Licznik bije na niekorzyść PGNiG

Anna Bytniewska
opublikowano: 2011-08-30 00:00

Potentat liczy, że UOKiK szybko wyda zgodę na transakcję ze Szwedami. Każdy dzień to koszty.

Potentat liczy, że UOKiK szybko wyda zgodę na transakcję ze Szwedami. Każdy dzień to koszty.

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) w ciągu dwóch tygodni planuje złożyć w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) wniosek, w którym poprosi o zgodę na przejęcie kontroli nad Vattenfall Heat Poland (VHP), czyli warszawskimi elektrociepłowniami. W ubiegłym tygodniu spółka podpisała z Vattenfallem wstępną umowę zakupu 99,8 proc. akcji VHP. PGNiG bardzo zależy na szybkiej decyzji urzędu antymonopolowego.

Odliczanie już trwa

W umowie zawarta jest bowiem klauzula, zgodnie z którą wartość transakcji (2,96 mld zł) jest tak oprocentowana, by Vattenfall nie tracił realnie na wycenie VHP. Licznik zaczął bić z chwilą zawarcia umowy, a zatrzyma się w momencie wydania decyzji przez UOKiK. PGNiG chce sfinalizować zakup warszawskich aktywów Vattenfalla do końca tego roku. Spółka nie ujawnia, jak wysokie jest oprocentowanie.

— To poziom rynkowy. Przy takiej wartości transakcji każdy procent ma znaczenie, dlatego każdy dzień, który upływa od dnia zawarcia umowy, ma dla nas wymierną wartość finansową. Dlatego mam nadzieję, że postępowanie przed UOKiK będzie przebiegało sprawnie — mówi Radosław Dudziński, wiceprezes PGNiG.

Za jednym zamachem

Przedstawiciele zarządu PGNiG nie zgadzają się z opinią analityków i ekspertów, że zakup VHP to nie najlepsza decyzja gazowej firmy. Wśród analityków pojawiły się opinie, że PGNiG przepłaciło za VHP.

— Dla nas to inwestycja o strategicznym znaczeniu. Zakładaliśmy w naszych planach rozwoju, że 650 MW mocy w energetyce uzyskamy dzięki budowie nowych bloków energetycznych, drugie tyle za sprawą akwizycji. Kupując VHP, zrealizowaliśmy cele. Co ważne, kupiliśmy firmę w pełni zrestrukturyzowaną o zoptymalizowanych kosztach — mówi Radosław Dudziński.

Zwraca uwagę, że od tego roku VHP jako producenta ciepła obejmuje nowe rozporządzenie ministra gospodarki wprowadzające w ciepłownictwie tzw. taryfy benchmarkingowe.

— Być może analitycy nie pamiętali o tym, oceniając naszą transakcję. Jeśli referencyjna cena ciepła podrożeje z powodu wzrostu cen węgla o 2 proc., w następnym roku URE taki wzrost kosztów uwzględni w taryfie VHP dotyczącej ciepła. A to gros przychodów VHP (ok. 75 proc.). Jest to naturalny system zabezpieczeń. Zakładamy więc, że wynik netto i EBITDA w kolejnych latach będzie się poprawiać — twierdzi Radosław Dudziński.

O włos

Dlatego wiceprezes zapewnia, że PGNiG nie przepłaciło za VHP.

— Wycena przedsiębiorstwa wynikająca z tej transakcji to ponad ośmiokrotność EBITDA VHP za 2010 r. Nasz doradca przeanalizował podobne akwizycje na europejskim rynku. Mediana dla nich to 9,8-krotność EBITDA. Kolejny przykład to Dalkia, która za SPEC zapłaciła 10-krotność EBITDA tej spółki. Naszym rywalem w walce o VHP była właśnie Dalkia. Jej ofertę przebiliśmy zaledwie o 1 proc., a więc tylko o włos — podkreśla Radosław Dudziński.

Przypomina też, że w 2009 r. Vattenfall kupi od skarbu państwa 25-procentową resztówkę tej firmy.

— Jego oferta za ten pakiet w przeliczeniu na 100 proc. kapitału przedsiębiorstwa daje wartość 2,5 mld zł. PGNiG zapłaciło jedynie 16 proc. więcej, i to naszym zdaniem rozsądna premia za przejęcie kontroli nad VHP — mówi Radosław Dudziński.