Lecą gromy na PGNiG

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2016-09-25 22:00

Afera z premiami dla zarządu PGNiG nabiera politycznego ciężaru, a rada nadzorcza szykuje konkurs.

— To powód, żeby tam wysłać kontrolę, zawiesić zarząd. To niemoralne — mówił w piątek na antenie Radia Zet Marek Suski, przewodniczący sejmowej komisji skarbu i ważny polityk Prawa i Sprawiedliwości.

KONKURS BĘDZIE TESTEM: Na czele sześcioosobowego zarządu PGNiG stoi Piotr Woźniak, menedżer od lat pracujący na najwyższych stanowiskach administracji państwowej (m.in. ministra gospodarki i głównego geologa kraju) i w spółkach skarbu państwa (był wiceprezesem PGNiG). Doceniały go różne ekipy polityczne. Konkurs pokaże, czy przetrwa burzę.
Grzegorz Kawecki

W ten sposób odpowiadał na pytania dotyczące czwartkowego artykułu „Rzeczpospolitej”. Napisano w nim, że reprezentanci PGNiG, dominującego sprzedawcy gazu w Polsce, otrzymali nagrody za zeszły rok, mimo że niektórzy z nich w ubiegłym roku w spółce nawet nie pracowali.

Ciężar Jackiewicza

Marek Suski to pierwszy polityk wagi ciężkiej, który zabrał w tej sprawie głos. Ministerstwo Energii, które w lipcu przejęło nadzór nad PGNiG od resortu skarbu, nie zajęło dotychczas stanowiska. Sprawa nagród w EuRoPol Gazie ma potężny wymiar polityczny, bo to spółka, w której spotykają się interesy polskiego PGNiG i rosyjskiego Gazpromu. Obie firmy mają po 48 proc. udziałów w EuRoPol Gazie, a pozostałe 4 proc. ma Gas-Trading, kontrolowany pośrednio przez PGNiG (w ubiegłym roku PGNiG przejęło kontrolę od spadkobierców Aleksandra Gudzowatego). Spółka zarządza polskim odcinkiem gazociągu jamalskiego, którym gaz płynie ze Wschodu na zachód Europy.

Polityka widoczna jest też w nadzorze nad PGNiG. Zarząd koncernu przekonuje, że sprawę nagród z EuRoPol Gazu już w czerwcu zatwierdziła rada nadzorcza koncernu. Wtedy nadzór sprawował jeszcze minister skarbu Dawid Jackiewicz. Dziś nadzorcą jest Krzysztof Tchórzewski, minister energii, a Dawid Jackiewicz został z rządu wyrzucony za niewłaściwy nadzór nad nominacjami w spółkach państwowych. Krzysztof Tchórzewski nie przeprowadził jeszcze żadnych zmian personalnych w przejętej spółce.

Ustalenia poczynione z Dawidem Jackiewiczem, pozostającym dziś w politycznej niełasce, mogą się okazać dla PGNiG obciążeniem. Po dymisji ministra rząd zlecił kontrole CBA w największych państwowych firmach, a politycy PiS otwarcie mówią o niewłaściwych praktykach.

Na to wszystko nakładają się deklaracje premier Beaty Szydło, która w piątek zapowiedziała, że „w przyszłym tygodniu dojdzie do zmian w rządzie, nie tylko personalnych, lecz także systemowych”.

Rosyjskie cienie

Nic dziwnego, że do burzy wokół premii zarząd PGNiG podszedł poważnie, ale interpretuje ją jako przejaw polsko- -rosyjskiego sporu o ceny gazu. „To próba storpedowania polskiej skutecznej polityki uniezależnienia się od wpływów rosyjskich na polskie bezpieczeństwo energetyczne” — głosi oświadczenie Piotra Woźniaka, prezesa PGNiG.

Wskazuje ponadto, że nagród domagali się Rosjanie, a dzięki zgodzie PGNiG zdołał wynegocjować przeniesienie gotówki EuRoPol Gazu (prawie 0,5 mld zł) do polskiego banku PKO BP, a także zablokowanie wypłaty dywidendy ze spółki, którą Gazprom mógłby przeznaczyć na przygotowania do budowy niekorzystnego dla Polski gazociągu Nordstream 2. Nagrody (trzech członków zarządu PGNiG dostało średnio po 124 tys. zł) przekazane zostały zaś na cele charytatywne. O ocenę tych argumentów poprosiliśmy byłych wysokich menedżerów PGNiG. Wypowiadali się anonimowo.

— Dramat. Rosjanom wszystko jedno, w jakim banku trzymana jest gotówka. Pamiętajmy też, że do wypłaty dywidendy i tak potrzebna jest jednomyślność. Cała ta afera to obraz polskiego wewnętrznego piekiełka — zauważa jeden z nich. — Prawie popłakałem się ze śmiechu. Nigdy nie było tak, że nagrody dostawał ktoś, kto w minionym roku nawet nie pracował w EuRoPol Gazie — dodaje inny.

Konkurs tuż-tuż

Burza wokół nagród wybuchła w momencie, który jest dla PGNiG ważny z korporacyjnego punktu widzenia. Zbliża się ogłoszenie konkursu na stanowiska w zarządzie koncernu. Kadencja obecnego zarządu kończy się w grudniu 2016 r., a rozporządzenie Rady Ministrów nakazuje rozpisanie konkursu nie później niż trzy miesiące przed tym terminem. To oznacza, że ogłoszenia można się spodziewać najpóźniej z końcem września. Skarb państwa, czyli de facto rząd, kontroluje ponad 70 proc. kapitału PGNiG. To rząd, za pośrednictwem ministra energii, zadecyduje więc o obsadzie stanowisk.