Listopad będzie słaby dla giełdy

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 04-11-2009, 00:00

To może być najgorszy miesiąc od lutego. Analitycy mówią o dalszych spadkach. Jedyna nadzieja w tym, że większość nie zawsze na rację

Korekta na warszawskim parkiecie przybiera na sile. Tylko wczoraj WIG20 stracił 3,1 proc. Przez większą część dnia trwała zażarta walka o obronę poziomu 2200 pkt. Nie udało się. Na finiszu sesji indeks blue chipów zjechał do 2193,87 pkt. Wczoraj traciły wyraźnie także inne podstawowe indeksy, choć mniej niż WIG20. To zrozumiałe, bo wcześniej indeks blue chipów szybciej rósł.

We wtorek nasza giełda ugięła się pod naporem spadających rynków zagranicznych. Największe straty notowały rynki wschodzące. Strach padł także na inwestorów lokujących na giełdach towarowych. Taniały surowce — ropa oraz miedź, także złoto. To z kolei efekt mocniejszego dolara. Wczoraj po południu za euro płacono 1,4655 USD. Niedawno to dolar rozpaczliwie się bronił, gdy kurs EUR/USD przebił 1,50. Mówiono wtedy o kontynuacji wzrostów na tym rynku. Gdy stało się jasne, że ten rynek czeka korekta, giełdy z miejsca poszły w dół.

Narastająca z sesji na sesję presja podażowa na rynku akcji i coraz łatwiejsze oddawanie pola niedźwiedziom źle wróżą giełdzie na kolejne tygodnie. Bilans ostatnich dni jest bardzo zły. Na siedem ostatnich sesji tylko jedna zakończyła się wzrostem WIG20. Od początku ubiegłego tygodnia indeks blue chipów zjechał z 2417 pkt o ponad 200 punktów w dół., tracąc około 9 proc. Najbardziej na wartości traciły spółki paliwowe, banki, deweloperzy oraz telekomy.

Listopad dla inwestorów rozpoczął się więc bardzo źle. Zdaniem wielu analityków, może to być przedsmak tego, co czeka nas w całym miesiącu. Specjaliści są przekonani, że trend spadkowy będzie się pogłębiał. Skrajnie pesymistyczne scenariusze mówią nawet o przebiciu 2000 pkt jeszcze w tym miesiącu. To oznaczałoby spadek o ponad 10 proc., a od październikowego szczytu o prawie 20 proc.

Z sondy przeprowadzonej przez "PB" wynika, że na koniec miesiąca indeks blue chipów może być wart od 2000 pkt do 2150 pkt. Zdaniem analityków, w listopadzie trudno będzie o wzrosty, co może być związane m.in. z sezonem raportów kwartalnych. Tym razem wyniki nie robią na inwestorach wielkiego wrażenia, bo po dość udanym drugim kwartale poprzeczka poszła w górę. Wyceny spółek mogą podbić tylko wyniki dużo lepsze od oczekiwań, a o takie będzie trudno. Wskaźniki wyprzedzające koniunktury gospodarczej wykazują w ostatnich tygodniach pewną zadyszkę. Tymczasem poprawę w realnej gospodarce indeksy giełdowe już zdyskontowały. Wrażenia na inwestorach nie robi także podnoszenie prognoz PKB dla naszej gospodarki. Wczoraj zrobiła to Komisja Europejska, która uznała, że Polska jako jedyny kraj członkowski UE odnotuje wzrost gospodarczy, w wysokości 1,2 proc. PKB. To było już w cenach akcji.

Dopóki największe giełdy świata będą w odwrocie, dopóty nasz rynek też skazany jest na spadki. Tym bardziej że rynki jadą w dół szybciej niż zachodnie. Z amerykańskiej giełdy płyną złe wieści. Dobre dane gospodarcze są ignorowane. Powodują tylko chwilowe zrywy indeksów. Pojawiły się za to sygnały sprzedaży wynikające z przebicia zarówno długoterminowej, jak krótkoterminowej linii wzrostowej przez indeks SP. Kluczowa wydaje się obrona 1000 punktów przez indeks SP.

Przy okazji przeceny odżyły prognozy, że kiedyś rynek będzie musiał zmierzyć się z minimami z lutego 2009 r., a wcześniejsze wzrosty miały tylko charakter korekcyjny. Z analizy technicznej wynika, że sygnałem zapowiadającym negatywny scenariusz może być spadek poniżej 2042 pkt. Nie znaczy to jednak, że wszystkie spółki skazane są na spadki. Analitycy przedstawili przy okazji swoje typy na listopad. Najwięcej wśród nich jest spółek z WIG20 oraz mniejszych, które mają przedstawić dobre wyniki (więcej obok).

WIG20 ma kluczowe

wsparcie przy 2042 pkt

W październiku WIG20 wytyczył nowe średnioterminowe maksimum przy 2416 pkt, co potwierdza tendencję wzrostową. Można mieć pewne zastrzeżenia do jakości ruchu, gdyż był on w zasadzie oparty na wybranych akcjach największych spółek (PKO BP, KGHM, Pekao czy TP). Szczytu nie potwierdziły indeksy małych i średnich spó-łek sWIG80 oraz mWIG40. To wskazuje, że na rynku nie było nadmiaru kapitału. Mógł to być efekt dużych ofert publicznych PKO BP i PGE.

Na ostatnich sesjach na rynku obserwujemy spadki, a ich źródeł doszukuję się w umocnieniu dolara, który niekorzystnie wpływa na rynki surowcowe i na decyzje inwestorów zagranicznych. W nieco dłuższej perspektywie konsekwentnie zakładam, że wzrost ma jedynie charakter korekcyjny i ma za zadanie skorygować część spadku z 2008 i z początku bieżącego roku. Uważam, że w którymś momencie rynek zmierzy się z minimami z lutego 2009 r. Dziś można sobie stawiać pytanie, czy ruch spadkowy został już zainicjowany. Na razie jest za wcześnie, by zaryzykować taką tezę, ale trzeba taką ewentualność brać pod uwagę. Sygnałem, że mamy do czynienia z negatywnym scenariuszem, będzie spadek poniżej 2042 pkt. Wcześniej popyt powinien pojawić się przy 2173 pkt. Przebicie szczytu 2416 pkt potwierdzi trend wzrostowy. Kolejny ważny opór widziałbym przy 2550 pkt.

Tomasz Jerzyk

Maciej Zbiejcik

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu