Łapy: krajobraz po nokaucie

  • Tadeusz Markiewicz
11-05-2015, 00:00

Drugie życie podlaskiego miasta — bez dwóch największych pracodawców, ale ze specjalną strefą i nadzieją, że może być już tylko lepiej

Pięć lat temu „PB” zaczął kibicować Łapom, niedużemu miastu w woj. podlaskim, które w niedługim odstępie czasu straciło dwóch najważniejszych pracodawców. Krajowa Spółka Cukrowa wygasiła działalność tamtejszej cukrowni, a giełdowe Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego (ZNTK) zbankrutowały. Tysiąc osób znalazło się bez pracy. Używając języka bokserów: był to niemal gospodarczy nokaut — dla mieszkańców i dla samorządu.

KIERUNEK — DROGI:
Zobacz więcej

KIERUNEK — DROGI:

W tej kadencji burmistrz Urszula Jabłońska chce zadbać o dojazd do terenów inwestycyjnych. Łapy mają też szansę na budowę dwupasmówki do Białegostoku. ARC

Pierwszy w strefie

Lokalne władze nie czekały jednak na cud, choć zadanie było i nadal jest iście herkulesowe. Tym bardziej że więcej inwestycji powstaje w zachodniej i centralnej niż we wschodniej Polsce. Pięć lat temu zastanawialiśmy się, czy będzie to mission impossible. Samorząd podniósł się jednak z desek ringu. Burmistrz Roman Czepe, za którego rządów spadły na miasto oba ciężkie ciosy, zaczął starania o utworzenie podstrefy Tarnobrzeskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (TSSE). Miasto kupiło ponad 11 ha zbiorników po cukrowni, osuszyło je i rozpoczęło uzbrajanie terenu. Pomogła Bruksela, dając lwią część finansowania tych prac. Rząd zgodził się na utworzenie podstrefy. Jest też symboliczne ukoronowanie tych starań: pierwszy inwestor w podstrefie. To firma poligraficzna Arka-Druk, która zadeklarowała zainwestowanie 1,4 mln zł i zatrudnienie 10 osób.

Inwestycje na horyzoncie

— Szklanka jest do połowy pełna. Zawsze można było pewne rzeczy zrobić szybciej i lepiej, ale cieszymy się z tego, co już mamy — mówi Urszula Jabłońska, nowa burmistrz Łap, wcześniej sekretarz urzędu. Samorząd idzie za ciosem. W Ministerstwie Gospodarki leży już wniosek o rozszerzenie podstrefy o ponad 12 ha.

— Kupiliśmy drugi zbiornik po cukrowni z przeznaczeniem pod inwestycje — informuje Urszula Jabłońska. A te mogą się zmaterializować już wkrótce.

— Mamy dwa zgłoszenia potencjalnych inwestorów. Jeśli rokowania zakończą się powodzeniem, w Łapach pojawią się firmy z branży rolno-spożywczej i przetwórstwa drewna. Obiecują łącznie 30 mln zł inwestycji i 60 miejsc pracy — mówi Maciej Ślęzak, dyrektor tarnobrzeskiego oddziału Agencji Rozwoju Przemysłu, do której należy TSSE.

ZNTK, zatrudniające niegdyś 750 osób, nie wrócą do dawnej świetności. Syndyk sprzedaje majątek w częściach. W tym roku ma się zakończyć proces upadłościowy. Na gruzach giełdowej spółki działają Warsztaty Wagonów Kolejowych w Łapach. Powstało też centrum logistyczne firmy Kontrast. Część majątku przejął samorząd.

— Nasze Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej wykupiło ciepłownię od ZNTK. Dzięki temu możemy doprowadzić do centralizacji źródeł zasilania — mówi Urszula Jabłońska. W Łapach ruszył też inkubator przedsiębiorczości.

— W końcu dysponujemy budynkiem, w którym mogą oni znaleźć fachowe doradztwo, spotkać się na szkoleniu czy konferencji — cieszy się Urszula Jabłońska.

Finansowa ostrożność

Pani burmistrz marzy, by Łapy stały się również mekką dla „jednodniowych” turystów. Atutami miasta są czysta okolica, dobra komunikacja i bliskie położenie Białegostoku.

— Na drogie inwestycje nas nie stać. Kiedyś planowaliśmy budowę basenu, ale dzisiaj wydaje mi się, że przygniotłyby nas koszty eksploatacji. Stać nas natomiast na przygotowanie infrastruktury dla turystyki jednodniowej — tras rowerowych i dla nordic walking, siłowni i placów zabaw — zapowiada Urszula Jabłońska.

Demografia nie spędza snu z powiek samorządowcom. Owszem, fali wyjazdów nie udało się zatrzymać, ale do Łap przeprowadzają się mieszkańcy Białegostoku, którzy szukają ciszy i tańszych działek.

— Wpływy z PIT rosną — dodaje burmistrz.

 

JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 26.04.2010 r.

Tu na razie jest ściernisko, ale będzie San Francisco — słowa piosenki braci Golców, zachowując wszelkie proporcje, mogą być dobrą ilustracją historii Łap. Gdy uruchamialiśmy „Projekt Łapy”, w miejscu, gdzie dziś jest pierwszy inwestor, znajdowały się zbiorniki po cukrowni, wypełnione wodą. Tereny udało się uzbroić — jest szansa, że pojawią się kolejne firmy.

