Łańcuszek zatorów zachwiał firmą Virid

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2013-08-02 00:00

Średniej wielkości firma straciła płynność finansową. Za swoje problemy wini deweloperskiego giganta Panattoni i budowlaną Kajimę

Virid Construction zarzuca wielkiemu deweloperowi magazynowemu, firmie Panattoni, oraz spółce budowlanej Kajima Poland, zatajenie wad gruntu w celu zawarcia umowy o zaniżonej wartości. W konsekwencji Virid miał stracić płynność finansową. Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa wpłynęło do Prokuratury Okręgowej w Warszawie 27 maja 2013 r. Sprawa dotyczy budowy w 2012 r. dwóch hal w Łodzi dla spółek celowych PLC Poland 13 i Como Development 10. Ich budowę Panattoni zleciło Kajimie Poland. Ta — za wiedzą Panattoni — całość robót podzleciła Virid Construction. Ta podzlecała prace dalej. Na budowie doszło do opóźnień. W tym wszyscy się zgadzają.

DOMINO: Tomasz
 Mądry, prezes
 Virid Construction,
 przyznaje, że jego
 firma ma problemy
 z regulowaniem
 zobowiązań.
 Twierdzi jednak,
 że sam nie płaci, bo
 jemu nie zapłacono.
 [FOT. MW]
DOMINO: Tomasz Mądry, prezes Virid Construction, przyznaje, że jego firma ma problemy z regulowaniem zobowiązań. Twierdzi jednak, że sam nie płaci, bo jemu nie zapłacono. [FOT. MW]
None
None

Łódzkie zawirowania…

Według szefów Virida, Panattoni miało problemy z uzyskaniem finansowania dla jednej z hal i opóźniało płatności dla Kajimy. Ta miała zalegać Viridowi, a Virid swoim kontrahentom. Kajima nie odpowiedziała na nasze pytanie w tej kwestii.

— Płatności po stronie spółek PLC Poland 13 i Como Development 10 odbywają się zgodnie z przewidzianymi w umowach zapisami i są realizowane na bieżąco — twierdzi Robert Dobrzycki, partner zarządzający na Europę Środkowo-Wschodnią w Panattoni Europe. Panattoni nie chciało jednak sprecyzować, czy było tak w przeszłości.

— W październiku 2012 r. zaległości Kajimy wobec nas sięgały 12 mln zł. Nie jesteśmy wielką firmą i w związku z tym zaczęły się nasze problemy z płynnością. To my i nasi podwykonawcy faktycznie kredytowaliśmy całą budowę — relacjonuje Maciej Szamałek, wiceprezes Virid Construction.

— Virid poinformował nas na piśmie o wszystkich swoich podwykonawcach i dostawcach. Wszyscy zostali przez nas opłaceni, a każdy z nich wydał oświadczenie, że jest w pełni zaspokojony — podkreśla Maciej Runkiewicz, członek zarządu Kajima Poland.

Szefowie Virida przyznają, że do końca kwietnia 2013 r. większość rachunków została uregulowana. Oczekują jednak jeszcze 3,6 mln zł. Kajima zaproponowała, że spłaci tylko 600 tys. zł, a resztę potrąci z tytułu opóźnień i wykonawstwa zastępczego.

— Przestali płacić nam, a my zatrudnianym przez nas ekipom. Gdy ludzie nie dostają pieniędzy, to nie chcą przychodzić do pracy. Kajima stwierdzała wtedy, że do usuwania usterek wynajmie inne firmy, obciążając nas kosztami. My mówiliśmy: zapłaćcie za to, co jest zrobione, to usuniemy usterki — opowiada Maciej Szamałek.

— Nasze umowy z Kajimą są identyczne jak umowy Kajimy z Panattoni. Jeśli inwestor, mając taką samą umowę, nie nałożył żadnych kar na Kajimę, to Kajima w żaden sposób nie jest uprawniona do nakładania kar na nas — dodaje Tomasz Mądry, prezes Virid Construction. Przedstawiciele Panattoni i Kajimy potwierdzają, że obyło się bez kar we wzajemnych rozliczeniach.

— Kajima nie została przez nas obarczona karami. Zrzekliśmy się ich na rzecz usunięcia wszystkich usterek — zaznacza Robert Dobrzycki.

— Firmie Panattoni należały się kary od nas z tytułu opóźnienia. Odstąpiono od nich w ramach wzajemnych kompleksowych rozliczeń całości budowy. Zrezygnowaliśmy m.in. z roszczeń o roboty dodatkowe. Takie roszczenia wciąż wysuwa wobec nas Virid — informuje Maciej Runkiewicz. Jeśli chodzi o roboty dodatkowe, szefowie Virida za kluczową uważają kwestię badań geotechnicznych gruntu przekazanych im przez Panattoni w celu wyceny prac.

— Po rozpoczęciu robót okazało się, że badania diametralnie różnią się od rzeczywistych warunków. Grunt nośny został zastąpiony śmieciami i humusem, o czym Panattoni ani Kajima nie poinformowały nas przed rozpoczęciem inwestycji. Nie zapominajmy,że teren jest własnością Panattoni, stąd władze firmy powinny wiedzieć, co dzieje się na ich gruncie i jaki jest jego rzeczywisty stan w chwili przekazywania terenu budowy wykonawcy — podkreśla Tomasz Mądry.

— Wszelkie niezbędne informacje, w tym geotechniczne gruntu odzwierciedlające stan gruntów, zostały przekazane firmie Virid na etapie ustalania szczegółów kontraktu, w wyniku czego tuż przed podpisaniem umowy jej wartość została zwiększona — twierdzi Robert Dobrzycki.

…nie są jedynymi

A do Virida wciąż pukają przedsiębiorcy, którzy twierdzą, że nie mogą się doczekać pieniędzy za inne budowy, na których współpracowali ze spółką. To m.in. Zbigniew Pietrzak i Tomasz Domżałowicz. Pierwszy ma firmę transportową, drugi żwirownię. Obaj współpracowali z Viridem przy budowie zakładu L’Oreal w Kaniach w gminie Brwinów.

— Ogółem winni mi byli 500 tys. zł. Stopniowo spłacali, ale przestali. Zostało jeszcze około 200 tys. zł — twierdzi Zbigniew Pietrzak. Budmix natomiast oczekuje na spłatę 145 tys. zł za materiały dostarczone na roboty w bydgoskim Centrum Handlowym Rondo i wrocławskiej hali firmy Opek.

— Trzeba na to patrzeć całościowo. Płacimy faktury po kolei i zaprzestanie płatności przez Kajimę znalazło odzwierciedlenie na innych kontraktach — mówi Tomasz Mądry.