LOT nareszcie poderwał się do lotu

MIR
opublikowano: 13-11-2007, 00:00

Plan restrukturyzacji narodowego przewoźnika przynosi pierwsze efekty. Rosną przychody i zysk.

Plan restrukturyzacji narodowego przewoźnika przynosi pierwsze efekty. Rosną przychody i zysk.

Mimo twardej konkurencji i trudnych warunków rynkowych PLL LOT podjęły walkę o przetrwanie. Salwują się ucieczką do przodu. Mimo wzrostu cen paliw i umocnienia złotego, w ciągu trzech pierwszych kwartałów spółka zanotowała wynik finansowy wysokości 143 mln zł, co oznacza wzrost o 66 proc.

— To zasługa m.in. większej dyscypliny kosztowej. Powołaliśmy 9 zespołów z jasno określonymi zadaniami, m.in. do analizy przepływów finansowych i rentowności połączeń — mówi Piotr Siennicki, prezes LOT.

Dodaje, że w ubiegłym roku spółka notowała stratę na działalności podstawowej, która na koniec 2006 r. sięgnęła aż 43 mln zł.

— W ciągu 9 miesięcy uzyskaliśmy wynik na poziomie 83 mln zł. Na koniec roku zysk na działalności podstawowej wyniesie 50-60 mln zł. Poprawę zanotowaliśmy także we wszystkich kluczowych wskaźnikach ekonomicznych — podkreśla prezes LOT.

O 7 proc. wzrosła liczba zrealizowanych połączeń, o 10 proc. zwiększył się wskaźnik wykorzystania tzw. pasażero-kilometrów, o 16 proc. wzrosła liczba pasażerów. Spółka zwiększa oferowanie na trasach, gdzie jest popyt, nie tylko uruchamiając dodatkowe połączenia. Przykładem może być Moskwa, gdzie mniejsze maszyny zastępuje większymi.

Zarząd spółki przystąpił do realizacji czteroletniej strategii, której założeniem jest m.in. wymiana floty, wprowadzenie spółki na GPW w połowie 2008 r. i przekroczenie 200 mln zł zysku w 2012 r. Podjął rozmowy z Embraerem na temat zakupu samolotów. Piotr Siennicki nie ukrywa jednak, że ze względu na duże zamówienia najwcześniej będzie to możliwe dopiero w 2009 r. LOT chce także wynegocjować lepsze warunki umowy z Boeingiem w związku z opóźnieniem dostawy dreamlinerów.

— Chcemy odnosić także korzyści, a nie tylko zaszczytne koszty — zauważa prezes.

Dodaje, że coraz częściej spotyka się z inicjatywami oddolnymi pracowników, którzy chcą firmę pchać do przodu.

— Po kilkunastu latach pracy w LOT cieszę się, że firma wreszcie się rozwija. To daje nadzieję — mówi Jerzy Adamski, wiceprezes LOT.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MIR

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu