Lektury

Marek Matusiak
opublikowano: 2000-06-23 00:00

LEKTURY

Orlen uskrzydla

Od kilku tygodni Polski Koncern Naftowy intensywnie reklamuje znak ORLEN — symbol swej nowej tożsamości. Jednocześnie do lamusa odejdzie wkrótce jedna z najsłynniejszych polskich marek, która dla wielu kierowców stanowi synonim stacji paliwowej — CPN. Eksperci nie mogą się nadziwić, że PKN tak łatwo pozbywa się tego znaku, wartego zapewne kilkaset milionów dolarów, i rezygnuje z tradycji, która w handlu ma wartość bezcenną. Jednocześnie wydaje masę pieniędzy, by reklamować coś, czego nie ma.

ORLEN to tajemnicze słowo, którego próżno szukać w słowniku. Powstało z połączenia fragmentów dwóch wyrazów „orla” i „energia”. Tak teraz nazywa się Polski Koncern Naftowy. I takim właśnie znakiem towarowym będą sygnowane wyroby petrochemiczne oraz stacje benzynowe.

Po narodzinach orła pozostały dwie skorupki — pomarańczowe znaki CPN oraz błękitne retorty Petrochemii Płock. Spełniły swe zadanie i zostaną wyrzucone z gniazda. Nazwa Polski Koncern Naftowy miała charakter tymczasowy i wymagała stworzenia czegoś nowego, nowej tożsamości.

Dla ludzi związanych z branżą paliwową w słowie ORLEN kryje się wiele skojarzeń. Jest w nim przede wszystkim megalomania, wiara, że zaklęciami o światowości, potędze, dynamizmie i energii uda się zaczarować rzeczywistość. CPN idzie do lamusa nie dlatego, że źle się kojarzy kierowcom, ale dlatego, że budzi u szefów koncernu złe wspomnienia niedawnych konfliktów towarzyszących powoływaniu PKN. ORLEN uskrzydla, daje wiarę, że jesteśmy wspaniali i możemy poszybować daleko i wysoko. To prawda: dziś ORLEN jest finansowym orłem wśród polskich firm, głównie dzięki swej monopolistycznej pozycji, którą skrzętnie wykorzystuje. Moment, kiedy przyjdzie zmierzyć się z rynkiem i rywalami nie na świecie, ale tu w Polsce, zbliża się jednak nieuchronnie.

„Polityka”