Liczba Internautów rośnie bardzo wolno

Kamil Kosiński
opublikowano: 2001-01-08 00:00

Liczba Internautów rośnie bardzo wolno

Plajty e-spółek mogą się rozpocząć wcześniej niż zakładano

Po załamaniu, jakie nastąpiło w ostatnim kwartale 1999 i pierwszych miesiącach 2000 r., liczba Polaków korzystających z Internetu zaczęła ponownie rosnąć. Przyrost liczby internautów jest jednak mniejszy niż oczekiwano. Przedstawiciele branży informatycznej twierdzą, że główna przyczyna takiej sytuacji tkwi w wysokich kosztach dostępu do sieci.

Według badań firmy SMG/KRC Poland-Media, liczba Polaków korzystających z Internetu wzrosła od stycznia do listopada 2000 r., z 5,7 do 7,9 proc. ogółu populacji. Oznaczałoby to, że do grona aktywnych użytkowników sieci dołączyło kolejne 2,2 proc. mieszkańców Polski. W liczbach bezwzględnych liczba internautów wzrosłaby więc o ponad 500 tys. i osiągnęła 2,3 mln osób.

Tak dynamicznym przyrostem ilości internautów chętnie posługują się przedstawiciele firm koncentrujących się na działalności w sieci, choć i oni przyznają, że grupa osób, do których kierują swoją ofertę, rozrasta się wolniej niż się spodziewano.

— Od stycznia do listopada 2000 r. liczba internautów wzrosła z 1,65 do 2,3 mln osób. To bardzo dobry wynik, bo oznacza 40-proc. przyrost potencjalnych użytkowników naszego portalu. Przyznaję jednak, że jest to mniej, niż oczekiwaliśmy. Sądziliśmy, że pod koniec 2000 r. z Internetu będzie korzystać 2,5 mln Polaków — komentuje Tomasz Jażdżyński, prezes Interii.pl, portalu powstałego w 2000 r.

Internautów jest niewielu

W rzeczywistości ilość aktywnych użytkowników sieci może się zwiększać dużo wolniej niż życzyliby sobie przedstawiciele spółek internetowych. Średnia kwartalna z badań prowadzonych przez SMG/KRC Poland-Media przyrosła bowiem w pierwszych dziewięciu miesiącach 2000 r. zaledwie o 0,9 proc. (danych za czwarty kwartał 2000 r. jeszcze nie ma).

Jeżeli jednak przeanalizuje się wyniki comiesięcznych badań, to można dojść do wniosku, że internautów przybyło jeszcze mniej, czyli około 0,5 proc. całej populacji. W pierwszych miesiącach 2000 r. odsetek aktywnych użytkowników sieci osiągał bowiem najczęściej 7,2-7,3 proc. ogółu populacji, podczas gdy w drugiej połowie roku wynosił zazwyczaj 7,6-7,7 proc. (wyniki na poziomie 5,7 proc. i 8 proc. można traktować jako wahania związane z samym faktem prowadzenia badań na ograniczonej próbie).

Przedstawiciele spółek internetowych mogą się jednak pocieszać tym, że stale, choć bardzo powoli, rośnie ilość najważniejszych dla nich osób, a więc tych które deklarują codzienne korzystanie z sieci. Podobna tendencja dotyczyła także grupy deklarującej korzystanie z Internetu przynajmniej raz w tygodniu. Jednak w tym przypadku nie da się nie zauważyć, że wyniki badań z trzeciego kwartału 2000 roku wykazały zmniejszenie się tej grupy o jedną trzecią, czyli o dużo więcej niż można wytłumaczyć błędem statystycznym.

W tej sytuacji, niektórzy przedstawiciele branży otwarcie mówią o tym, że plajty mogą dosięgnąć spółki związane z siecią wcześniej niż się spodziewano. Kandydatów do bankructwa i utrzymania się wymienia się przy tym po imieniu.

— W roku 2000 w Polsce spółki typowo internetowe zakładano masowo. W Stanach Zjednoczonych, gdzie moda na Internet nastąpiła wcześniej, tylko w grudniu 2000 roku z tego typu firm zwolniono 10 tys. osób. Obecnie scenariusz ten powtarza się w krajach Europy Zachodniej i z pewnością niedługo dosięgnie również Polski. Na rynku pozostaną te przedsięwzięcia, które mają dobrze rozwiniętą działalność pozainternetową bądź racjonalny model biznesu w sieci. Większość spółek nastawionych tylko na działalność w sieci upadnie. Kosztowne kampanie reklamowe prowadzone w telewizji i innych mediach tylko przyspieszą ich zgon — podkreśla Michał Dembiński, dyrektor generalny Trader.com (Polska), jedynej działającej w Polsce spółki internetowej, która oficjalnie ogłosiła swoje wyniki finansowe, przyznając się tym samym do wielkości ponoszonych strat.

Brakuje technologii

Według przedstawicieli branży informatycznej, Internet jest w Polsce mniej popularny niż w Stanach Zjednoczonych, a nawet w Europie Zachodniej, gdyż ciągle nie nastąpił przełom technologiczny, pozwalający na wyraźne obniżenie kosztów korzystania z sieci.

— Zasadnicza przyczyna rzadkiego korzystania z Internetu przez Polaków leży po stronie finansowej. Dla większości wysoki jest koszt zakupu komputera, będącego wciąż głównym narzędziem dostępu do sieci. Niebagatelne znaczenie ma też wysokość opłat telekomunikacyjnych, za które i tak otrzymuje się połączenia o stosunkowo niskiej jakości. Przy tej okazji warto zwrócić uwagę na różnicę, jaka występuje w wynikach badań socjologicznych dotyczących dostępu i korzystania z Internetu. Ludzi deklarujących sam fakt dostępu do Internetu jest dwa razy więcej niż tych, którzy twierdzą, że korzystają z sieci — zauważa Tomasz Kolbusz, prezes Onetu.pl, najpopularniejszego portalu w Polsce.

— Polacy chcieliby korzystać z Internetu, ale blokują to kwestie związane z infrastrukturą telekomunikacyjną. O ile w 2000 r. powstało wiele nowych spółek internetowych, o tyle w stanie infrastruktury żaden postęp się nie dokonał. Ze względu na podwyżki opłat telekomunkacyjnych dostęp do sieci kosztuje nawet więcej niż na początku 2000 r. W ostatnich tygodniach telewizje kablowe zaczęły co prawda oferować zryczałtowany dostęp do Internetu po w miarę atrakcyjnych cenach, ale usługi te będą ograniczone właściwie tylko do największych miast. Poza tym, aby Internet stał się bardziej popularny, musi przestać być celem samym w sobie. Musi być czymś, co zainteresuje przeciętnego Polaka. Aby to osiągnąć, w sieci powinny się pojawić usługi, których użytkownicy nawet nie musieliby wiedzieć, że korzystają z Internetu. Można to osiągnąć m.in. w wyniku wprowadzenia nowych funkcjonalności do gier wideo, popularyzacji urządzeń mobilnych czy specjalnych przystawek do telewizorów — tłumaczy Paweł Polok, dyrektor ds. sprzedaży rozwiązań internetowych w firmie Hewlett-Packard Polska, będącej największym dostawcą serwerów na krajowy rynek.