List inwestora z Azji

Kazimierz Krupa
25-04-2005, 00:00

Przez absolutny przypadek wpadł w moje ręce list. Nie mam zwyczaju czytać czyjejś korespondencji, ale nawet gdybym miał i chciał list przeczytać, nie byłbym w stanie, gdyż pisany był w języku uchodzącym z naszego punktu widzenia za bardzo egzotyczny. Po pomoc w odnalezieniu autora listu lub jego adresata udałem się do ambasady jednego z prężnie rozwijających się krajów azjatyckich. Inwestorzy z paszportami tego kraju przemierzają nasz kraj, i kraje sąsiednie, w poszukiwaniu dogodnych miejsc do zainwestowania swoich pieniędzy, pobudowania fabryk, które — wykorzystując nasze świeże jeszcze członkostwo w Unii Europejskiej — zdobędą rynki Starego Kontynentu. Znalezienie autora nie było łatwe, ale po kilku godzinach poszukiwań zostało zwieńczone sukcesem.

Okazał się nim właśnie jeden z takich biznesmenów, który znalazł już dogodne miejsce na swoją wielką fabrykę opon, wznoszoną nakładem prawie 500 milionów euro, w której bezpośrednio znajdzie miejsce pracy ponad 2 tysiące osób, a w zakładach kooperujących i pracujących na jej rzecz — kolejne 12-15 tysięcy. W ślad za nim decyzję o takiej samej lokalizacji podjęło 7 firm kooperujących z jego kraju. Podczas małej kawy, którą biznesmen chciał wyrazić wdzięczność, że zadałem sobie trud, by go odnaleźć, gdy dowiedział się, że jestem dziennikarzem, stwierdził: ten list to nic prywatnego, to raczej o biznesie. Nie chciałby pan usłyszeć, co sądzimy o was my, biznesmeni — jak wy to mówicie — z Dalekiego Wschodu? Chciałem. Zaczął czytać:

Drogi chiński przyjacielu. Pytasz mnie czy nie mógłbym ci pomóc w znalezieniu dogodnej lokalizacji dla twojej fabryki, którą zamierzasz postawić w środkowowschodniej Europie, by mieć możliwość ekspansji na rynki całej Europy. Doszły mnie słuchy, że podobnie zamierzają uczynić liczni twoi koledzy. Otóż, jak wiesz, ja wybrałem okolice miasta Levice w zachodniej Słowacji. Zjeździłem wszystkie kraje tego regionu: Węgry, Czechy, Polskę... Wybrałem Słowację, bo zależało mi przede wszystkim na dobrej lokalizacji, uzbrojonym terenie, równych drogach, sąsiedztwie autostrady i dobrych, niezawodnych mediach (woda, gaz, prąd, światłowody). Pierwszoplanowe znaczenie miała również wysokość podatków, przejrzystość systemu podatkowego, przychylność urzędników skarbowych (czy wywołują wiele afer, nasyłają wiele kontroli), sprawność administracji, szybkość podejmowania decyzji, zakres pomocy państwa i wyspecjalizowanych, powołanych do tego instytucji.

Dłużej zatrzymałem się w Polsce, bo to bardzo ciekawy, mający wiele atutów, kraj. W końcu jest największy w tym regionie, więc ma również interesujący rynek wewnętrzny, ciekawie położony (wszędzie blisko) i ma wielu wysoko wykwalifikowanych pracowników, którzy nie mogą znaleźć pracy. Nic tylko inwestować. Ale na tym, niestety, atuty się kończą. Drogi dziurawe jak sito, więc najlepiej poruszać się tylko helikopterem. Zawieziono mnie do pięknie położonej miejscowości, o niemożliwej do wymówienia nazwie, Kobierzyce, ale tam niewiele było przygotowane. Z doprowadzeniem mediów, połączeniem z autostradą, uzbrojeniem terenów to nawet dalibyśmy sobie radę z pomocą chętnej władzy lokalnej, gorzej ze wszystkim innym. Niekiedy ma się nieodparte wrażenie, że polskim politykom, administracji państwowej i urzędnikom podatkowym wcale nie zależy na naszych inwestycjach. Za nic zdają się mieć to, że tworzymy miejsca pracy, infrastrukturę, która przecież zostanie, że my — jako fabryka, ale także menedżerowie i pracownicy w niej zatrudnieni — wszyscy będziemy płacili najróżniejsze podatki. Politycy uważają, że inwestycje i tak napłyną — bo muszą (tylko nie wiadomo, dlaczego muszą) — więc nie potrzeba ani ulg, ani innego wspierania dużych inwestorów (właśnie się o to kłócą w Sejmie). Za to — zgodnie z zapowiedzią, że niektórych puszczą tylko w skarpetkach — za pomocą aparatu skarbowego już paru puścili, nawet bez skarpetek.

Ze swoją inwestycją, drogi chiński przyjacielu, zrobisz jak uznasz za stosowne. Ulokujesz ją, gdzie będziesz chciał. Konkurencja jest duża.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kazimierz Krupa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / List inwestora z Azji