM, jeden z najwybitniejszych biologów molekularnych w Polsce. A dlaczego kryminalistyka? W laboratorium molekularnym, przy wsparciu prof. Tadeusza Dobosza, Miron Tokarski udoskonalał metody pozwalające określić wygląd przestępców na podstawie materiałów genetycznych pozostawionych przez nich na miejscu zbrodni. W tym samym czasie odbywał także staż w Pracowni Biologii Molekularnej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

— Wówczas zetknąłem się z niepojętą dla mnie sytuacją, kiedy wielu zdesperowanych lekarzy dzwoniło do naszego laboratorium, prosząc o badania w trybie cito dla swoich pacjentów. W przypadku badań genetycznych, prowadzonych tradycyjną metodą PCR, oznaczało to przynajmniej 5-6 godzin czekania na wynik potrzebny do rozpoczęcia leczenia np. dziecka w stanie krytycznym. W dodatku takie laboratoria są nieczynne w weekendy. Nie ma we mnie zgody na taki stan rzeczy. Postanowiłem działać, zacząłem wraz z zespołem prowadzić prace, mające zmienić dotychczasowe wadliwe standardy. Tak narodził się pomysł na Genomtec i rewolucję w badaniach. Ruszyliśmy z firmą w 2016 r. — wyjaśnia wrocławski naukowiec, obecnie autor już czterech patentów w zakresie przełomowych rozwiązań diagnostycznych.

Przekora z Cambridge

Ostatnie miesiące to świetna passa Genomteca: firma zgarnęła kilka prestiżowych nagród (m.in. od samego Massachusetts Institute of Technology z Cambridge), pozyskała inwestorów i granty z pieniędzy publicznych, wzmocniła zespół i bardzo posunęła naprzód prace nad urządzeniem do diagnostyki ludzkiej. Urządzenie wielkości iphone’a ma być gotowe mniej więcej za trzy lata.

— Urządzenie, chronione zgłoszeniami patentowymi, pozwoli kilkukrotnie szybciej, taniej i wydajniej rozpoznawać wirusy i bakterie w próbkach np. śliny lub krwi. Obecne rozwiązania w diagnostyce molekularnej wymagają od użytkownika umiejętności posługiwania się sprzętem diagnostycznym oraz wiedzy na temat właściwego przygotowania próbki. W Genomtec idziemy na przekór, łącząc mobilność z niesamowitą łatwością wykonania badania. Intuicyjny i prosty test jest w stanie wykonać każdy bez wcześniejszego przeszkolenia — zapewnia Miron Tokarski.

Jak to działa? Po prostu nanosisz materiał biologiczny na kartę reakcyjną, umieszczasz ją w urządzeniu, uruchamiasz badanie i po 20 minutach masz wynik. Na świecie nie ma takich rozwiązań. Kosztowne, unowocześnio ne i stacjonarne maszyny, bazujące na opatentowanej kilka dekad temu metodzie PCR, potrzebują na to kilkakrotnie więcej czasu.

— Nasz cel jest coraz bliższy realizacji. Wówczas zdiagnozowanie boreliozy, zakażenia opon mózgowo-rdzeniowych u dzieci, wirusowego zapalenia wątroby typu B czy zakażenia gronkowcem złocistym będzie sprawą kwadransa lub dwóch, a nie długich godzin czy dni — twierdzi Miron Tokarski.

Wynalazek ze złota

Przeglądając zgłoszenia patentowe Genom- teca, odkrywa się dokładnie to, czego można się spodziewać po medtechowym pionierze: mnóstwo skomplikowanych zwrotów, wzorów i odwołań do specjalistycznej wiedzy z zakresu genetyki. Gdy Miron Tokarski chce w możliwie najprostszy sposób oddać technologicznego ducha wynalazku, potrzebuje co najmniej kilku — niełatwych — zdań. Zatem: w swoim urządzeniu wrocławski start-up autorsko zastosowaał metodę INNAT (Isothermal Nucleic Acid Amplification Technology), wykorzystującą czterokrotnie większą liczbę starterów reakcji niż tradycyjny zestaw PCR i niewymagającą cykli zmian temperatury reakcji. W rezultacie zwiększa się czułość badania (nawet 100-krotnie!), a skraca czas, i to nawet przy kilkakrotnie niższych kosztach. Uff!

— Idea działania naszego kieszonkowego rozwiązania polega na amplifikacji i detekcji specyficznych fragmentów DNA i RNA. To tzw. złoty standard diagnostyki molekularnej. Co ważne, nie ograniczamy się tylko do ludzi. Badania z jego użyciem mogą być wykonywane także u zwierząt, jak również w rolnictwie, przemyśle spożywczym i w kontroli skażeń środowiska — podkreśla Konrad Krajewski, wspierający biznesowy rozwój firmy.

Miliardy pod strzechy

Zmieniając świat i trafiając pod strzechy, Genomtec trzyma się mocno ambitnego biznesowego planu. Stawki w tej grze są wysokie: według prognoz, rynek diagnostyki molekularnej wśród ludzi osiągnie wartość aż 9,5 mld USD w 2020 r. Jednym z obiecujących rynków jest również diagnostyka weterynaryjna, na którą przeznaczonych ma zostać 3,6 mld USD w 2020 r.

— Wierzymy w potencjał tej technologii i zespołu Genomteca. Prawdziwie przenośna, atrakcyjna kosztowo diagnostyka molekularna to coraz bliższa przyszłość, także w weterynarii. Działamy w 20 krajach w Europie, będąc liczącym się graczem m.in. na rynku tzw. szybkich testów diagnostycznych. Tu potrzeby i zagrożenia szybko się zmieniają, stąd nasza decyzja o inwestycji w innowacyjną diagnostykę, wykorzystującą lab-on-chip [laboratorium na chipie — red.] — tłumaczy Grzegorz Laska, prezes firmy Vet Planet, dystrybutora artykułów weterynaryjnych, która niedawno zainwestowała w Genomtec.

Uprawa sukcesu

Przez ostatnie dwa lata grupa prywatnych inwestorów, funduszy i państwowych podmiotów (np. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju) wsparła Genomtec kwotą niemal 3 mln zł. A to dopiero początek. Kierowana przez Mirona Tokarskiego spółka jest na celowniku kilku dużych inwestorów i zagranicznych funduszy. Do tego już wkrótce zacznie notować pierwsze przychody ze sprzedaży swoich urządzeń. Na razie mowa o małej kostce — Genomtec Fresh, przeznaczonej na rynek rolno-spożywczy. Tu nie potrzeba kosztownych badań klinicznych, ale metoda identyfikacji (w tym wypadku głównie grzybów i bakterii) jest taka sama.

— Dzięki Genomtec Fresh można szybko i ze 100-procentową pewnością zbadać, czy np. w glebie nie znajdują się grzyby, nicienie lub bakterie zagrażające uprawom. Wczesna diagnostyka oznacza nie tylko znaczne ograniczenie strat w uprawach, ale również zdecydowanie bardziej racjonalne stosowanie środków ochrony roślin — podkreśla Miron Tokarski.

Takiego — dostępnego cenowo i mobilnego — rozwiązania jeszcze w Polsce nie było i nikt z branży nie słyszał o takich urządzeniach na innych rynkach. Wszędzie stosowane są standardowe badania laboratoryjne, ale nikt jeszcze nie stworzył szybkiej, nielaboratoryjnej metody. Czas więc, by magiczna kostka zaczęła wydawać pierwsze plony.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Laboratorium wielkości smartfona