Platforma Obywatelska nie podjęła jeszcze decyzji co do swego stanowiska wobec budżetu na 2006 rok. Jednak według liderów partii, mało prawdopodobne jest, aby PO poparła budżet. Platforma zgłosi w drugim czytaniu szereg poprawek do ustawy budżetowej i od ich losu uzależni swe końcowe stanowisko.
"Powalczymy o poprawki i jeśli uznamy, że coś sensownego z punktu widzenia interesów kraju udało się wygrać, to poprzemy budżet. Ale wydaje mi się to mało prawdopodobne" - powiedział szef Platformy Donald Tusk w czwartek w radiowych "Sygnałach Dnia".
Z kolei zdaniem wiceszefa PO Jana Rokity, nie ma merytorycznych powodów do poparcia rządu Kazimierza Marcinkiewicza w kwestii budżetu na 2006 rok.
"W budżecie Kazimierz Marcinkiewicz podpisał się pod polityką gospodarczą rządu Marka Belki, zrezygnował z programu +Tanie państwo+, zrezygnował z cięć i oszczędności w kosztach państwa i w kosztach administracji, zrezygnował z obcięcia podatków, zrezygnował z ograniczenia kosztów pracy" - powiedział Rokita w czwartek w Radiu Zet.
Tusk uważa, że jeśli groźba wcześniejszych wyborów stanie się realna, to liderzy mniejszych partii mogą w ostatniej chwili się przestraszyć i zagłosować za budżetem. Natomiast w opinii Rokity "szanse na to, że opozycja będzie popierać budżet państwa, są bardzo znikome".
Poseł PO Zbigniew Chlebowski powiedział w czwartek PAP, że Platforma zgłosi w drugim czytaniu projektu budżetu kilkanaście poprawek. Będą one zmierzały do uzyskania oszczędności w szeregu instytucji publicznych, m.in. w Kancelarii Sejmu, Kancelarii Prezydenta, Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, a także w ministerstwach i innych instytucjach rządowych.
Według Chlebowskiego, poprawki które zgłosi PO będą niosły ze sobą oszczędności budżetowe grubo przekraczające 1 mld zł. Platforma zaproponuje, aby pieniądze, które będzie można oszczędzić na cięciu kosztów sprawowania władzy, przeznaczyć na projekty inwestycyjne m.in. infrastrukturalne.
Sejm zajmie się projektem budżetu na 2006 rok w przyszłym tygodniu, a ostateczne głosowanie zaplanowano na sobotę 14 stycznia. Premier jest przekonany, że Sejm uchwali ustawę budżetową na 2006 rok dzięki poparciu 300 posłów.