Nie marnujmy czasu

ROZMOWA Z ROMANEM CZEPEM, BYŁYM BURMISTRZEM ŁAP, INICJATOREM STWORZENIA PODSTREFY

„Puls Biznesu”: Zapytam kolokwialnie: czy Łapy spadły na cztery łapy?

Roman Czepe: Ta gra słów jest nieszczęśliwa. Zapytałbym, czy Łapy stanęły na nogi. I odpowiem: jeszcze nie.

Dlaczego?

To kwestia dwuletniego opóźnienia, a czas w takich sprawach gra okrutną rolę. Na początku wyróżnialiśmy się naszymi działaniami na Podlasiu, potem uaktywnił się Białystok ze strefą, podobny zamiar mają okoliczne gminy. Na szczęście sprawdziła się tarnobrzeska strefa, która wzięła na siebie poszukiwania inwestorów. Jest naprawdę skuteczna. Dobrze, że samorząd kupił tereny pod rozszerzenie strefy i trwają rozmowy na temat kolejnych inwestycji.

Czego brakuje?

Zagospodarowania obiektów cukrowni. Jeśli chodzi o dawne ZNTK, to sytuacja jest lepsza. Na terenach upadłej firmy zaczęło się coś dziać. Oczywiście nowi pracodawcy nie będą zatrudniać tyle osób, co kilka lat temu, ale majątek nie będzie marniał.

Jak pan widzi rolę samorządu?

Nie możemy marnować więcej czasu, potrzebujemy większego niż w poprzedniej kadencji dynamizmu i promocji.

Jakie ma pan rady dla gmin, które tracą głównych pracodawców?

Po pierwsze, gmina nie może pozostać sama — musi poszukać sojusznika po stronie rządowej. W naszym przypadku świetnie sprawdził się minister Michał Boni. Po drugie — trzeba zbudować sztab ludzi, nie bacząc na lokalne układy i politykę, który będzie pełnił rolę doradczą. Po trzecie — trzeba być przejrzystym, rozliczać się z decydentami i mieszkańcami ze wszystkich działań i nic nie załatwiać na gębę. Po czwarte — podglądać działania innych samorządowców. Niewielkim kosztem można zdobyć ogromną wiedzę. Wreszcie po piąte — nie traktować rozwoju jedynie jako kwestii zdobywania inwestorów. Trzeba zadbać też o inne elementy: ochronę zdrowia, edukację, lokalną kulturę. Nigdy nie wiadomo, który z nich zdecyduje o ściągnięciu inwestycji. [TM]

Nie marnujmy czasu

ROZMOWA Z ROMANEM CZEPEM, BYŁYM BURMISTRZEM ŁAP, INICJATOREM STWORZENIA PODSTREFY

„Puls Biznesu”: Zapytam kolokwialnie: czy Łapy spadły na cztery łapy?

Roman Czepe: Ta gra słów jest nieszczęśliwa. Zapytałbym, czy Łapy stanęły na nogi. I odpowiem: jeszcze nie.

Dlaczego?

To kwestia dwuletniego opóźnienia, a czas w takich sprawach gra okrutną rolę. Na początku wyróżnialiśmy się naszymi działaniami na Podlasiu, potem uaktywnił się Białystok ze strefą, podobny zamiar mają okoliczne gminy. Na szczęście sprawdziła się tarnobrzeska strefa, która wzięła na siebie poszukiwania inwestorów. Jest naprawdę skuteczna. Dobrze, że samorząd kupił tereny pod rozszerzenie strefy i trwają rozmowy na temat kolejnych inwestycji.

Czego brakuje?

Zagospodarowania obiektów cukrowni. Jeśli chodzi o dawne ZNTK, to sytuacja jest lepsza. Na terenach upadłej firmy zaczęło się coś dziać. Oczywiście nowi pracodawcy nie będą zatrudniać tyle osób, co kilka lat temu, ale majątek nie będzie marniał.

Jak pan widzi rolę samorządu?

Nie możemy marnować więcej czasu, potrzebujemy większego niż w poprzedniej kadencji dynamizmu i promocji.

Jakie ma pan rady dla gmin, które tracą głównych pracodawców?

Po pierwsze, gmina nie może pozostać sama — musi poszukać sojusznika po stronie rządowej. W naszym przypadku świetnie sprawdził się minister Michał Boni. Po drugie — trzeba zbudować sztab ludzi, nie bacząc na lokalne układy i politykę, który będzie pełnił rolę doradczą. Po trzecie — trzeba być przejrzystym, rozliczać się z decydentami i mieszkańcami ze wszystkich działań i nic nie załatwiać na gębę. Po czwarte — podglądać działania innych samorządowców. Niewielkim kosztem można zdobyć ogromną wiedzę. Wreszcie po piąte — nie traktować rozwoju jedynie jako kwestii zdobywania inwestorów. Trzeba zadbać też o inne elementy: ochronę zdrowia, edukację, lokalną kulturę. Nigdy nie wiadomo, który z nich zdecyduje o ściągnięciu inwestycji. [TM]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Markiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Samorządy / Łapy: krajobraz po nokaucie