Los złotego wciąż w rękach Fedu

Kamil ZatońskiKamil Zatoński
opublikowano: 2013-12-04 00:00

Ranking „PB”: Na koniec roku kurs euro spadnie do 4,18 zł, franka do 3,40 zł, a dolara wzrośnie do 3,10 zł

Widmo ograniczenia skupu aktywów przez amerykański bank centralny krąży nad rynkiem walutowym. Nadzieje, że stanie się to raczej później niż wcześniej, ustępują w ostatnich tygodniach przekonaniu inwestorów, że Fed nie będzie miał argumentów za tym, by decyzję odkładać w nieskończoność — a przynajmniej nie dalej niż do stycznia.

— Fed będzie miał duży problem z dalszym odwlekaniem pierwszego kroku obniżania programu skupu aktywów — nie ma wątpliwości Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.

— Oczekuję wyraźnej poprawy na amerykańskim rynku pracy w listopadzie. To powinno skłonić FOMC na grudniowym posiedzeniu do wyraźnej zapowiedzi cięcia wartości QE3 na początku przyszłego roku — mówi Marcin R. Kiepas, analityk Admiral Markets.

Przewaga stopnieje

Od połowy października złoty stopniowo traci na wartości wobec euro, dolara i franka szwajcarskiego.W tym czasie osłabiły się także inne waluty z rynków rozwijających się — brazylijski real, chilijskie i meksykańskie peso, rubel i forint.

— Od ostatnich dni października rosną rentowności polskich obligacji, co może sugerować, że aktywa te — łącznie ze złotym — są pod negatywnym wpływem obaw o nadchodzące ograniczenie QE3. Na rynku utrzymują się obawy, że FOMC już w grudniu może ograniczyć QE3, ale I kw. 2014 wydaje się być bardziej prawdopodobny — mówi Marcin Sulewski z zespołu ekonomistów BZ WBK, lidera rankingu prognoz walutowych „PB”.

Łukasz Wróbel, główny analityk Noble Securities, uważa, że w grudniu złoty może przestać wyróżniać się na tle pozostałych rynków wschodzących.

— Fundamentalnie za takim scenariuszem mogą przemawiać zarówno czynniki zewnętrzne, np. wzrost ryzyka politycznego w regionie na skutek wydarzeń za wschodnią granicą czy zmniejszenie skłonności inwestorów do ryzyka na globalnych rynkach, jak również czynniki lokalne — dodaje Łukasz Wróbel.

Historia się nie powtórzy

W ostatnich dziesięciu latach polska waluta aż ośmiokrotnie zyskiwała na wartości wobec euro i siedmiokrotnie wobec dolara.

— Uważamy, że w tym roku będzie inaczej. Kolejne dane makro z USA przybliżać będą termin rozpoczęcia ograniczania programu luzowania ilościowego, a co za tym idzie przekładać się na umocnienie dolara, również wobec złotego. Polska waluta pozostanie jednak relatywnie stabilna w relacji do euro oraz franka — prognozują analitycy DM TMS Brokers. Stabilizacji notowań względem euro oczekuje również Grzegorz Maliszewski, ale wobec dolara straty mogą być dość pokaźne.

— Pozytywne sygnały z amerykańskiej gospodarki zwiększą niepewność przed najbliższymi posiedzeniami Fedu. W rezultacie kurs USD/PLN może podążać w kierunku maksimum z listopada, tj. poziomu 3,15 zł — mówi główny ekonomista Banku Millennium.

Monika Kurtek z Banku Pocztowego zwraca również uwagę na to, że do przeliczania długu w Polsce zastosowany zostanie w tym roku kurs średni, a nie z ostatniego dnia grudnia, więc trudno liczyć na interwencje Ministerstwa Finansów na rynku walutowym. — Całkowicie wykluczyć ich nie można — zaznacza ekonomistka.