Ludwik Sobolewski: Tańczą na parkiecie jak im zagra

GN
opublikowano: 18-12-2007, 00:00

Pod jego wodzą giełda dynamicznie się rozwija, a to sprawia, że każdy z nas staje się bogatszy.

Fakty:

Ludwik Sobolewski został prezesem warszawskiej giełdy 28 czerca 2006 r. Zastąpił Wiesława Rozłuckiego — prezesa GPW od 1991 r. i ikonę polskiego rynku kapitałowego. Wydawało się, że na długo pozostanie w cieniu poprzednika. Tymczasem pod jego wodzą giełda bije kolejne rekordy. W tym roku zadebiutowały już 74 spółki. To sprzyja koniunkturze: za czasów prezesury Sobolewskiego indeksy pobiły rekordowe poziomy, a w sumie WIG zyskał ponad 40 proc.

Przyczyny:

Prezes ma ambicje, by warszawska giełda stała się regionalnym centrum. I jest to całkiem realne. Od początku kadencji na giełdę weszły już 104 spółki. Inicjatywą prezesa było stworzenie alternatywnego rynku New Connect, przeznaczonego dla małych, początkujących firm. W ciągu trzech miesięcy weszło nań 21 spółek, a w ciągu 2 lat ma ich być nawet 1000. Prezes rozszerza też kontakty międzynarodowe, dzięki czemu przybywa zagranicznych spółek.

Skutki:

Dzięki rozkwitowi giełdy praktycznie każdy z nas stał się odrobinę bogatszy. I nie chodzi tu tylko o kilkaset tysięcy giełdowych graczy. Wycena giełdowych spółek ma znaczenie dla około 3 mln klientów funduszy inwestycyjnych. Sytuację na giełdzie powinno też śledzić ponad 13 mln klientów otwartych funduszy emerytalnych (OFE). Jedna trzecia pieniędzy z OFE ulokowana jest na giełdzie i to od tych inwestycji zależy wysokość naszych przyszłych emerytur.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: GN

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu