Lamborghini wkracza w hybrydową erę

ŁO
opublikowano: 2019-09-06 22:28

Włosi przekonują, że nowy model z limitowanej edycji jest zapowiedzią przyszłości marki. Zobaczymy więcej maszyn porażonych prądem.

Lamborghini sián wygląda obłędnie, ale do tego włoski producent superaut już zdążył nas przyzwyczaić. Inaczej sprawy wyglądają pod maską, bo tam zorganizowano małą rewolucję.  

Sián napędzany jest przez potężny silnik V12 o mocy 785 koni mechanicznych wykorzystywany w modelu aventador SVJ. Inżynierowie wkomponowali w tę potężną jednostkę 48-woltowy silnik wykorzystujący superkondensator magazynujący energię. Superkondensatory znane są z bolidów Formuły 1 i systemów odzyskiwania energii Kers.  

Elektryczny silnik daje dodatkowe 34 konie, więc w sumie kierowca ma do dyspozycji 819 koni, a to oznacza, że sián jest najmocniejszym seryjnie produkowanym lamborghini w historii. Pierwszą „setkę” na liczniku auto osiąga po upływie zaledwie 2,8 sekundy, a prędkość maksymalna sięga 350 km/h. Sián jest więc „zabawką” dla odpowiedzialnych kierowców.  

Światowa premiera odbędzie się podczas wrześniowego Frankfurt Motor Show, ale zwiedzającym targi pozostanie tylko popatrzeć i pomarzyć. Producent zapowiedział, że wyprodukuje zaledwie 63 egzemplarze i wszystkie zostały sprzedane. Inaczej mówiąc: auto nie jest już do kupienia. 

Egzemplarz przygotowany na premierę pomalowany został wielowarstwowym lakierem zawierającym płatki złota. Pozostałe będą indywidualnie konfigurowane przez właścicieli, aby każdy był unikatowy. Za kilkadziesiąt lat na rynku wtórnym może to mieć znaczenie.  

Na koniec kilka słów o cenie. Lamborghini milczy na ten temat, ale klienci musieli ponoć wyłożyć co najmniej 3 mln USD.