LEKTURY
Co nas obraża
Modna obecnie — jako pojęcie — asertywność, to nic innego jak umiejętność inteligentnego sprzeciwu. Polacy jednak są mało asertywni. Według bowiem powszechnego przekonania, rodak wyrażający protest to osoba zapiekła, zawzięta i wyjątkowo odporna na argumenty innych. Można się o tym przekonać na podstawie, na przykład, listów do mediów.
Protestujący Polak łatwo się obraża i obrzuca inwektywami innych ludzi. Takie zachowania możemy obserwować zarówno na forum publicznym, na przykład w Sejmie, jak i w relacjach towarzyskich, zwłaszcza gdy dyskusja zahacza o tematy polityczne. Zdaniem psychologów, w Polsce jest sporo ludzi o osobowości autorytarnej, którzy uważają, że ich przekonania to zdanie większości, i dlatego pragną narzucić innym swoje poglądy. Wręcz dziwią się, że inni mogą w ogóle mieć odrębny pogląd.
W sprawach politycznych i społecznych Polacy preferują strajki i blokady. W kwestiach indywidualnych adresatami protestów są zazwyczaj media, a także Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji oraz Rada Etyki Mediów. Czytelnicy, widzowie i słuchacze piszą oraz dzwonią, gdy uważają, że obraża się ich uczucia religijne, dyskryminuje lewicę lub prawicę (w zależności od światopoglądu), protestują przeciw przemocy, pornografii, nieobyczajności i reklamom.
„Polityka“
Kredyt na przyszłość
Postęp technologiczny w finansach powoduje, że działanie stóp procentowych na popyt wewnętrzny staje się asymetryczne, tzn. obniżki stóp prawdopodobnie znacznie przyspieszają wzrost konsumpcji, natomiast ewentualne podwyżki będą oddziaływały zapewne przede wszystkim na ograniczenie popytu inwestycyjnego. Chłodzenie popytu krajowego za pomocą instrumentów polityki pieniężnej może zatem istotnie ograniczyć wzrost polskiej gospodarki. Analiza zależności między stopami procentowymi a składowymi popytu krajowego w latach 1995-99 pokazuje, że stopy procentowe nie miały istotnego wpływu zarówno na konsumpcję, jak i na inwestycje. Natomiast można wykazać, że bank centralny podnosił lub obniżał stopy procentowe pół roku po nieoczekiwanym wzroście lub spadku prywatnej konsumpcji.
Dlaczego należy ograniczać krajową konsumpcję? Dlatego, że każda złotówka przeznaczona na konsumpcję to złotówka mniej oszczędności potrzebnych na finansowanie inwestycji, które są niezbędne do utrzymania wysokiego i stabilnego tempa wzrostu. Z braku krajowych oszczędności zarówno sektor publiczny, jak i prywatny sięga po oszczędności zagraniczne. Tak duży wzrost zobowiązań wobec zagranicy oznacza, że polska gospodarka staje się coraz bardziej zależna ekonomicznie od decyzji podmiotów zagranicznych.
„Wprost“