Czytasz dzięki

LOT dogadał się z częścią pracowników

opublikowano: 03-06-2020, 22:00

Stewardesy i piloci zatrudnieni na B2B przyjęli propozycje przewoźnika, związkowcy je odrzucili. Osoby z umowami o pracę stracą pół etatu.

LOT poinformował niedawno, że osiągnął porozumienie z członkami personelu latającego świadczącymi usługi na podstawie umów cywilnoprawnych (1700 osób), a pracownikom zatrudnionym na etat (800 osób w pionie lotniczym) „wyrównuje warunki postojowego”. Narodowy przewoźnik narzucił im redukcję etatów o 50 proc.

W listopadzie 2018 r., po kilkutygodniowym strajku, związki zawodowe i zarząd zawarły porozumienie. Związkowcy obiecali wtedy dwa lata spokoju społecznego. Pod koniec 2020 r. znów mogliby zastrajkować, ale raczej tego nie zrobią. Do tego czasu wszyscy etatowi członkowie załóg, którzy zdecydują się zostać w LOT, będą pracować na warunkach narzuconych przez firmę.
Zobacz więcej

NIE BĘDZIE POWTÓRKI:

W listopadzie 2018 r., po kilkutygodniowym strajku, związki zawodowe i zarząd zawarły porozumienie. Związkowcy obiecali wtedy dwa lata spokoju społecznego. Pod koniec 2020 r. znów mogliby zastrajkować, ale raczej tego nie zrobią. Do tego czasu wszyscy etatowi członkowie załóg, którzy zdecydują się zostać w LOT, będą pracować na warunkach narzuconych przez firmę. Krzysztof Żuczkowski

O połowę mniej

To efekt odrzucenia przez związki propozycji obniżek pensji na dwa lata. LOT proponował to rozwiązanie, deklarując, że nie będzie zwalniać, choć wiele linii lotniczych decyduje się na ograniczenie liczebności załogi wskutek zawieszenia lotów z powodu koronawirusa. Monika Żelazik ze Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego tłumaczy, że warunki proponowane pracownikom etatowym były gorsze niż dla osób na B2B.

— Stewardesy miałyby otrzymywać w pierwszym okresie wynagrodzenie zmniejszone o 20 proc. w związku z zastosowaniem tzw. tarczy antykryzysowej, co przekłada się na średnio ok. 4250 zł. Po zastosowaniu tarczy wynagrodzenie stewardes zostałoby ograniczone do pensum na poziomie 30 godzin przy zachowaniu pełnego wymiaru etatu (ok. 3550 zł). W przypadku większej liczby godzin spędzonych w powietrzu, wraz ze stopniowym uruchamianiem siatki połączeń, wynagrodzenie by wzrastało. Utrzymanie pełnego wymiaru etatu oznacza utrzymanie uprawnień do tzw. wcześniejszej emerytury. Ponieważ związki zawodowe odrzuciły porozumienie, zostały powiadomione o możliwości obniżenia wymiaru pracy stewardes o połowę. To oznacza, że będzie im przysługiwać wynagrodzenieza 22,5 godziny, a więc średnio ok. 2650 zł. W przypadku stewardes zatrudnionych na umowy cywilnoprawne po wprowadzeniu zmian koszt świadczonych usług wyniesie średnio ok. 3000 zł. Są to więc warunki porównywalne — mówi Michał Czernicki, rzecznik LOT-u.

Zwolnienia niewykluczone

Związkowcy podkreślają, że zarząd nie zgodził się na gwarancję zatrudnienia na czas obniżek pensji.

— To dowód, że ostatecznym zamiarem nie jest ochrona miejsc pracy, ale przeprowadzenie zwolnień, gdy pensje pójdą w dół, a odprawy będą dużo niższe — uważa Monika Żelazik.

— Biorąc pod uwagę poziom niepewności co do losów branży lotniczej i dalszego rozwoju pandemii COVID-19, trudno jest formułować gwarancje co do przyszłej kondycji spółki, a więc też utrzymania zatrudnienia. Dlatego koncentrujemy nasze wysiłki na przygotowaniu jej do efektywnego funkcjonowania w trudnym czasie — przyznaje Michał Czernicki.

Bez tarczy

Związkowcy żałują, że spółka nie skorzysta z tarczy antykryzysowej.

— Tarcza została zaakceptowana przez wszystkie związki już w kwietniu, jest to dużo większy zastrzyk gotówki niż oszczędności na personelu pokładowym, koszty pracownicze są bowiem na poziomie kilku procent, a kiedy nie latamy, nie dostajemy połowy wynagrodzenia. Zarząd nie obniżył natomiast swoich pensji. Nie zrezygnowano również z inwestycji, jaką jest wymiana floty samochodów kadry kierowniczej i zarządzającej. Nowe samochody już czekają — wytyka Monika Żelazik.

Z tymi uwagami nie zgadza się rzecznik LOT-u.

— Dla skorzystania z tarczy antykryzysowej niezbędne jest porozumienie ze związkami, które zostało przez nie odrzucone. Zrezygnowano z wymiany floty samochodowej dla kadry menedżerskiej — twierdzi Michał Czernicki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane