BUDAPESZT (Reuters) - Przedstawiciele sektora lotniczego szacują, że po ataku na USA dokonanym 11 września liczba pasażerów w ruchu lotniczym może spaść w drugim półroczu 2001 roku o 16 procent. Cały czas nie wiadomo jednak, jak w dłuższej perpsektywie rozwinie się sytuacja branży.
Międzynarodowa Organizacja Transportu Lotniczego (IATA) uważa, że po atakach na Waszyngton i Nowy Jork wrześniowe prognozy ruchu lotniczego nadają się na śmietnik.
"Trudno nam cokolwiek przewidzieć"- powiedział dyrektor IATA Peter Morris na wtorkowej konferencji w Budapeszcie.
Wstępne szacunki podał zastępca dyrektora działu prognoz Mark Heuchan. Powiedział on, że po wzroście pasażerskiego ruchu lotniczego w pierwszym półroczu 2001 o 4,3 procent, w drugim półroczu w najlepszym wypadku można się spodziewać spadku o dziewięć, a w najgorszym o 16 procent.
Pesymistyczny scenariusz zakładający militarną interwencje USA, bez eskalacji akcji terrorystycznych, mówi o całorocznym spadku ruchu pasażerskiego o sześć procent.
Heuchan dodał, że przewidzenie rozwoju wydarzeń w przyszłym roku jest praktycznie niemożliwe. Jakakolwiek poprawa koniunktury w sektorze lotniczym wymagałaby prawdopodobnie powrotu solidnego wzrostu gospodarczego na świecie.
Pasażerowie będą teraz zwracali większą uwagę na bezpieczeństwo lotu niż cenę biletu.
"Będzie pogorszenie, będzie i poprawa. Rozmawiamy teraz o wielkości i czasie trwania strat, a to jest ciężkie do oszacowania"- powiedział Morris.
Liczba podróżnych w ruchu międzynarodowym, którzy stanowią blisko dwie trzecie ruchu pasażerskiego, wzrosła w zeszłym roku o dziewieć procent do 538 milionów - podała IATA.
Sektor lotniczy bardzo ucierpiał w wyniku ataku na USA. Odwołano tysiące lotów, spadła ilość zamówień na samoloty, setki tysięcy ludzi straciło pracę.
Sytuację pogarsza jeszcze podniesienie stawek ubezpieczeniowych na samoloty oraz drastyczny spadek kursu akcji całego sektora.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 97 00, fax +48 22 653 97 80, [email protected]))