Lektury

Marek Matusiak
opublikowano: 2000-02-10 00:00

LEKTURY

Kapitalny interes

Polska pilnie potrzebuje zagranicznych inwestycji. Bez tego niemożliwe będzie unowocześnienie naszej gospodarki. Do Polski napływa jednak także kapitał niejasnego pochodzenia. Interpol, FBI oraz współpracujące z UOP wywiady ostrzegają, że nasz kraj nie stawia żadnych barier tamujących napływ brudnych pieniędzy.

Tymczasem w transakcjach handlowych od lat obowiązuje u nas schemat: im większą gotówką dysponuje zagraniczny inwestor, tym większą czołobitność i uległość przejawiają wobec niego urzędnicy państwowi oraz reprezentanci władz samorządowych. W Polsce nikt nie pyta zagranicznych inwestorów o pochodzenie ich milionowych fortun. Zdarza się wręcz, że urzędnicy, którzy załatwiali różne sprawy, porzucają swoje dotychczasowe stanowiska i przechodzą do firm niedawnych klientów. Skoro nie bada się pochodzenia inwestowanego kapitału, cień podejrzeń pada na wszystkich, czyli także na tych, którzy wzbogacili się dzięki własnej pracy, pomysłowości, umiejętnościom. Co więcej, jeśli nie sprawdza się pochodzenia kapitału, trudno się dziwić, że Polska uznawana jest za największą pralnię środkowej Europy, a w rankingu odporności na korupcję plasujemy się na odległym 44 miejscu.

„Wprost“

Ambicje to za mało

Znacznie wyższy w porównaniu z „Założeniami polityki pieniężnej NBP na 1999 r.” przyrost podaży pieniądza w zeszłym roku był związany zarówno z podwyższoną w końcu roku inflacją, jak i silnym zwiększeniem należności od osób prywatnych (zwiększyły się o 53,2 proc.). Wyjątkowo duża ilość gotówki w obiegu w grudniu to oczywiście efekt obaw związanych z rokiem dwutysięcznym. Pieniądze podjęte na wszelki wypadek przed końcem ub.r. w większości już prawdopodobnie wróciły do banków, powiększając ich zobowiązania.

W „Założeniach polityki pieniężnej NBP na 2000 r.” przewiduje się obniżenie inflacji do 5,4-6,8 proc. Jest to prognoza nieco mniej ambitna, a więc trochę bardziej realistyczna od ustawy budżetowej na 2000 r., w której ceny konsumpcyjne zwiększają się średniorocznie o 5,7 proc., a w grudniu w porównaniu z grudniem o 5,2 proc. Na obu tych prognozach ciąży nadmiernie optymistyczne przewidywanie zmian cen w IV kw. Na przełomie III i IV kw. 1999 r., gdy finalizowane były prace nad projektem budżetu na 2000 r., przedstawiciele MF przewidywali, że ceny konsumpcyjne wzrosną średnio w 1999 r. o 6,8 proc. (wzrosły o 7,3 proc.), a w grudniu 1999 r. w stosunku do grudnia 1998 r. o 7,8 proc. (wzrosły o 9,8 proc.).

Z nieco wolniejszym w porównaniu z oficjalną prognozą tłumieniem inflacji wiąże się też m.in. niższa cena złotego. Dodatkowo do takiej sugestii skłaniają informacje o niskim eksporcie.

„Nowe Życie Gospodarcze“