Lipa z cysternami

Rafał Kerger
opublikowano: 21-12-2006, 00:00

Od stycznia dokładniej będzie kontrolowane paliwo w rafineriach, u hurtowników, a także w naftobazach, większych stacjach LPG oraz flotach.

Od początku 2007 r. wchodzi w życie nowa ustawa o monitorowaniu jakości paliw.

— Podstawowe kary będą wynosić od 50 tys. zł do pół miliona. Górna granica dla największych przewinień nie zmieni się i nadal będzie to milion złotych — mówi Urszula Szałkowska, dyrektor nadzoru rynku w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK).

To się podoba

Według UOKiK nowe przepisy ułatwią walkę z szarą strefą produkcji i sprzedaży podrabianego paliwa.

— Nowe przepisy są znacznie lepsze od obecnych. Przede wszystkim dlatego, że kontrole mogą objąć nie tylko stacje paliwowe, ale także hurtowników paliwa, jego producentów oraz przewoźników mających flotę TIR-ów i własne stacje paliwowe — zaznacza dyrektor Krystyna Apanasewicz z Polskiej Izby Paliw Płynnych (PIPP).

W rezultacie monitorowany będzie prawie cały łańcuch dystrybucyjny: od stacji przez bazy, magazyny i hurtownie, po wytwórców. Dotychczas poza właściwą kontrolą pozostawały choćby takie obiekty, w których nie ma stacjonarnych zbiorników z paliwem, jednak gdzie „nawadniano” paliwo w wypożyczonych cysternach.

— Kontrolowana będzie mogła być także jakość paliw przechowywanych w naftobazach, których jest w Polsce sporo, a które trudnią się usługowym magazynowaniem m.in. ropy — twierdzi dyrektor Eugeniusz Cyra z Głównego Inspektoratu Inspekcji Handlowej (GIIH).

Kontrole obejmą także jakość autogazu (LPG). Do raportu mogą stanąć też handlujący sprężonym gazem ziemnym CNG, lekkim i ciężkim olejem opałowym oraz olejem do silników statków żeglugi śródlądowej. Na tapecie znajdą się również biopaliwa — nawet te wytwarzane przez rolników na własny użytek.

To się nie podoba

PIPP — choć jest w zasadzie zadowolona z nowych przepisów, to jednak ma również obawy.

— Prawo nadal nie daje możliwości kontrolowania cystern przewożących paliwo po drogach i torach. Takie uprawnienia będą mieli jedynie policjanci przy okazji prowadzonych śledztw — wyjaśnia Krystyna Apanasewicz.

Poza tym trudne mogą się okazać kontrole na stacjach LPG. Wiele małych stacji na swoją działalność nie potrzebuje koncesji. Nie muszą też działać jako spółki, a wystarcza im wpis do ewidencji działalności gospodarczej. Urzędnicy nie mają przez to pełnej wiedzy, kogo i gdzie powinni kontrolować.

Prawo spóźnione

Rozwiązania zawarte w nowej ustawie o kontroli paliw mają przyczynić się do ograniczania negatywnego oddziaływania na środowisko naturalne paliw niespełniających norm jakościowych.

— Lepiej chroniony będzie także interes obywateli, którzy — płacąc wysoką cenę za paliwa — oczekują produktu wysokiej jakości —opowiada Urszula Szałkowska.

Tymczasem ostre prawo jest nieco spóźnione.

W kończącym się roku tylko niespełna 3 proc. skontrolowanych stacji sprzedawało benzynę lub olej napędowy złej jakości. To ponaddwukrotnie mniej niż rok wcześniej — wynika z niedawnego raportu Inspekcji Handlowej.

A co z nowymi kontrolami? Eugeniusz Cyra z Głównego Inspektoratu Inspekcji Handlowej podkreśla, że na razie brakuje jeszcze rozporządzeń wykonawczych, które mają określić m.in. nowe standardy badań paliwa.

— Minister gospodarki ma do przygotowania około 20 rozporządzeń do nowej ustawy. To potrwa. Na razie więc — od 1 stycznia — przystąpimy jedynie do kontroli paliw płynnych i biopaliw, dla których normy są określone. Z kontrolą autogazu poczekamy do wydania przez ministra stosowanego rozporządzenia — zapowiada Eugeniusz Cyra.

W projekcie budżetu na 2007 rok brakuje kilku milionów złotych na kontrole paliw i gazu. Potwierdzają to nawet zainteresowani urzędnicy. UOKiK i GIIH już zawiadomiły o tym premiera i ministra gospodarki. Zamieszanie spowodowane jest tym, że w trakcie prac nad budżetem ustawa o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw nie była jeszcze uchwalona.

— Na razie wspólnie z podległym nam Głównym Inspektoratem Inspekcji Handlowej mamy na przyszłoroczne kontrole około trzy miliony złotych. W zeszłym roku inspektorzy skontrolowali za to 60 hurtowni paliw i około 2,5 tys. stacji paliwowych. Teraz jednak zakres kontroli się znacznie poszerzył, dlatego potrzebujemy więcej pieniędzy — mówi Urszula Szałkowska.

Okiem praktyka

My się wilka...

My się nie boimy tych wszystkich kontroli. Nauczyliśmy się z nimi żyć, wyciągać z nich naukę. Takie kontrole co najmniej trzy razy w roku przeprowadzają u nas różne służby, a to Państwowa Inspekcja Pracy, a to ochrona środowiska. Poza tym dziś, jak chcesz mieć klientów na paliwo, to musi ono być wysokiej jakości — nie ma przebacz. Dlatego nasi pracownicy wiedzą, że nie mają prawa nadużyć naszego zaufania w tym względzie, bo natychmiast zapłacą za to głową.

Janina Brusiło

wiceprezes hurtowni paliw Chemia SA

Okiem praktyka

Cena zależy od jakości

Przepisy, przepisami, ale kluczową decyzją dla firm transportowych jest związanie się z poważnym dostawcą, np. takim jak Shell czy BP. Niestety, w przypadku paliwa w Polsce cena ma przełożenie na jakość. Im tańsze paliwo, tym jego jakość gorsza. Do naszych stacji paliwo dostarcza Shell. Gdy zajdzie taka potrzeba, tankujemy też tylko na stacjach Shella. Za granicą natomiast kierowcy biorą zwykle IDS — dość tanie, ale bardzo dobre paliwo kuwejckiego koncernu.

Bernard Karwacki

dyrektor techniczny Delta Trans Transporte

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Kerger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu