Lotos ma szansę na własną drogę

Paweł Janas
07-07-2003, 00:00

Rząd wyda we wtorek zgodę na tworzenie wokół Grupy Lotos konkurencyjnego do PKN Orlen ośrodka przemysłowego — wynika z nieoficjalnych informacji. Do Gdańska mają trafić rafinerie południowe, Petrobaltic i… Port Gdański.

Jutro rząd ma zadecydować o wyborze ścieżki dalszego rozwoju i prywatyzacji Grupy Lotos (GL), czyli dawnej Rafinerii Gdańskiej. Decyzje ponoć już zapadły, a Rada Ministrów zaakceptuje rekomendację Piotra Czyżewskiego, ministra skarbu, w sprawie utworzenia drugiego, obok PKN Orlen, ośrodka rafineryjno-dystrybucyjnego.

— Unieważniony ma zostać obecny przetarg z udziałem konsorcjum PKN Orlen i Rotch Energy na sprzedaż 75 proc. akcji Lotosu. Nie oznacza to jednak, że w przyszłości pomorska rafineria zostanie państwowa — mówi osoba związana z prywatyzacją polskiego sektora naftowego.

Według naszego informatora, rząd pozwoli też na połączenie kapitałowe Grupy Lotos z rafineriami południowymi należącymi do Nafty Polskiej (NP): Jasłem, Czechowicami i Glimarem z Gorlic. Aby zrównoważyć ujemną wartość rafinerii południowych, Gdańsk zostanie dokapitalizowany poprzez wniesienie do niego akcji Petrobaltiku (zajmującego się poszukiwaniem i wydobyciem ropy naftowej spod dna morza). Lotos ma też wejść do… Portu Gdańskiego.

Wariant tworzenia wokół Lotosu niezależnej grupy kapitałowej zaczął zyskiwać ostatnio przewagę nad projektem zakładającym sprzedaż tej spółki konsorcjum PKN Orlen-Rotch Energy. Zdaniem Macieja Giereja, prezesa NP, połączenie Orlenu z Lotosem może nie być najlepszym rozwiązaniem z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego państwa. Oczywiście Zbigniew Wróbel, szef PKN, był innego zdania. Pod koniec maja Piotr Czyżewski informował też, że resort nie jest w pełni zadowolony z oferty złożonej przez Orlen i Rotcha. Dopracowania wymagały m.in. sprawy związane z rafineriami południowymi i Naftoportem, paliwowym oknem Polski na świat. Niepokój ministerstwa skarbu budziły też coraz większe trudności w zmontowaniu przez Rotcha finansowania zakupu akcji i realizacji programu inwestycyjnego w Lotosie.

Kluczową rolę w coraz bardziej prawdopodobnym zwycięstwie koncepcji promowanej przez Pawła Olechnowicza, szefa Lotosu, odegrały z pewnością rafinerie południowe. Zakłady te postrzegane były przez NP jako języczek u wagi w zmaganiach zarządów Lotosu i Orlenu o przyszłość Gdańska. Skarb Państwa nie ma środków na niezbędne do ich dalszego istnienia procesy modernizacyjne. NP zasugerowała więc Lotosowi i Orlenowi, że ten, kto przedstawi lepszy pomysł ratowania tych zakładów, zwiększy szanse na realizację własnej koncepcji prywatyzacji GL. Kilka tygodni tylko gracz z Gdańska dostał zgodę na przeprowadzenie w rafineriach badania ksiąg finansowych. Kierownictwo Lotosu, za zgodą Skarbu Państwa i NP, obsadza też stanowiska szefów rad nadzorczych tych rafinerii. Inna sprawa, czy Lotos jest w stanie udźwignąć ciężar ich restrukturyzacji (o tym czytaj poniżej).

Jeśli PKN Orlen nie wyciągnie w ostatniej chwili asa z rękawa, to jego koncepcja zakupu Lotosu, a następnie rozpoczęcia pod koniec roku budowy środkowoeuropejskiego koncernu naftowego, legnie w gruzach. Dla Orlenu niekorzystny okazał się sojusz z mało wiarygodnym finansowo Rotch Energy. Kiedyś nazywany przez zarząd Orlenu „przepustką do nieba”, teraz staje się kulą u nogi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Lotos ma szansę na własną drogę