W krótkich okresach na akcje wpływa wiele czynników: makroekonomiczne (związane z trendami gospodarczymi kraju, regionu, a nawet świata), mikroekonomiczne (związane z samymi przedsiębiorstwami), polityczne (wybory, zmiany rządowe itp.), rynkowe i emocjonalne (euforia, strach, chciwość, płynność), a także strukturalne (zmiana struktury oszczędności, przepływy z i do funduszy inwestycyjnych, OFE itp.).
Makroekonomia ma duży, bezpośredni i natychmiastowy wpływ na cenę waluty i obligacji danego kraju. W przypadku akcji mamy do czynienia z wpływem pośrednim, który może ujawnić się z kilkumiesięcznym opóźnieniem i z ograniczoną siłą. W długim okresie ceny akcji są z reguły zdeterminowane czynnikiem mikroekonomicznym. Dobre przedsiębiorstwo wcześniej czy później znajdzie uznanie w oczach inwestorów. Czasem natychmiast, niekiedy po kilku lub kilkunastu miesiącach.
Istnieje duże prawdopodobieństwo występowania rozbieżności pomiędzy wyceną giełdową a rzeczywistą wartością poszczególnych spółek. Kupujący akcje na kilka miesięcy lub na 2-3 lata powinni pamięć, że z wycenami tychże akcji może stać się - niezależnie od sytuacji przedsiębiorstwa - praktycznie wszystko; od niesamowitego przewartościowania po skrajne wyprzedanie.
Rok temu mieliśmy do czynienia z przepłacaniem za spółki notowane na GPW, dziś idziemy w kierunku urealnienia wycen w stosunku do ich wewnętrznej wartości. To pozytywne zjawisko, które cieszy każdego fundamentalnie nastawionego zarządzającego.
Koniec spadków nie oznacza nowej hossy. Istnieje przecież coś takiego, jak
zapomniany trend boczny, który może trwać miesiącami. Spółki nawet podczas
powoli rodzącej się hossy rosną bardzo wybiórczo. Tylko w tym czasie prawidłowo
skonstruowany portfel akcji pozwala zmaksymalizować zyski
w okresie
wzrostów. A w tym pomaga dobre TFI.
Materiał, opublikowany przez PB.pl, w okrojonej wersji, stanowi ekstrakt z
materiału przesłanego do partnerów biznesowych Legg Mason TFI 15 lipca 2008
r.